Radosław Strzelczyk: Niektórym „ekspertom” udowodniliśmy, że nie jesteśmy tacy słabi

Radosław Strzelczyk (fot. Krzysztof Szpak)

Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski pokonała po zaciętym pojedynku Unię Tarnów, w stosunku 46:44. Obie drużyny stworzyły widowisko, którego ostateczne rozstrzygnięcie zapadło dopiero na ostatnich metrach decydującego okrążenia. Zadowolenia po spotkaniu nie krył Prezes ostrowskiego klubu, Radosław Strzelczyk.

Mecz z pewnością mógł się podobać, zarówno licznie zgromadzonej publiczności po stronie gospodarzy, jak i kilkudziesięciu osobom, które przyjechały na to spotkanie z Małopolski. – To był naprawdę  kawał fajnego speedwaya. Unia Tarnów przyjechała z nami wygrać, bo jak wiadomo oni też walczą o play-offy, podobnie jak my. To było widać na torze. Można śmiało powiedzieć, że spotkały się naprawdę dwie równorzędne drużyny. Razem z zespołem z Tarnowa pokazaliśmy kibicom bardzo fajny speedway. O to w tym wszystkim chodzi. Udało się nam pokonać parę Kułakow – Ljung. Tym bardziej cieszy to, że Tomek Gapiński wrócił do nas po naprawdę ciężkiej kontuzji i w tym meczu udowodnił, że jest takim prawdziwym liderem, naszym żużlowcem. Teraz cieszymy się z trzech punktów i to nas przybliża jedną nogą do tych upragnionych play-offów. Wiemy cały czas, że ta liga jest naprawdę bardzo wyrównana. W niej każdy z każdym mógł w dowolnej chwili wygrać, jak również przegrać. Cieszymy się, teraz jest dzień radości. Następnie będziemy mieli chwilową przerwę i przygotowujemy się do wyjazdu do Gniezna – mówił, po wygranym 46:44 spotkaniu, Radosław Strzelczyk.

Mecz, o którym wspomniał nasz rozmówca, czeka ostrowian w ostatnią niedzielę lipca. Dla kibiców Derby są szczególnie ważne, a takim mianem określać należy wyjazdowe starcie z Car Gwarant Startem Gniezno. W pierwszym spotkaniu górą byli zawodnicy Arged Malesa TŻ Ostrovii, wygrywając 56:34. Aby zainkasować bonus wystarczy zatem tylko 35 punktów, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. – Czeka nas trudny wyjazd. Tor w Gnieźnie jest specyficzny, tam  inaczej się jeździ. Przed nami z pewnością ciężka przeprawa. Jedziemy jednak – jak w każdym meczu – o zwycięstwo. Udamy się tam walczyć. Tym celem minimum będzie zdobycie bonusu, który naprawdę może nam pomóc ustabilizować się w tej tabeli i w pierwszej czwórce. Na pewno jednak do Gniezna pojedziemy powalczyć o wygraną. Liczę na to, że za nami udadzą się tam dopingować  nas też ostrowscy kibice. Myślę, że przygotujemy się  do tego meczu odpowiednio na tyle, na ile potrafimy i pojedziemy „Ostro po swoje”, aby wywalczyć tam nie jeden, a trzy punkty – zapewnił prezes TŻ Ostrovii.

Przed sezonem ekipa, która gościła w ubiegłą niedzielę tarnowskie „Jaskółki” nie tyle nie była stawiana w gronie faworytów, co miała walczyć o utrzymanie w Nice 1. Lidze Żużlowej. Oczywiście były to opinie głównie grona, które np. na spadek z PGE Ekstraligi skazywało Speed Car Motor Lublin. Jak widać przedsezonowe „wróżby” bardzo często można wyrzucić do kosza lub spłukać w toalecie. – Cieszy mnie to, że niektórym „ekspertom”, może też i kibicom udowodniliśmy, że nie jesteśmy tacy słabi, pomimo tego – cały czas to powtarzam – że ta liga jest bardzo mocna. Ta nasza Ostrovia myślę, że powoli jest już w tej pierwszej czwórce. Naprawdę zamierzamy zająć jak najlepsze miejsce w tym sezonie. Chłopaki na pewno chcą jeździć jak najwięcej meczów, bo to jest dla nich praca. Dzięki niej mogą zarobić dla siebie pieniądze. Uważam, że dadzą z siebie wszystko w każdym spotkaniu po to, aby ten sezon trwał dla nich jak najdłużej. My chcemy też zwyciężać, jak w każdym spotkaniu i zobaczymy, co czas pokaże. Nie mamy jakichś aspiracji do awansu do Ekstraligi, ale chcemy na pewno pojeździć, a może uda się przy tym wygrać Nice 1. Ligę Żużlową – stwierdził.

Tabela w tej chwili układa się tak, że ekipy z Tarnowa i Ostrowa Wielkopolskiego raczej nie spotkają się ponownie w pierwszej fazie play-off. Do rewanżowego dwumeczu mogłoby dojść zapewne dopiero w finale rozgrywek. Jak się okazuje, przeszkód przeciw takiemu scenariuszowi nie widzi ostrowski włodarz. – Życzyłbym sobie tego, aby w finale pojechać do Jaskółczego Gniazda. Podobnie, aby „Jaskółki” przyjechały do nas i aby pokazać razem ciekawe, fajne widowisko. Na razie przed nami do tego daleka droga. Taka możliwość jednak istnieje i tego bym sobie na pewno życzył – podsumował rozmowę z postałem speedwaynews.pl, Radosław Strzelczyk.

źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.4738 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl