REKLAMAeWinner Banner

Kłopot bogactwa w Lesznie. Następcy Smektały i Kubery chwalą sobie fuzję z Rawiczem

Szymon Szlauderbach

Szymon Szlauderbach (fot. Patryk Kowalski)

Nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że szkółka Unii Leszno jest w tej chwili najlepiej działającą w Polsce. Kolejka do składu pierwszej drużyny robi się aż zbyt długa. Rozwiązanie tej sytuacji, czyli utworzenie zespołu rezerw w Rawiczu, zdaniem samych młodzieżowców sprawdziło się doskonale.

15 września Dominik Kubera zdobył złoty medal Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów. 29 września Bartosz Smektała został Indywidualnym Mistrzem Świata Juniorów. Dzień później Fogo Unia Leszno obroniła tytuł Drużynowego Mistrza Polski, a wkład pary młodzieżowej w ten sukces był ogromny. „Byki” ograły w dwumeczu zespół z Gorzowa 12 punktami, natomiast pojedynek juniorów łącznie przyniósł rezultat 21:7 dla leszczynian. Ciężko zaprzeczyć stwierdzeniu, że Piotr Baron ma do dyspozycji najmocniejszy duet młodzieżowców w kraju.

Przed Bartkiem jeszcze rok spędzony w roli juniora, zaś przed Dominikiem – dwa. Tymczasem klub z Leszna ma już dwóch innych ukształtowanych zawodników, którzy także z solidnym skutkiem daliby sobie radę w PGE Ekstralidze. Szymon Szlauderbach i Wiktor Trofimow jr mają 19 lat, są zatem równolatkami Kubery. Ze względu na obecność w składzie wcześniej wymienionej dwójki, nie mają jednak większych szans na regularne występy w lidze. Zapewne dopiero w sezonie 2020 któryś z nich załapie się na bycie kolegą z pary Dominika Kubery. Podobny pozytywny ból głowy w Lesznie był już w 2016 roku. Wówczas doszło do nieco absurdalnej sytuacji, w której Młodzieżowy Indywidualny Mistrz Polski Daniel Kaczmarek był jednocześnie… trzecim, oczekującym juniorem w swoim zespole. Ostatecznie ten zawodnik zdecydował się na odejście i kolejne dwa sezony spędził, mając pewne miejsce w składzie Get Well Toruń. Teraz do podobnego rozwiązania zapewne nie dojdzie.

Wszystko dzięki temu, że minionej zimy doszło do fuzji klubów z Leszna i Rawicza. Zasadnicze pozytywy takiej sytuacji są dwa. Po pierwsze, na stadionie im. Floriana Kapały przetrwał ligowy żużel. Po drugie, Unia nie musi wybierać pomiędzy regularną jazdą swoich juniorów a ich dostępnością dla drużyny. Z zespołu rezerw można ich ściągnąć w każdej chwili, co nie było możliwe w przypadku zwykłego wypożyczenia. Oczywiście nie rozwiązuje to wszystkich problemów. Choć duet Szlauderbach-Trofimow jr mógłby okazać się mocniejszy od niejednej pary młodzieżowej PGE Ekstraligi, jest skazany na jazdę w dużo słabszej 2. Lidze Żużlowej. 

Zapytany o to Szymon Szlauderbach stwierdza jednak, że możliwości stworzone mu przez macierzysty klub należy docenić. – Wiadomo, że wychowałem się w Unii Leszno i chciałbym startować w tym zespole, ale na tę chwilę podstawowymi juniorami są Bartek i Dominik. Mnie pozostało jeździć w Rawiczu i z tego faktu też jestem zadowolony. Zamiast siedzieć w weekend w domu, mogłem wybrać się na zawody, zwiedzić kilka nowych torów i zwyczajnie złapać więcej jazdy, a to jest najważniejsze na ten moment. Ja wystąpiłem dla drugiej drużyny w każdym meczu oprócz tego w Bydgoszczy, który się nie odbył, ale wtedy z powodu kontuzji Dominika byłem powołany w Lesznie. Dzięki temu sezon jest na plus – ocenia główny zainteresowany w rozmowie z portalem speedwaynews.pl.

Krytycy rawickiego rozwiązania zarzucają, że w zespole mającym za zadanie oswajanie leszczyńskiej młodzieży z ligą często pojawiali się zawodnicy mocno przypadkowi. Nie da się ukryć, że Ricky Wells czy bracia Worrallowie nie są zbytnio związani ze szkółką Romana Jankowskiego. W dodatku drużyna bardzo długo korzystała tylko z dwóch krajowych młodzieżowców. Obrońcy argumentują za to, że wszystko wynika z metryki. Kolejny rzut rokujących juniorów to żużlowcy z roczników 2002 i 2003. Tymoteusz Picz stracił jednak sporą część sezonu przez kontuzje, a Krzysztof Sadurski i Kacper Pludra to zawodnicy zbyt młodzi, żeby jeździć w lidze od początku sezonu 2018.

Ostatni z wymienionych doczekał się odpowiedniego wieku pod koniec sierpnia. Ze skutkiem natychmiastowym Stainer Unia Kolejarz Rawicz przestawiła się na system z trzema juniorami. Można więc liczyć na to, że Roman Jankowski pójdzie za ciosem i w przyszłym roku skład „Niedźwiadków” odmłodzi się jeszcze bardziej. – Ja uważam, że to jest bardzo dobre połączenie. Dzięki temu już kilka dni po moich szesnastych urodzinach mogłem pojechać w lidze i zaliczyłem tam trzy mecze. To jest jednak trochę inny poziom niż jakiekolwiek zawody młodzieżowe, więc można się tam znacznie więcej nauczyć – mówi nam Kacper Pludra.

Unia Leszno może swoim juniorom zaoferować jeszcze jedną rzecz, której nie spotkaliby nigdzie indziej. To obecność w parku maszyn żużlowców, którzy sportowo mają już na koncie ogromne międzynarodowe sukcesy, a prywatnie są kumplami z parku maszyn i wychowankami tego samego systemu szkolenia. Czy wsparcie duetu z PGE Ekstraligi jest wyczuwalne dla młodszych adeptów? – No pewnie. Bartek jest moim idolem. Zawsze, gdy na treningach lub zawodach młodzieżowych gdzieś razem jeździmy, to staram się być jak najbliżej niego i zadaję mu masę pytań o to, jakie dobrać przełożenia i gdzie najlepiej jechać. A że Bartek jest fajnym chłopakiem, to chętnie w takich sytuacjach pomaga – zachwala starszego kolegę Pludra.

Unia Leszno ma więc gwarantowaną bardzo silną parę juniorską aż do sezonu 2020 włącznie. Intensywnie rozwija się zaplecze, które w przyszłości przedłuży ten okres do roku 2023. A co potem? Zapewne Roman Jankowski wyczaruje kolejnych kilku chłopaków, którzy kiedyś podbiją żużlowy świat. Bo jak to robić – wie doskonale.

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.235 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl