REKLAMAeWinner Banner

Za kilkoma Polakami pierwszy sezon w roli seniora. Jak sobie poradzili?

Damian Dróżdż

Damian Dróżdż (fot. Ian Charles)

Za żużlowcami z rocznika 1996 pierwszy sezon w kategorii seniorów. Tym samym skończyło się ulgowe traktowanie i okazje do dodatkowej jazdy w zawodach młodzieżowych. Jak z tymi okolicznościami poradzili sobie polscy 22-latkowie?

Przeanalizowaliśmy polskich 22-latków i ich występy w mijającym sezonie. Nie wszyscy mieli choćby jedną szansę, by wystąpić w lidze w tym sezonie. Inni sporą część zmagań spędzili na ławie, ale była też grupa, która poradziła sobie wyśmienicie. W osobnym tekście sprawdzimy pod tym kątem również żużlowców zagranicznych.

Kacper Woryna – na plus
Choć to najlepszy polski żużlowiec ze swojego rocznika, nie zdecydował się na jazdę w PGE Ekstralidze. Woryna postanowił pomóc macierzystej drużynie z Rybnika w szybkim powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej. Tego celu nie udało się zrealizować, ale i tak Woryna zaliczył indywidualnie bardzo udany sezon. Czwarty junior świata z sezonu 2017 w mijającej kampanii został drugim zawodnikiem Nice 1. Ligi Żużlowej, awansował do finału IMP (choć zdobył tam ledwie 4 punkty) i świętował tytuł drużynowego mistrza Wielkiej Brytanii. Z pewnością poradziłby sobie również ligę wyżej.

Damian Dróżdż – na minus
Już w listopadzie, gdy Sparta kontraktowała dwóch mocnych rezerwowych stranieri, wielu kibiców bardzo nisko oceniało szanse Damiana Dróżdża na zaliczenie dobrego sezonu we Wrocławiu. W swoim ostatnim sezonie w roli juniora ten zawodnik radził sobie całkiem solidnie, ale daleko mu było chociażby do Maksyma Drabika. Po przejściu na seniorkę miał rywalizować o skład już nie z Oskarem Boberem, a z Maksem Fricke'em, Glebem Czugunowem i wspomnianym Drabikiem. I trzeba stwierdzić jasno, że walkę tę przegrał z kretesem. Betard Sparta załatwiła mu wprawdzie kontrakt z Belle Vue Aces, by Dróżdż nie tracił kontaktu z motocyklem, ale… w połowie sezonu wyleciał ze składu. Następny rok obserwowania kolegów z parku maszyn byłby zabójczy dla kariery żużlowca w tym wieku.

Oskar Polis – na plus
Dwa kroki w tył w przypadku Oskara Polisa okazały się decyzją doskonałą. Wychowanek Włókniarza Częstochowa jesienią zeszłego roku był wymieniany jako jeden z potencjalnych beneficjentów wprowadzenia przepisu o ósmym zawodniku. Mówiło się, że dzięki temu Polis będzie mógł nadal ścigać się z najlepszymi na świecie w swoim macierzystym zespole. Ostatecznie sam zawodnik wybrał zupełnie inną drogę i skierował się do Opola, gdzie z marszu został jednym z dwóch krajowych liderów. A rezerwowy Włókniarza, Andreas Lyager, niemal cały rok stracił na obserwowanie kolegów z perspektywy parku maszyn.

Michał Piosicki – na minus
Jeden z czołowych juniorów Nice 1. Ligi Żużlowej z sezonu 2017 rok później stał się jednym z najsłabszych seniorów na rynku. Angaż w Polonii Bydgoszcz, która w okienku transferowym mocno postawiła na ilość kosztem jakości, przedłużył o rok karierę wychowanka Unii Leszno. W niewielu innych zespołach 22-latek mógłby liczyć na ligowe występy. Zresztą również w barwach „Gryfów” nie było ich zbyt wiele. W każdym z pięciu spotkań Piosicki wypadł po prostu słabo i nie zachęcił niczym potencjalnych pracodawców na kolejny rok.

Michał Nowiński, Patryk Beśko – sporadyczne starty
W przypadku Nowińskiego i Beśki jazda na żużlu to już bardziej hobby niż źródło zarobku. Obaj jeszcze jako juniorzy zaliczyli bardzo poważne kontuzje, które wykluczyły ich z profesjonalnego uprawiania sportu. Nowiński wystąpił w kilku turniejach towarzyskich pod koniec sezonu, natomiast Beśko odnowił licencję i trafił do ligowego składu Wybrzeża Gdańsk w sytuacji, gdy inne zobowiązania miała „duńska mafia”. W przypadku tej dwójki nie będziemy więc oceniać poziomu sportowego, należy ich jednak pochwalić za determinację w powrocie na tor po długiej rehabilitacji.

Mike Trzensiok, Mateusz Rujner i inni – zakończyli kariery
Kilku żużlowców z rocznika 1996 całkowicie nie znalazło dla siebie miejsca na żużlowej mapie i zakończyło już ściganie. Przyczyny były różne – od serii kontuzji po zbyt niski poziom sportowy, który uniemożliwił znalezienie pracodawcy. Część z nich, jak Mateusz Rujner, zdecydowała się na taki krok nawet przed zakończeniem wieku juniora.

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.0225 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl