REKLAMAeWinner Banner

Zawodnik RzTŻ Rzeszów chce być na szczycie, aby rywalizować w Grand Prix

Adam Ellis

Adam Ellis (fot. Marcin Szarejko)

Adam Ellis jest jednym z reprezentantów Wielkiej Brytanii, który próbuje dążyć w ślady Taia Woffindena, który trzykrotnie zdobywał w swojej karierze tytuł mistrza świata. Choć ma dwadzieścia trzy lata to nic jednak nie jest dla Ellisa stracone.

- Zawsze mu powtarzam, że teraz powinien być w miejscu Roberta Lamberta. To nie jest krytycyzm, ale po prostu niektórzy stają się lepsi w różnym czasie. Jednak Adam jeśli mocniej nad sobą popracuje to ma potencjał na bycie jednym z najlepszych Brytyjczyków. Mówi mi, że on wolno „odpala”, ale chciałbym, aby jeszcze bardziej nad sobą popracował - mówi menedżer Swindon Robins, Alun Rossiter.

Zawodnik, który podpisał kontrakt z Rzeszowskim Towarzystwem Żużlowym przyznaje, że jest bardzo zdeterminowany, by wjechać na szczyt.. Wie, że dotarcie tam zajmuje niektórym więcej czasu, ale nie zamierza się poddawać. - Nie jeżdżę po to, by być w tym miejscu, w którym jestem obecnie. Każdy kto ściga się na żużlu chce być na szczycie. Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Wielkiej Brytanii w wieku szesnastu lat to ludzie mówili mi, że za pięć lat to ja będę robił to czy tamto. Życie jednak się tak nie potoczyło, ale ja czuję coroczny progres. Będzie cudowne, jeśli w tym sezonie eksploduję do poziomu światowego. Robię wszystko, aby tak się stało!

Urodzony we francuskim Marmande zawodnik nie stoi wcale na straconej pozycji. Najlepszym przykładem może być dla niego Craig Cook, który w pewnym momencie zaliczył świetny sezon i zwieńczył go występami z najlepszymi żużlowcami świata. - Mój cel to dostać się na szczyt. Próbuję wszystkiego, a moje cele od szesnastego roku życia się nie zmieniły. Oczywiście, że każdy żużlowiec chce jeździć w cyklu FIM Speedway Grand Prix i zostać mistrzem świata. Wiem, że takie rzeczy nie zdarzają się w jeden wieczór, ale trzeba sobie stawiać wysokie cele - przyznaje na łamach speedwaygp.com.

Na Wyspach nikt nie ukrywa, że największą nadzieją na lepszą przyszłość jest dla nich w chwili obecnej Robert Lambert. - Jest trudne zadanie, jeśli masz takich gości jak np. Robert Lambert, który od szesnastego roku życia był numerem jeden czy to w kategorii do lat osiemnastu czy dziewiętnastu. Teraz nie masz zbyt wielu takich zawodników. To bardzo utalentowany zawodnik.

 


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.5667 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl