Erik Riss: Kocham Gorzów

Erik Riss

Erik Riss (fot. Ian Charles)

Erik Riss jest jednym z lepiej prezentujących się ostatnio reprezentantów Niemiec. Z zawodnikiem, który 13 września skończy 23 lata związał się ostatnio klub z Gorzowa. Umowa ma obowiązywać łącznie przez trzy sezony.

Z młodym Niemcem porozmawialiśmy m.in. o genezie kontaktów z klubem z województwa lubuskiego. Krótko po tej umowie został on wypożyczony do Euro Finannce Polonii Piła. Do tej pory w Polsce nasz rozmówca bronił barw rzeszowskiej Stali i miało to miejsce w ubiegłym roku. – Dla mnie było po prostu ważnym, aby znaleźć klub w Polsce. Pojechałem do Gorzowa dwa razy na trening. Zapytałem, czy mogę dołączyć, zaprosili mnie. Byłem z tego naprawdę zadowolony. Trenowałem, spisywałem się nawet dobrze, jednak wszystko tam jest dla mnie inne. Sądzę, że klub zauważył, że mam potencjał. Uważam, że jestem zawodnikiem z pewnymi umiejętnościami. Myślę, że mogli to zaobserwować. Zapytałem, czy byliby zainteresowani podpisaniem ze mną trzyletniego kontraktu, ponieważ sądzę, że mogę sporo wnieść. Uważam, że uwierzyli w to, co mówiłem. Trafiłem do Gorzowa, dobrze, że jest to umowa na trzy lata. To pokazuje, że są mną zainteresowani i widzą we mnie możliwość rozwoju. Jestem z tego naprawdę zadowolony. Następnie wypożyczono mnie do Piły, co jest dobre, ponieważ mogę pojechać w kilku meczach w Polsce już w tym roku. Nie startowałem wiele w tym kraju do tej pory, jedynie w zeszłym roku dla Rzeszowa. Wystąpiłem w pięciu spotkaniach. Radziłem sobie dobrze. Było to dla mnie coś nowego, ponieważ przywykłem do Wielkiej Brytanii. Jestem tym podekscytowany – mówił o związaniu się z klubem z Gorzowa i następnie Piły, Erik Riss.

Zawodnicy niekiedy, aby szukać możliwości startów, wiążą się z ośrodkami w Polsce na rok lub dwa. W tym wypadku jest to aż trzyletni kontrakt, który zawodnik zdecydował się podpisać. – Trzy lata to długi okres czasu. Gdy byłem dzieckiem, zawsze oglądałem żużel.  Jest tam jeden z moich ulubionych torów. Kocham Gorzów, dla mnie czymś wspaniałym była nawet możliwość osobistego trenowania w tym miejscu. Gdy powiedzieli, że chcieliby podpisać ze mną trzyletni kontrakt, nie musiałem długo myśleć. Po prostu od razu powiedziałem, że się zgadzam. Uważam, że to wspaniałe, że związałem się na trzy lata, ponieważ teraz jestem częścią zespołu. Mam możliwość przyjeżdżać na treningi, rozwijać się. Gdy będę gotowy, mogę dostać szansę, aby wskoczyć do drużyny. Dla mnie to coś wspaniałego – podkreślił, podekscytowany takim rozwiązaniem.

Jak wspomniał młodszy z braci Riss, trzy lata to sporo czasu. Być może uda mu się na tyle rozwinąć i przygotować, że w kolejnych sezonach to on będzie walczył o miejsce w gorzowskim składzie. To jedno z jego marzeń. – Moim celem jest dostać się do tego zespołu i wierzę, że jestem w stanie to zrobić. Chcę jeździć tak dużo, jak to tylko możliwe. Teraz chciałbym wystąpić w jak największej ilości spotkań w Pile, aby zdobyć doświadczenie. Liczę na udział w treningach tak często, jak tylko dam radę. Myślę, że w przyszłym roku będę jeszcze lepszy, dlatego uważam, że wówczas będę gotowy na miejsce w zespole z Gorzowa. Nadal jednak tego nie wiemy. Wierzę w to, gdy nie ma się wiary, to nic się nie dzieje. Zobaczymy, jednak, czy do tego dojdzie – dodał.

Niemiecki żużel w ostatnich latach nie ma się zbyt dobrze. Dobre wyniki w głównych międzynarodowych imprezach można wymienić na palcach jednej ręki. Wszyscy pamiętają sukces Martina Smolinskiego z SGP Nowej Zelandii w roku 2014, w ostatnim czasie z kolei coraz lepiej w Indywidualnych Mistrzostwach Europy radzi sobie Kai Huckenbeck. Sytuacja drużynowa nie jest jednak zbyt dobra, a w tej chwili trudno mówić o nadziejach na lepszą przyszłość.  – Nie jesteśmy światową czołówką. Niemcy wciąż są z tyłu. Nie umieściliśmy się wśród czołowych narodów. Mamy kilku dobrych zawodników, jak choćby ja, Smolinski, Huckenbeck i Wölbert. Sądzę, że Smolinski jest w tym momencie nieco „stary”. Jest on dosyć doświadczony, nie wiem jednak do końca, co jest z nim grane. Czasami osiąga dobre wyniki, następnego dnia nie jest już jednak tak skuteczny. On nie jeździ w żadnej lidze. Startuje tylko w Niemczech, nie wiem, o co chodzi w tym wypadku. Wygląda na to, że Huckenbeck mocno się rozwinął, myślę, że jest on w tym momencie najlepszym niemieckim zawodnikiem, jeśli spojrzymy na jego występy i rezultaty. Uważam, że jestem w drodze, aby startować podobnie. Myślę, że w Niemczech brakuje nam jednego zawodnika, który jeździłby na najwyższym poziomie. Gdybyśmy mieli kogoś takiego, mogłoby to zainspirować do żużla w Niemczech. Uważam, że tego nam brakuje. Mam nadzieję, że sam stanę się kiedyś takim zawodnikiem – zaznaczył optymistycznie.

Wspomnieliśmy o dobrych występach Kaia Huckenbecka w cyklu SEC. Do udziału w tej rywalizacji aspirował w tym roku również nasz rozmówca, niemniej jednak sztuka ta mu się nie powiodła. Z pewnością jednak podejmie on próby wywalczenia awansu w następnych latach. – Oczywiście, to bardzo dobre turnieje. Byłaby to przyjemność dla mnie, jako zawodnika, jeśli mógłbym być częścią tego. W tym roku startowałem w kwalifikacjach. Zabrakło mi kilku punktów, ponieważ zanotowałem upadek i nie dostałem się do Challenge. Spróbuję w przyszłym sezonie, jednak oczywiście byłaby to dla mnie przyjemność. Świetnie, że mamy Niemca w tym cyklu, Kai jest moim dobrym kolegą. Jedzie dobrze, był na podium w Gnieźnie.  Sądzę, że w Güstrow miał również szansę na miejsce na „pudle”. To jakby jego domowy tor, kocha go. Życzę mu wszystkiego najlepszego – podsumował, na koniec rozmowy z portalem speedwaynews.pl, Erik Riss.

źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.2159 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl