REKLAMAeWinner Banner

Nauczył się jeździć pod presją i był wolny od kontuzji. Ze średniaka stał się liderem

Nicolai Klindt

Nicolai Klindt (fot. Mariusz Sądy)

Za Nicolaiem Klindtem najlepszy sezon w karierze. Duńczyk nie ukrywa tego w mediach społecznościowych, gdzie postanowił podsumować minione osiem miesięcy. Jak sam przyznaje, jest się z czego cieszyć, bowiem omijały go również kontuzje.

Nicolai Klindt w tym sezonie startował w czterech ligach - 2. Lidze Żużlowej (w Polsce), Metal Speedway League (w Danii) oraz w dwóch brytyjskich - SGB Premiership i SGB Championship. Z każdą swoją drużyną czyli MDM Komputery TŻ Ostrovią Ostrów, Holsted Tigers, Poole Pirates oraz Workington Comets wjeżdżał do finałów, kończąc sezon z kilkoma medalami.

W Anglii było mu dane świętować zarówno Drużynowe Mistrzostwo Wielkiej Brytanii jak i 1. Ligi. Dodatkowo wygrał z Workington Comets - Knockout Cup i Tarczę Championship. Z Tyronem Proctorem stanął jeszcze na podium Mistrzostw Par SGB Championship. W swojej rodzimej lidze stanął na trzecim stopniu podium Drużynowych Mistrzostw Danii, a w Polsce z kolei przyczynił się bardzo mocno do Drużynowego Wicemistrzostwa 2. Ligi Żużlowej i awansu ostrowskiej Ostrovii po barażach do Nice 1. Ligi Żużlowej. - To był najlepszy sezon w mojej karierze, w którym w końcu byłem uwolniony od kontuzji, co jest trzecim razem w ostatnich siedmiu latach. Od czasu mojej ubiegłorocznej kontuzji bardzo ciężko pracowałem nad swoją dyspozycją. Ponadto czuję, że dorosłem jako żużlowiec. To dla mnie niesamowity rok! - pisze Duńczyk w mediach społecznościowych.

29-latek nie ukrywa, że zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie turnieje kończyły się dla niego szampanem i kwiatami. Nie udało mu się awansować m.in. do Indywidualnych Mistrzostw Europy czy finału Grand Prix Challenge. Dodatkowo dość niespodziewanie odpadł bardzo szybko z walki o tytuł Indywidualnego Mistrza Danii, co było największą niespodzianką. - To były moje trzy największe cele, które znalazły się u szczytu mojej listy na ten sezon. Niestety, nie powiodło się, wobec czego mogłem się skupić na występach ligowych - dodaje żużlowiec.

Były reprezentant m.in. Atlasu Wrocław, ZKŻ-u Zielona Góra czy Włókniarza Częstochowa nie ukrywa, że kluczem do jego świetnej dyspozycji były nie tylko szybkie motocykle, ale także głowa. Nauczył się panować nad emocjami i występować pod większą presją. Dodaje po chwili, że wciąż jednak przed nim jeszcze sporo nauki, bowiem jest wiele elementów, które chciałby poprawić i zamierza to uczynić. Dodatkowo nie ukrywa dumy, że mógł stać się liderem w swoim każdym zespole, gdzie, co jak sam podkreśla - wcześniej był co najwyżej średniakiem.

Reprezentant Danii w poniedziałek rozpoczyna przygotowania do kolejnego sezonu. Lada moment ruszy na spotkania z obecnymi i potencjalnymi sponsorami, a także wraca do zajęć siłowych i ogólnorozwojowych. Jest bardzo podekscytowany i głodny kolejnych sukcesów. Nie obyło się też bez podziękować m.in. dla dziewczyny Nicolaia i córeczki za okazane wsparcie i doping, dla przyjaciół i teamu. Klindt podkreślił, że Piotr Prucnal i Chris Trattles wykonali ogromną robotę, bowiem, aby dojechać na wszystkie imprezy z udziałem seniora (a było ich ponad 100), musieli pokonać ponad 110 tysięcy kilometrów.

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!

0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.7824 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl