Krzysztof Mrozek: Wybaczyłem Grigorijowi

Krzysztof Mrozek

Krzysztof Mrozek (fot. Sebastian Siedlik)

Jak co roku prezes PGG ROW-u Rybnik spotkał się z kibicami „zielono – czarnych” aby odpowiedzieć na wszystkie pytania jak i opowiedzieć o najważniejszych kwestiach dotyczących górnośląskiego ośrodka. W czwartkowe popołudnie nie zabrakło wątków humorystycznych, jak i tych związanych z Grigorijem Łagutą czy stanem zdrowia Siergieja Łogaczowa.

Sternik klubu z Rybnika rozpoczął spotkanie od miłego akcentu, dotyczącego prezentu dla wszystkich tych, którzy przed rozpoczęciem rozgrywek Nice 1. Ligi Żużlowej zdecydowali się zakupić karnety. – Sprzedawaliśmy karnety na siedem spotkań rundy zasadniczej, jednak jak wszyscy dobrze wiemy, ósma drużyna nie została zgłoszona do rozgrywek, przez co „karnetowicze” byli stratni. Próbowaliśmy zorganizować jakiś mecz otwarty bądź turniej, jednak problemem okazuje się dostępność terminów na rybnickim obiekcie. Zaplanowane są różnego rodzaju imprezy kulturalne, które skutecznie uniemożliwiają nam zorganizowanie czegoś „ekstra”, w związku z czym wszystkich posiadaczy karnetów zapraszam na pierwszy domowy pojedynek w fazie play – off za darmo.

Później prezes Mrozek zabrał głos w sprawie Siergieja Łogaczowa, wciąż odczuwającego skutki karambolu, którego był uczestnikiem podczas pojedynku z gdańskim Zdunek Wybrzeżem. – Medycy po wypadku Siergieja rozpruli mu całkowicie kewlar, co jakby nie jest problemem, bowiem nasz „Mikrus” odebrał już nowy komplet. Pozostała więc kwestia tego, co zrobić z tym starym i Siergiej sam wyszedł z inicjatywą, a my jako Zarząd w pełni ją popieramy, iż zostanie on przekazany na aukcję charytatywną. Zgromadzone fundusze zostaną przeznaczone na leczenie Pawła Reka, na którego zbieraliśmy już podczas marcowej prezentacji drużyny. Aukcja rozpocznie się w piątek o godzinie dziesiątej rano, prowadzona będzie na naszym profilu na Facebooku i potrwa siedem dni. Sam kewlar wygląda bardziej jak baranica, bądź skóra tygrysa, którą rozkłada się przed kominkiem niż strój żużlowca, niemniej jednak ze względów kolekcjonerskich ma on z pewnością ogromną wartość i wierzymy, że uda się w ten sposób pomóc Pawełkowi. Rosjanin upoważnił mnie do tego, by poinformować kibiców o jego stanie zdrowia, więc mogę powiedzieć, iż Siergiej wciąż przebywa na Łotwie, jednak pod koniec tygodnia wraca do Władywostoku. Czuje się dobrze, a nawet bardzo dobrze i kazał kibicom serdecznie podziękować za wszystkie wyrazy wsparcia, skierowane w jego stronę po tym koszmarnym upadku. Plan na Siergieja mamy taki, że pod koniec lipca wystąpi w spotkaniu w lidze rosyjskiej i on nam pokaże, w którym miejscu jest Łogaczow. Jeżeli będzie dobrze, to patrząc realnie, wystąpi już w fazie play – off w rybnickich barwach. Jeśli chodzi o obrażenia, jakie Siergiej odniósł, to obawiałem się jednego – że wszystko zakończy się tak, jak w przypadku Ś.P. Lee Richardsona. Całe szczęście, że sanitariusz w karetce zareagował perfekcyjnie i opatrzył odpowiednio płuco. W  szpitalu zawodnik został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej oraz podłączony do respiratora po to, aby po prostu się nie męczył przy oddychaniu. Siergiej miał złamaną łopatkę, trzy wyrostki kręgosłupa oraz jedenaście żeber, jednak jak sami lekarze mówili, była to kwestia drugorzędna, bowiem wszystkie te urazy prędzej czy później się zrosną. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na karygodne zachowanie wirażowego, już po całym zajściu. Zawodnik leżał pod bandą w bliżej nieokreślonym stanie, a ta osoba zamiast odciągnąć motocykl to praktycznie wyrywała za ręce człowieka spod bandy. Takie sceny nie powinny mieć miejsca – grzmiał Mrozek.

Kibice, którzy licznie przybyli na spotkanie z prezesem „zielono – czarnego” klubu zapytali o nagłe odejście z Rybnika Marka Mroza. Były już kierownik przestał pełnić swoją funkcję tuż przed spotkaniem „Rekinów” w Ostrowie Wielkopolskim. Jego miejsce zajął Radosław Kalyciok, który sprawował ten urząd, w sposób nieformalny, w poprzednich latach. – Błędem jest używanie stwierdzenia, że Marek Mróz „odszedł” z Rybnika. Umówiliśmy się z trenerem Żyto przed sezonem, że Marek będzie w klubie na okresie próbnym przez pięć pierwszych kolejek. Bez umowy, bez jakichś zobowiązań – powiedzmy, że koleżeńsko. Gdy minął czas próby, przepytaliśmy wszystkich zawodników wraz z teamami, czy ich zdaniem obecność Marka Mroza w parku maszyn wnosi coś do drużyny. Odpowiedzi były wszystkie na „tak” bądź „nie”, w zależności z której perspektywy patrząc. Muszę wraz z Zarządem pilnować, żeby jak najwięcej stanowisk w klubie było obsadzonych ludźmi z Rybnika. Trener Żyto ma za zadanie wyszkolić swego następcę jak i współpracowników. Zawodnicy wyrazili się tak, a nie inaczej, w związku z powyższym w kulturalny sposób rozstaliśmy się z Markiem, przekazując mu informację, że od szóstej kolejki funkcję kierownika drużyny sprawować będzie już ktoś inny. Musimy inwestować w „naszych”.

Mimo przewodzenia w całej Nice 1. Lidze Żużlowej i dosyć pokaźnej zdobyczy punktowej, fani „Rekinów” są świadomi kilku mankamentów wewnątrz drużyny i nie ukrywają tego, iż liczą na wyraźne wzmocnienie w przypadku awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Nie sposób było nie usłyszeć z ich ust pytań, odnośnie ewentualnych „łupów”, którymi z pewnością będą zawodnicy kandydata nr 1 do spadku o szczebel niżej – Get Well Toruń, jak i o hipotetyczny angaż Grega Hancocka, którego kibice z Górnego Śląska widzieliby w ekipie Piotra Żyto już podczas fazy play – off. Prezes Mrozek szybko jednak uciął temat marzeń oraz transferowych planów. –  Moim zdaniem Greg ma teraz większe zmartwienia na głowie. Podejrzewam, że żużel jest u niego na drugim bądź na trzecim miejscu i nie ma się temu co dziwić. Jak nam się uda to, o co walczymy, to dopiero wtedy będziemy rozmawiać o ewentualnych wzmocnieniach. Aktualnie, zgodnie z regulaminem, jest to zabronione, więc nie mogę niczego głośno mówić ani o zawodnikach z Torunia czy jakiegokolwiek innego klubu. Mam w głowie drużynę marzeń – PGG ROW Rybnik. A największym moim marzeniem jest to, żeby na wypełnionym po brzegi stadionie udowodnić naszą wartość i zdobyć tytuł Drużynowych Mistrzów Polski.

Podczas spotkania nie zabrakło również pytań o Grigorija Łagutę. Rosjanin przed sezonem zdecydował się przejść do ekipy Speed Car Motoru Lublin, mimo dżentelmeńskiej umowy, która wiązała „Griszę” oraz Mrozka. Prezes rybnickiego klubu, już po oficjalnym potwierdzeniu transferu Łaguty do „Koziołków” oświadczył, iż będzie starał się wywalczyć odszkodowanie za straty, jakie PGG ROW poniósł w związku ze spadkiem z PGE Ekstraligi już po aferze dopingowej z Rosjaninem w roli głównej. – Całość sprawy zleciliśmy zewnętrznej kancelarii prawnej, my skupiamy się tylko i wyłącznie na sporcie i awansie do PGE Ekstraligi, a nie wyobrażam sobie, by nam się to nie udało. Wybaczyłem Grigorijowi jego grzechy, jednak o nich nie zapomniałem. Zachowanie Łaguty było nie w  porządku w stosunku do mnie, jak i do kibiców, miasta oraz sponsorów. Popełnił ogromny błąd, jednak jestem tak skonstruowany, że gdy zadzwonił w sprawie stanu zdrowia Siergieja, to nie mogłem go zbyć. To on powinien czuć się głupio, a nie ja. Powtórzę to, o czym mówiłem w styczniu – dopóki ja będę prezesem, dopóty on w Rybniku nie będzie jeździł. I nie ugnę się pod presją ze strony niektórych kibiców. Dla mnie najważniejszy jest klub, fani, drużyna, a temat Łaguty już mnie nie interesuje. I proponuję Państwu, byśmy zamknęli już ten nieco niechlubny rozdział i skupili się na tym, co naprawdę ważne.

Prezes Mrozek, podczas spotkania z kibicami, wygłosił deklarację dotąd niespotykaną i mocno kłócącą się z polityką prowadzoną przez rybnicki klub, udowadniając, że Zarząd klubu z Górnego Śląska poważnie myśli nie tylko o awansie do PGE Ekstraligi, ale również o walce o czołowe lokaty w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. – Jeśli będziemy widzieć, że zawodnicy młodzieżowi nie rokują, że ta forma nie idzie wyraźnie w górę, to będę musiał się przyznać przed kibicami do błędu i zakontraktować mocnego juniora z zewnątrz. Będzie to dowód na to, że coś poszło nie tak w naszej wizji klubu, bo gdy obejmowaliśmy opiekę nad ROW-em, to wyznawaliśmy zasadę, że formacja juniorska musi być „nasza”. Gdy uda nam się zrealizować cel i awansować do PGE Ekstraligi, to bez dobrego młodzieżowca nie będziemy w stanie jej zawojować. Przestaniemy patrzeć na to, czy w adresie zamieszkania jest Rybnik, a zaczniemy na to, aby punkty przywożone przez najmłodszych się zgadzały.

Kibice zebrani na trybunie krytej rybnickiego stadionu byli wyraźnie poruszeni ostatnią porażką „Rekinów” w Tarnowie. Podopieczni Piotra Żyty ulegli „Jaskółkom” 51:39, dopiero w końcówce nawiązując równorzędną walkę ze spadkowiczem z PGE Ekstraligi. Wielu z zebranych wskazywało również na to, jak kibice z Tarnowa „przyjęli” Kacpra Worynę, jak i całą rybnicką drużynę. Sternik „zielono – czarnych” podszedł jednak do tematu zdroworozsądkowo, przedstawiając zarazem nieco groteskową historię z początku sezonu. – Podczas powtórzonego spotkania z Orłem Łódź kibice wywiesili baner z napisem „Dzisiaj meczu nie odwołacie, z Rybnikiem nie wygracie” co mnie osobiście bardzo się podobało. Nikogo ten transparent nie obrażał, a był nieco humorystyczny. Trzy tygodnie później okazało się jednak, że wszczęto postępowanie dyscyplinarne, w wyniku czego otrzymaliśmy karę pieniężną w wysokości pięciu tysięcy złotych. Pytałem więc – kogo ten napis obrażał? Bo jeśli przedstawicieli z PZM-otu, to zdaje się, że to oni stoją za odwołaniem pierwszego meczu z Łodzią. Oczywiście wnieśliśmy apelację i udało się „zejść” na trzy tysiące. Zachowanie kibiców z Tarnowa mnie nie obchodzi. Ja cieszę się z postawy naszych fanów, którzy potrafią się świetnie bawić podczas spotkań i dopingują naszą drużynę w każdym meczu.

Na zakończenie spotkania ze strony zebranych padło pytanie o uczczenie pamięci zmarłego w kwietniu Joachima Maja, jednego z  czwórki rybnickich „Muszkieterów”, sławiących górnośląski ośrodek w latach 50. oraz 60. – Kolejna tablica pamiątkowa jest już w trakcie przygotowywania. Musimy tylko znaleźć odpowiedni termin na jej zaprezentowanie, prawdopodobnie będzie to pod koniec sezonu – zadeklarował krótko Mrozek przy akompaniamencie oklasków zebranej publiczności.

źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.6029 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl