Robert Lambert: Muszę myśleć przede wszystkim o tym, co mam aktualnie przed sobą (wywiad)

Robert Lambert

Robert Lambert (fot. Jarosław Pabijan)

W minionym sezonie Robert Lambert zadebiutował w rozgrywkach TAURON Speedway Euro Championship. Młody Brytyjczyk pokazał się z bardzo dobrej strony i zakończył zmagania z brązowym medalem na koncie.

Przed nim szansa na kolejne sukcesy w europejskim czempionacie. Przed rozpoczęciem tegorocznych zmagań, opowiada o swoich wspomnieniach i przemyśleniach, związanych z rywalizacją w Indywidualnych Mistrzostwach Europy, a także mówi o celach i motywacjach na sezon 2019.

- Pamiętasz jeszcze o swoim osiągnięciu, czy w nawale żużlowych obowiązków zdążyłeś już zapomnieć?
- Nigdy tego nie zapomnę. To był mój pierwszy sezon w Mistrzostwach Europy, a ja od razu zająłem wysokie trzecie miejsce i stanąłem na podium. Teraz już jednak skupiam się na kolejnym sezonie i nowych celach, które postawiłem przed sobą.

- To powiedz jak ten medal smakuje teraz, w nowym sezonie, kiedy minęło już kilka miesięcy?
- Wydaje mi się, że to już do mnie dotarło. Zdaję sobie sprawę z tego, co osiągnąłem. To było naprawdę świetne uczucie. Tak jak już mówiłem, nigdy tego nie zapomnę, ale teraz muszę patrzeć w przyszłość.

- Czym był dla Ciebie ten medal? Miłą niespodzianką czy założonym wcześniej celem?
- Zdecydowanie miłą niespodzianką. Moim celem było miejsce w czołówce, ale nigdy nie pomyślałbym, że w swoim pierwszym sezonie będę w stanie wdrapać się na podium. Oczywiście przeczuwałem, że jestem do tego zdolny, ale w rzeczywistości to i tak była niespodzianka.

- Pochwal się, jak świętowałeś zdobycie brązowego medalu?
- Szczerze? Wróciliśmy do hotelu i położyliśmy się spać.

- No to zaszalałeś. Ale przynajmniej miałeś trochę czasu żeby się wyspać co? Mówiłeś mi wcześniej, że w trakcie sezonu bywało z tym różnie.
- Raczej tak, ale z drugiej strony, cały czas trzymałem się swojej codziennej rutyny. Wstawałem dość wcześnie, żeby pobiegać jeszcze przed śniadaniem. Potem jednak mogłem szybciej położyć się spać, więc na pewno udało mi się wypocząć.

- Zdradzisz, co jeszcze robiłeś po sezonie?
- Wreszcie mogłem jeść wszystko, co tylko lubię, bo w sezonie niestety nie mogę sobie na to pozwolić. Poza tym, wybrałem się na wakacje i na pewno trochę się zrelaksowałem.

- Pewnie miałeś też czas, żeby zastanowić się co zadecydowało o Twoim sukcesie w TAURON SEC? Jak sam wspomniałeś, byłeś przecież debiutantem.
- Myślę, że po prostu byłem zrelaksowany. Przez cały sezon dobrze czułem się na motocyklu. Ściganie tylko mnie nakręcało. Szedłem z falą i chciałem to kontynuować.

- Prawda jest taka, że do cyklu TAURON SEC wszedłeś na ostatnią chwilę, krótko przed startem rozgrywek. Zastąpiłeś Artioma Łagutę, który awansował do Grand Prix i zrezygnował z Mistrzostw Europy. Takiej szansy pewnie nie można zmarnować?
- Dokładnie tak. Jeżeli dostajesz szansę wystartowania w takiej imprezie i czujesz, że jesteś na to gotowy, to nie możesz pozwolić, żeby przeszło ci to koło nosa. Teraz już mogę powiedzieć, że moje odczucia okazały się słuszne. Udało mi się zająć trzecie miejsce, więc rzeczywiście byłem na to gotowy.

- Jak dużo pieniędzy postawiłbyś na swój medal po pierwszej rundzie w Gnieźnie, gdzie zdobyłeś sześć punktów i zająłeś jedenaste miejsce?
- Nigdy nawet nie pomyślałbym, że na koniec mogę być trzeci, więc pewnie nie postawiłbym żadnych pieniędzy. Na szczęście wygrałem drugą rundę w Güstrow i zbliżyłem się do czołówki. Tak naprawdę, po pierwszej rundzie z reguły nie wiadomo kto wygra. Wszystko może się zdarzyć, więc po prostu nie traciłem nadziei na dobry wynik.

- Skoro zahaczyłeś już o Güstrow, to powiedz czy to jest runda, którą najmilej wspominasz?
- Jak najbardziej. Odjechałem tam znakomite zawody. Bardzo dobrze znam ten tor i czuję się tam prawie jak w domu. Pamiętam, że dzień później nie mieliśmy meczu w polskiej lidze, więc była okazja, żeby po zawodach zorganizować jakieś spotkanie i trochę poświętować.

- A co powiesz o finałowej rundzie w Chorzowie? Promotorzy z One Sport po raz pierwszy w historii zorganizowali zawody na sztucznie układanym torze.
- Myślę, że to było dobre posunięcie. To na pewno nie jest łatwa decyzja, kiedy musisz wybierać między torami, które już istnieją oraz tymi, które trzeba samodzielnie zbudować. Tak jak mówisz, robili coś takiego po raz pierwszy i moim zdaniem, wykonali świetną robotę. Ja skupiam się przede wszystkim na ściganiu i staram się pokazać z jak najlepszej strony, ale zauważyłem, że to naprawdę sympatyczni ludzie, którzy potrafią ze sobą dobrze współpracować.

- Patrząc na przebieg zawodów w Chorzowie z Twojej perspektywy, odnoszę wrażenie, że w pewnym momencie zrobiło się gorąco. W pogoń za Tobą ruszyli przecież Antonio Lindbaeck i Mikkel Michelsen, których ostatecznie wyprzedziłeś o zaledwie jeden punkt w klasyfikacji generalnej, więc medal mógł Ci przejść koło nosa.
- Było tak samo trudno, jak w każdej innej rundzie. Skupiałem się przede wszystkim na tym, żeby utrzymać miejsce w czołowej piątce i zakwalifikować się do cyklu w kolejnym sezonie. Myślę, że nawet gdyby nie udało mi się zdobyć medalu, to utrzymanie w SEC byłoby dla mnie wystarczającym osiągnięciem, jak na pierwszy rok startów. 

- Co poszło nie tak w Chorzowie? Zdobyłeś tam osiem punktów i zająłeś ósme miejsce. To nie jest zły wynik, ale zapewne oczekiwałeś znacznie więcej.
- Myślę, że zabrakło mi trochę doświadczenia i większej liczby startów na sztucznie układanych torach. Co prawda, wcześniej jechałem w Cardiff, ale to nie były dla mnie udane zawody. Wolę nie wracać myślami do tych gorszych chwil.

- No to porozmawiajmy o przyszłości. W tym roku finałowa runda TAURON SEC ponownie odbędzie się w Chorzowie. Jak zachęciłbyś kibiców do zakupu biletów na te zawody?
- Jeżeli ktoś chciałby dopingować tam mnie, to mogę zapewnić, że będę bardziej przygotowany do tych zawodów, niż ostatnio. Postaram się wypaść znacznie lepiej, ale nie tylko dlatego chciałbym zaprosić tam fanów. Stadion Śląski to naprawdę świetne miejsce na organizowanie zawodów żużlowych. Atmosfera jest na takim samym poziomie, jak w Cardiff.

- Jaki masz plan na SEC 2019?
- Podobny jak przed rokiem, ale chciałbym być nieco bardziej konsekwentny i regularny w zdobywaniu punktów we wszystkich czterech rundach.

- Jakie jeszcze wnioski wyciągnąłeś po pierwszym sezonie startów w TAURON SEC?
- Na przykład taki, że poszło mi bardzo dobrze, jak na debiut, a na pewno znacznie lepiej, niż pierwotnie oczekiwałem.

- Nie obawiasz się, że drugi sezon w SEC może być trudniejszy, niż ten pierwszy?
- Przez całą zimę ciężko pracowałem, żeby być w formie, więc nie boję się żadnych wyzwań w tym sezonie.

- Ambitnie. Skąd czerpiesz taką motywację?
- Trudno powiedzieć. Kiedy o tym myślę, to wydaje mi się, że lepiej ścigam się pod presją, ale jednocześnie, w tym samym czasie, potrafiłbym ścigać się, będąc kompletnie zrelaksowanym.

- Czyli jesteś żużlowcem uniwersalnym. To się może przydać w Mistrzostwach Europy, bo będziecie ścigać się na czterech różnych torach. Jak Ci się podoba kalendarz TAURON SEC na 2019 rok?
- Spojrzałem na niego, ale na razie mam tyle innych spotkań na głowie, że jeszcze nie zdążyłem się nad tym dobrze zastanowić. Muszę myśleć przede wszystkim o tym, co mam aktualnie przed sobą. Najlepiej podchodzić do tego jak do kolejnych startów, które wypełniają twój kalendarz.

Początek sobotniego turnieju na torze w Güstrow zaplanowano na godzinę 19. Serwis speedwaynews.pl przeprowadzi dla Państwa relację LIVE z 1. finału TAURON Speedway Euro Championship. Dostępna jest ona TUTAJ.

źródło: inf. prasowa


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.0874 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl