Andrzej Lebiediew: Tor był jednakowy dla wszystkich. Poprawiłem rekord

Andrzej Lebiediew i Janusz Kołodziej na prezentacji w Równem (fot. Damian Kuczyński)

Andrzej Lebiediew, który w półfinale SEC w Równem zajął drugie miejsce, wypowiedział się dla nas po zakończonych zawodach na Ukrainie. Zawodnik jest pozytywnie nastawiony do walki o awans do finałów.

Zawody eliminacyjne do cyklu TAURON Speedway European Championship w ukraińskim Równem w związku z utrzymującą się niekorzystną pogodą zostały przesunięte ze środy 1 maja, na dzień następny, czyli czwartek. Pełną relację z tego turnieju można zobaczyć TUTAJ. Co nie dziwi, tor w czwartek nie doszedł jeszcze do "pełni formy", z uwagi na poprzedzający turniej, kilkudniowy deszcz. Organizatorzy jednak dołożyli pełni starań i przygotowano owal, pozwalający przeprowadzić zawody od początku do końca. Zapytaliśmy o odczucia po nich Andrzeja Lebiediewa. – Cóż powiedzieć, tor był trochę ciężki, ale jednakowy dla wszystkich. Trzy dni padało i nie można oczekiwać "stołu". Trzeba było popracować na torze, jak przegrało się start, to na trasie było ciężko, żeby dogonić rywala. Była tak na prawdę jedna ścieżka, a na łukach ściągało. W ostatnim wyścigu rundy zasadniczej trochę "zgłupiałem", nie wiedziałem jak jechać, kilka razy otarłem się o bandę. Ale cało i zdrowo wyjeżdżamy z Równego. Jesteśmy zadowoleni, wyjeżdżamy z pucharem i szykujemy się do Challenge'u, który już niedługo – mówi zawodnik Lokomotivu Daugavpils.

Łotysz zauważył również, że mimo trudności napotkanych na rówieńskim torze, można było na nim jechać bardzo szybko. Potwierdził też stwierdzenie, że zamknięcie gazu na łukach mogło powodować upadek. – Jednym szło łatwiej, innym ciężej. Mi ktoś powiedział, że w biegu barażowym poprawiłem rekord toru. Więc to podwójnie cieszy – przyznał Lebiediew.

Andrzeja zapytaliśmy również o finał Mistrzostw Par Klubowych Nice 1. Ligi Żużlowej, rozegrany w Gnieźnie we wtorek. Zespół z Daugavpils wystawił do niego parę juniorską. Gdyby nie trening tutaj, w Równem, to wystartowałbym w Gnieźnie. Gdybym wiedział o przełożeniu zawodów, to pojechałbym też w meczu Bundesligi w Brokstedt (śmiech). Ale wiadomo, ten finał par, to dla nas nieduża motywacja, bo tak jak w lidze, nie możemy awansować dalej. Zawody fajne, stawka dobra, można było pościgać się z innymi, gdybym miał odpuścić mistrzostwa Europy, to na pewno bym tam pojechał. Ale do nich chcę awansować – kończy Łotysz. 

Źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.5232 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl