Anders Thomsen: Chcę udowodnić, że mogę być jednym z najlepszych zawodników

Anders Thomsen

Anders Thomsen (fot. Piotr Kin)

Osiem punktów w sobotniej, finałowej rundzie cyklu Tauron Speedway SEC zdobył Anders Thomsen. Duńczyk po zawodach długo przebywał w parku maszyn, rozmawiając ze swymi rodakami, na których szyjach widniały medale.

REKLAMAskarb kibica 2020

Mimo braku jakiegokolwiek krążka, zawodnik truly.work Stali Gorzów nie załamywał rąk a wręcz przeciwnie – zgłaszał aspiracje do przyszłorocznej edycji.

Ostatecznie na siódmej pozycji ukończył zmagania na Stadionie Śląskim w Chorzowie Anders Thomsen. Duńczyk może mówić zatem o lekkim pechu, gdyż jedno „oczko” więcej zapewniłoby mu start w biegu barażowym o wejście do wielkiego finału. Po sobotnich zawodach poprosiliśmy 25-latka o kilka słów komentarza na temat swojego występu, jak i warunków panujących na chorzowskim owalu. – To były bardzo ciężkie zawody dla mnie. Po tym fatalnym karambolu podczas zawodów w Toruniu czułem się lekko „zardzewiały”, tylko kilka razy mogłem tak naprawdę wsiąść na motocykl i cieszyć się jazdą. A co do toru, to był on dziwny i fajny jednocześnie. Trochę przypominał jajko, trochę gąbkę (śmiech). Trzeba było bardzo uważać na strasznie ciężką szprycę, która, gdy tylko się nią obrywało, wytracała dużo prędkości, przez co później było ciężko cokolwiek zrobić na trasie. Jednak taki jest żużel, trzeba umieć dostosować się do każdych warunków i jeździć bez względu na okoliczności.

Duńczyk, mimo przyznanej przez włodarzy cyklu stałej dzikiej karty, nie wystąpił we wszystkich zaplanowanych zawodach o prym na Starym Kontynencie. Na przeszkodzie stanęła kontuzja odniesiona podczas rundy w Toruniu, gdzie marzenia o dobrym występie przekreślił fatalnie wyglądający karambol. Thomsen, wskutek urazu, nie pojawił się na turnieju rozgrywanym w jego ojczyźnie, więc chorzowski występ był jego pierwszym, pełnym startem od czasów niemieckiej inauguracji w Güstrow. Duńczyk krytycznie podszedł do oceny swoich występów, jednocześnie składając dosyć odważną deklarację. – Tak naprawdę wystąpiłem tylko w dwóch rundach SEC-u, tej toruńskiej odsłony nawet nie uznaję. W Güstrow moje silniki eksplodowały jeden za drugim, więc w sumie tamtego turnieju też nie ma co liczyć. Nie ma co się oszukiwać, był to bardzo zły dla mnie cykl – kłopoty sprzętowe, potem ta kraksa w Toruniu z Leonem i Robertem... Chcę jednak pokazać wszystkim, kibicom, sponsorom jak i działaczom, że warto mi dać szansę, chcę udowodnić, że mogę być jednym z najlepszych zawodników w Europie, jak i na świecie. Poprzedni sezon miałem dobry, ten też był całkiem niezły, z wyjątkiem SEC, więc powtórzę raz jeszcze – chcę być wśród najlepszych.

Dla naszego rozmówcy mijający powoli sezon z pewnością był jednym, z przełomowych w jego karierze. Przed startem rozgrywek zamienił pierwszoligowy Zdunek Wybrzeże Gdańsk na klub znajdujący się o jeden szczebel wyżej – gorzowską Stal. Pierwszy rok w najwyższej klasie rozgrywkowej można zapisać na duży plus 25-latka, bowiem ze średnią 1,667 punktu na bieg wyprzedził w klasyfikacji końcowej dużo bardziej od siebie doświadczonych zawodników. Jakie zatem różnice między żużlową elitą, a pierwszoligowym frontem potrafi dostrzec piętnasty zawodnik cyklu Tauron Speedway Speedway Euro Championship? –  W PGE Ekstralidze jest o wiele większa presja, niż w Nice 1. Lidze Żużlowej. Jest tam również wszystko bardziej sprofesjonalizowane, kluby pilnują i dbają o wszystko tak, jak powinny. Bardzo się cieszę, że mogę startować w Gorzowie, tamtejsi fani zawsze mnie wspierali, klub pomagał w trudnych chwilach, a ja mogłem się odwdzięczyć dobrą jazdą. Uważam, że pasuję do PGE Ekstraligi. To miejsce jest dla mnie, muszę tylko wciąż ciężko pracować, jeszcze ciężej, niż do tej pory. Poznałem już wszystkie tory, jakie są w PGE Ekstralidze, wiem już, na czym polega ściganie z najlepszymi, więc jestem optymistą przed następnym sezonem.

Nim Thomsen uda się na zasłużone wakacje, jego, wraz z gorzowską Stalą, czekają barażowe boje o pozostanie w PGE Ekstralidze. Jak pokazuje historia, niezwykle rzadko zdarza się, by drużyna z niższego szczebla była w stanie zaskoczyć czymś wyżej notowaną ekipę. Z jakim nastawieniem więc na mecze z Arged Malesa TŻ Ostrovią Ostrów Wielkopolski uda się zawodnik truly.work Stali Gorzów? – Przed nami dwa ciężkie spotkania, jednak uważam, że nie będzie żadnych problemów, by utrzymać PGE Ekstraligę dla Gorzowa. Wszyscy jednak wiemy, jaki jest speedway, nigdy nie można być do końca pewnym swego. Trzeba więc zrobić wszystko, by pokazać, która z drużyn jest lepsza – zakończył rozmowę z portalem speedwaynews.pl, Anders Thomsen. 


Źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.826 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl