REKLAMAeWinner Banner

Krakowska manetka (1): O motocyklach i pomaganiu z nie do końca żużlowej beczki

(fot. FDG)

Uczestniczyłam swego czasu w warsztatach radiowych, prowadzonych przez panią Anię. I ta pani Ania powiedziała kiedyś słowa, które stały się moim dziennikarskim mottem: „nawet na chodniku na Floriańskiej w Krakowie może trafić się temat na tekst". Inspiracja do tego konkretnego artykułu trafiła mi się akurat nieco dalej, na autostradzie obok Bochni, gdzie „tematem” stały się chłopaki z grupy motocyklowej FDG.

Motocykle zdecydowanie są moją jedną, wielką pasją. Gdyby nie ten fakt, nigdy nie zafascynowałabym się żużlem, nigdy nie przyszłoby mi do głowy pisanie na temat tego sportu. Prawdopodobnie rozwijałabym teraz swoje inne pasje, a już na pewno nie interesowałabym się dziennikarstwem.  Dlatego też, chociaż tematyka tego portalu kręci się wokół żużla, a w nazwie widnieje słowo „speedway”, to o tych motocyklistach chciałabym wspomnieć. Nie o takich pojedynczych. Raczej o grupach, jakie wspólnie tworzą.

Na początek, ile w ogóle osób, które nie interesują się tym tematem, wie cokolwiek o nich? Miałam w sobie przeświadczenie, że raczej niewiele jest zainteresowanych. Postanowiłam więc obiektywnie móc to ocenić, a jak lepiej to zrobić, jak nie poprzez ankietę uliczną? Postawiłam sobie więc za cel uzyskanie 20 respondentów, co zabrało mi nieco czasu. Jakie są więc wyniki? Nieco ponad 60% (!) osób, które zapytałam o zdanie, nie interesuje się tematem i nie słyszało o takich grupach. Sporo? Wydaje mi się, że tak. Utwierdziło mnie to więc tylko w chęci napisania tego tekstu.

FDG. Wspomnianych na samym początku chłopaków (ale i dziewczyny!) spod Krakowa połączyła przede wszystkim miłość do szybkiej jazdy i dreszczyku emocji. Spotykają się oni wspólnie na różnych meetingach. Jak mówią, jazda na motocyklu zrodziła się u nich z czystej pasji: "Adrenalina. To jest chyba to, co jest najważniejsze w tym wszystkim. Wszystko zaczęło się już jakieś siedem lat temu". - twierdzi Tomek, jeden z członków grupy FDG. Jej pomysłodawcą jest Mateusz Szczepanik, a tworzą ją już od ponad półtora roku. Priorytetem dla niego było oczywiście zebranie osób, które podzielają  pasję jazdy na jednośladach, ale i szanują się nawzajem i rozumieją. Głównym problemem jest dla nich przede wszystkim brak odpowiedniego miejsca, w którym mogliby bez przeszkód się spotykać: „Zima w tym roku była co prawda łaskawa. Nie mieliśmy większej przerwy od motocykli, naszym problemem jest jednak to, że nie mamy do końca gdzie jeździć". Problemem bywają też “osoby, które dzwonią na nas, kiedy jeździmy na placu. Nie robimy nikomu żadnej krzywdy, nie robimy szumu, a i tak zdarzają się osoby, które dla zabawy zjeżdżają z autostrady i dzwonią po policję, by przegoniła nas z tego placu”.

Na wzmiankę zasługuje na pewno ich aktywność charytatywna, w którą się angażują, by pomagać chorym dzieciom. - Policja niestety nie widzi akcji charytatywnych, w których bierzemy udział. 16 lutego będziemy na przykład zbierać pieniądze w Żegocinie na rzecz Krzysia. (chłopiec cierpi na rzadką chorobę, która objawia się tym, że nie rozwija się on prawidłowo przyp.red.). Cały dochód ze zbiórki przeznaczony będzie na jego leczenie i rehabilitację. Czego będzie można się spodziewać podczas tej akcji? M.in. przejażdżki samochodem marki TESLA, pokazu driftu i popisów stuntowych na motocyklu. Chłopaków z FDG nie zabrakło też na grudniowych Moto Mikołajkach w Jasieniu, na których pojawili się, by sprawić radość najmłodszym wychowankom domu dziecka. Niesamowite dla mnie jest to, jak wspólną pasję można przekuć w pomaganie potrzebującym. - Inni się śmieją. Jak to? Dzięki motocyklowi można pomagać? Tak, można. Ludzie chcą nas oglądać, nasze popisy, dzięki czemu możemy dawać pokaz. Przychodzą, chcą się dorzucić i to jest naprawdę niesamowite

A skoro już o wspieraniu mowa - co roku razem z WOŚP-em gra chociażby MotoOrkiestra w Krakowie, tworzona przez Stowarzyszenie Motocyklistów Grupa Południe. W tym roku wspierani byli przez m.in. rajdowców, quadowców. Wydarzenie to jest wielkim świętem motoryzacji i za każdym razem przyciąga wielu jej fanów. - Możemy spotkać tutaj samochody, właściwie, od legend po najnowocześniejsze. Można również wylicytować przejazdy z drifterami, na quadach, także bardzo wiele się dzieje - mówił podczas trwania wydarzenia Mariusz Stawowiak, prezes Stowarzyszenia. MotoOrkiestra to jednak nie tylko Kraków. To akcja odbywająca się również na warszawskim Bemowie, Dęblinie czy chociażby w Bielsku Białym. 

Więcej przykładów? Pewnie! Motoserce, czyli akcja charytatywna wspierająca krwiodawstwo w Polsce. Odbywa się ona w ponad 80 miastach w Polsce, a w ubiegłym roku prowadzona była również zbiórka w Brukseli. Cała akcja koordynowana jest z ramienia Kongresu Polskich Klubów Motocyklowych (czyli ponad 150 klubów członkowskich). Głównym zamysłem organizatorów jest  zwiększenie świadomości w społeczeństwie co do idei krwiodawstwa. Do tej pory mogą pochwalić się zebraniem ponad 30 tysięcy litrów krwi, które przekazane zostały do polskich szpitali. Pomagają jednak nie tylko ludziom. Moto Łapa to z kolei, jak trafnie sugeruje nazwa, akcja wspierająca naszych czworonożnych przyjaciół. Jest to co prawda dopiero co powstająca inicjatywa, która ma na celu zebranie grupy motocyklistów, wspólnie spotykających się na przejażdżkę. Plan pomocy jest prosty: uczestnicy zabierają ze sobą karmę, którą następnie przekazują na rzecz schroniska, znajdujące się akurat na trasie ich przejazdu.

Motocykliści mogą kojarzyć się z, eufemistycznie ujmując, mniej rozważanymi uczestnikami ruchu drogowego, którzy gnają przed siebie z trzycyfrową liczbą na liczniku. Zdaniem Mateusza: - Motocykliści to z drugiej strony specyficzna grupa. Mój znajomy miał kiedyś wypadek, który bardzo groźnie wyglądał. Cud, że nic mu się nie stało, prócz zapadniętego płuca. W tym czasie minęło go kilkanaście motocyklistów - nikt nie zatrzymał się, by zapytać, czy wszystko w porządku. Niektórzy kreują się na pomocnych, na jedną, wielką rodzinę a tak naprawdę nie mają za grosz empatii.  Odchodząc od tych opinii - to też przede wszystkim pasjonaci, którzy włączają się w akcje charytatywne, by pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują.

Oceń nasz felieton!
Strona główna / Felietony / Krakowska manetka (1): O motocyklach i pomaganiu z nie do końca żużlowej beczki

Krakowska manetka (1): O motocyklach i pomaganiu z nie do końca żużlowej beczki

Krakowska manetka (1): O motocyklach i pomaganiu z nie do końca żużlowej beczki

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 0.7531 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl