Tomasz Gapiński: Dotrwałem do końca, choć kosztowało mnie to wiele sił

Tomasz Gapiński

Tomasz Gapiński (fot. Tomasz Góralczyk)

Zdecydowanym bohaterem spotkania, pomiędzy Arged Malesa TŻ Ostrovią Ostrów Wielkopolski, a Unią Tarnów, wygranym przez gospodarzy 46:44. Zawodnik, który wrócił na tor po kontuzji obojczyka, wywalczył 13 punktów z bonusem, wygrywając 4 swoje biegi.

Jak przyznaje sam zainteresowany, przed powrotem na tor w meczu ligowym był on pełen obaw. Ostatecznie okazały się one bezpodstawne i poprowadził on swoją drużynę do ważnego zwycięstwa. – Bardzo się cieszę, że ten mój powrót się udał. Z mojej strony było pełno obaw. Wiadomo, że trenowałem i na treningach to wszystko wytrzymywałem, ale w meczu zawsze jest inaczej. Ten tor inaczej się zachowuje. Gdzieś w myślach zapalała się taka kontrolka, że mogę nie dać rady przed biegami nominowanymi. Gdy było sześć „oczek” przewagi, rozmawialiśmy o tym, że gdyby w czternastym padł wynik 3:3, to wtedy pojechałby za mnie Kamil Nowacki., żeby nie obciążać tego obojczyka. Udało się jednak, dotrwałem do końca, choć naprawdę kosztowało mnie to wiele sił. Cieszę się, że zwyciężyliśmy. Jesteśmy drużyną – razem wygrywamy i razem przegrywamy – mówił, szczęśliwy po niedzielnym pojedynku, Tomasz Gapiński.

W meczu z „Jaskółkami” ich kapitan Peter Ljung, tylko dwukrotnie oglądał plecy rywala i tym, który mu je pokazywał był właśnie popularny „Gapa”. Nasz rozmówca przypomniał jednak, że w pierwszym biegu ze Szwedem, to rywal był górą, aczkolwiek później było już znacznie lepiej i zarówno w biegu 13., jak i w 15. Obronił się on przed zaciekłymi atakami Ljunga. Jaki był sposób na piekielnie szybkiego reprezentanta Kraju Trzech Koron? – Mnie też Peter pokonał wcześniej. W tym biegu Nikolai (Klindt - przyp. red.) pojechał szerzej, ja później starałem się dojechać  do niego – do tej granicy usypanego. Wówczas on troszkę wrócił do krawężnika, a ja musiałem przymknąć gaz. W tym momencie nam Peter „wyskoczył z krawężnika”, nie przypilnowaliśmy go. To, że go nie upilnowałem, było moim błędem. Na szczęście później udało mi się pokonać Petera dwukrotnie. Jak tu nie być szczęśliwym?

Kolejny pojedynek ligowy czeka Arged Malesa TŻ Ostrovię 28 lipca w Gnieźnie, z tamtejszym Car Gwarant Startem. Spotkanie derbowe będzie miało ważniejszą rangę, ale priorytetem będzie zdobycie punktu bonusowego. Drużyna z Ostrowa pierwsze starcie wygrała w stosunku 56:34. Gdy ostatnio  byłem na meczu w Gnieźnie z Tarnowem i go komentowałem, mówiłem, że Car Gwarant Start to jest też bardzo ciężki przeciwnik. Mają dużo dobrych zawodników. Jadą przede wszystkim dobrze u siebie, a jeśli jeszcze pojechali dobrze w Rybniku (porażka tylko 43:47 – przyp. red.), to będzie to bardzo ciężki i trudny rywal. My skupimy się na zdobyciu punktu bonusowego. Była porażka w Daugavpils, gdzie ten bonus nam uciekł, w Ostrowie z Gdańskiem w ostatnich wyścigach miała miejsce podobna sytuacja. Trochę nam to skomplikowało sprawy, ale będziemy walczyć do końca o tę pierwszą czwórkę – podkreślił stanowczo, na koniec rozmowy z postałem speedwaynews.pl, Tomasz Gapiński.

źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...

Powiązane artykuły

Artykuł załadowany: 0.5667 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl