Dla stałego bywalca stadionu żużlowego mecz to suma kilku prostych składników: warkot silników, zapach paliwa, emocje na wirażach i… nieodłączna wizyta w punkcie gastronomicznym. Choć oczy wszystkich zwrócone są na taśmę startową, to na zapleczu trybun trwa intensywna operacja logistyczna. W dobie pełnej profesjonalizacji – zarówno w lidze, jak i przy organizacji turniejów rangi Grand Prix czy IMP – gastronomia przestała być jedynie dodatkiem do biletu. Dziś to solidny filar budżetowy i skomplikowany mechanizm, w którym jakość obsługi bezpośrednio przekłada się na ocenę całej imprezy.