Ratujmy resztki żużlowej różnorodności (komentarz)

Martin Smolinski - AC Landshut i Steven Mauer oraz Mads Hansen - Wolfe Wittstock

Martin Smolinski - AC Landshut i Steven Mauer oraz Mads Hansen - Wolfe Wittstock (fot. Niklas Breu)

Żużlowe środowisko jest jedyne w swoim rodzaju. Wielu postrzega je jako dość hermetyczne i w pewien sposób odosobnione, a tymczasem próżno szukać dyscypliny sportu, w której co roku tyle mówi się o wprowadzeniu nowych zasad, o zmianie wymogów czy o przeprowadzeniu reform. Niektóre pomysły szybko zyskują poparcie i niemal od razu wchodzą w życie, a niektóre są niczym kij włożony w mrowisko - wywołują istną burzę w (i tak żywym) światku czarnego sportu.

Nie inaczej jest tej zimy. Zaraz po zakończeniu sezonu podniosły się głosy zwolenników KSM-u czy pozwolenia na starty zagranicznych zawodników jako młodzieżowców. Potwierdzono zmianę tabeli biegowej w polskich ligach, a po ubiegłorocznym wprowadzeniu kwalifikacji w Speedway Grand Prix, od sezonu 2020 będzie funkcjonował także nowy system punktowania. Na krajowym podwórku prezesi i działacze rzucają kolejnymi pomysłami na innowacje, jak w jakimś szalonym wyścigu. W rozmowie ze speedwaynews.pl Krzysztof Bas, trener MS Śląska Świętochłowice, przyznał jakiś czas temu, że jest zwolennikiem jak najostrzejszych restrykcji, jeśli chodzi o kontraktowanie zawodników z zagranicy na najniższym szczeblu ligowych zmagań nad Wisłą.

Czy to w ogóle ma sens? Czy konieczny jest tak radykalny krok? Zamknięcie drugiej ligi dla obcokrajowców brzmi dla mnie wyjątkowo abstrakcyjnie. Nie potrafię sobie wyobrazić 2. Ligi Żużlowej bez zagranicznych nazwisk, bez zawodników z egzotycznych żużlowo krajów, którzy często stają się ulubieńcami kibiców, a przede wszystkim bez charakterystycznej dla najniższego szczebla otwartości. II liga jest dla wszystkich, ma swój wyjątkowy i specyficzny klimat. Nie powinniśmy tego zmieniać wspomnianym zakazem. Przecież normalna sytuacja to taka, kiedy o jeździe decyduje prezentowany poziom, a nie flaga przy nazwisku w programie.

Od kilku lat ekstraligowe drużyny wypożyczają swoich juniorów na niższe poziomy rozgrywkowe, aby zdobywali cenne doświadczenie i podnosili swoje umiejętności. Załóżmy, że w II lidze startują od dziś tylko Polacy. Co się stanie? Na pewno nie wzrośnie poziom. W sezonie 2019 w czołowej dziesiątce najskuteczniejszych żużlowców 2. Ligi Żużlowej mieliśmy wręcz oszałamiającą liczbę dwóch Polaków. W dwudziestce było ich "aż" sześciu. Jakim cudem utalentowana, ekstraligowa młodzież miałaby stawać się coraz lepsza w lidze bez lepszych od siebie i bardziej doświadczonych zawodników? Na najniższym szczeblu, podobnie jak na każdym, potrzebujemy ciągłego rozwoju poziomu sportowego i nieustannego doskonalenia ligi. Zamknięcie rozgrywek dla obcokrajowców byłoby działaniem odwrotnym.

Indywidualny Mistrz Świata z 2017 roku, jeden z najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi w ostatnich latach, stały uczestnik cyklu Grand Prix i lider australijskiej reprezentacji. Słowacki Mistrz Europy z 2013 roku, najlepszy zagraniczny zawodnik PGE Ekstraligi 2019 według kibiców, stały uczestnik i trzykrotny zwycięzca turniejów z cyklu Grand Prix. Chodzi oczywiście o Jasona Doyle'a i Martina Vaculika. Co łączy tych panów (oprócz lepszej lub gorszej przygody w Toruniu)? Ano fakt, że obaj pierwsze kroki na polskiej ziemii stawiali w drugiej lidze. Doyle cieszył swoją jazdą kibiców w Rawiczu, a Vaculik dwa sezony spędził w Krośnie. Musimy pamiętać, że zamykając ligę dla takich zawodników, możemy pozbawić ich doskonałej szansy, aby zaprezentować się szerszej publiczności i przykuć uwagę prezesów większych klubów. Nie każdy może z miejsca startować w Ekstralidze. Niektórzy zawodnicy muszą się z naszym krajowym żużlem oswajać i się go powoli uczyć, bo tylko wtedy mogą zapukać do drzwi światowej elity.

Zwolennicy zakazu kontraktowania "stranieri" uważają chyba, że jedyną drogą rozwoju młodzieżowców jest większa liczba startów. Tylko czy juniorzy w naszym kraju mogą z czystym sumieniem narzekać na totalny brak okazji do jazdy? Zgadzam się, że młodym zawodnikom potrzeba przede wszystkim rywalizacji, ale okazją, by stanąć w szranki ze swoimi rówieśnikami są rozmaite zawody młodzieżowe. Przeciętny kibic żużla z pewnością pogubi się w tym temacie. DMPJ, MIMP, MMPPK, DMEJ, IMŚJ, IMEJ, BK, SK - niejeden sympatyk pomyli się przy rozszyfrowywaniu tych skrótów, które zostały utworzone od nazw zawodów juniorskich. Do tego różne eliminacje, turnieje towarzyskie i sparingi. Zawodów młodzieżowych mamy naprawdę multum i nie widzę konieczności "wpychania" do meczów ligowych zawodników, zaczynających dopiero swoją przygodę z jazdą w lewo bez hamulców, co byłoby koniecznością po zamknięciu 2.LŻ. tylko dla Polaków. Poza tym dlaczego mamy zakazać startów obcokrajowcom, skoro kluby narzekają na brak chętnej do uprawiania żużla młodzieży? Mniejsze ośrodki jak Opole czy Poznań, w których żużel nie jest wiodącym sportem, mogą mieć problemy ze szkoleniem i niejednokrotnie po prostu muszą sięgać po mocniejszych zawodników z zagranicy.

W naszej lidze startowały już zespoły z Równem, Miszkolca, Pragi czy Lwowa. Od lat mamy też na zapleczu PGE Ekstraligi drużynę z Łotwy a konkretniej z Dyneburga, która, tak na marginesie, już spotkała się z pewnym, niezrozumiałym dla wielu, zakazem... W sezonie 2020 w II lidze walczyć będą także "Wilki" z niemieckiego Wittstock. Z pewnością będzie to ciekawe urozmaicenie niedzielnych popołudni, czyniące naszą kochaną drugą ligę jeszcze bardziej kolorową. Zakaz kontraktowania obcokrajowców w momencie, gdy w polskich rozgrywkach startują dwa zagraniczne zespoły brzmi moim zdaniem niedorzecznie. Nasz kraj jest żużlową potęgą. Potęgą, która cały czas musi się rozwijać, aby żużel przetrwał. Czarny sport trzeba ratować, kreować nowe talenty, także spoza naszych geograficznych granic, i umożliwiać im rozwój. Jak to robić? To już temat na inną dyskusję, ale wiem, że na pewno nie zakazem startów w speedway'owym raju, jakim jest Polska dla wielu zagranicznych zawodników.

Żużlem interesuję się już od ponad dekady i zauważyłem, że co roku mamy w przerwie między sezonami zbyt wiele czasu na próby wymyślenia czegoś nowego, kiedy wcale nie ma takiej potrzeby. II liga cieszy się od kilku lat rosnącym zainteresowaniem i trzeba to pielęgnować, przyciągać na areny żużlowych zmagań kolejne rzesze kibiców, a nie obniżać poziom rywalizacji. Sam liczę na to, że pozostaniemy przy obecnych regułach gry i zostawimy drugą ligę, taką jaka jest, bo jak dla mnie #DrugaJestEkstra nie tylko na hasztagu. Jeśli chcemy ją zmieniać to na pewno nie w ten sposób. Liga dla wszystkich - i niech tak zostanie.

Źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.6657 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl