Z(a)marłe tory (6): „Waryjot” pod bandą. Tu „rodziły się” leszczyńskie gwiazdy

Opuszczony tor w Dąbczu

Opuszczony tor w Dąbczu (fot. mapio.net)

W związku z przedłużającą się przerwą międzysezonową, zdecydowaliśmy się kontynuować nasz cykl tekstów o żużlowych torach, na których dziś nie słychać już warkotu motocykli. W dzisiejszej odsłonie przedstawiamy owal z naszego kraju, leżący bardzo blisko… Leszna.

Z polskich nieczynnych, niegoszczących już żużlowców aren, do tej pory napisaliśmy o Świętochłowicach, Machowej, Witnicy i Sanoku. Dziś o torze, na którym odbywały się tylko imprezy towarzyskie. Jednakże głównym powodem, dla którego zawodnicy zjeżdżali się na niego, były treningi. Z uwagi na jego nietypową specyfikę, żużlowcy nabierali tu sporego doświadczenia. Właśnie na tym torze swoje  kariery "szlifowali" tacy zawodnicy, jak bracia Pawliccy, Sławomir Musielak jak i wiele innych rajderów pochodzących z Leszna i nie tylko.

Mowa o torze leżącym w miejscowości oddalonej o 5 kilometrów od Leszna. Dąbcze to wieś licząca około półtora tysiąca mieszkańców i właśnie tam mieści się tor, a właściwie mini-tor, który jeszcze kilkanaście lat temu był odwiedzany przez przyszłe gwiazdy speedwaya. „Mini-tor” dlatego, że był zdecydowanie krótszy od przeciętnych żużlowych owali. Dzięki temu właśnie zawodnicy szkolący się na nim, nabierali bardzo cennych „szlifów”. – Tor w Dąbczu miał być obiektem szkoleniowym, poprawiającym technikę jazdy. Było tak między innymi ze względu na to, że był dużo krótszy niż tor w Lesznie. Pamiętam, że przy wyznaczaniu jego geometrii pracował głównie pan Roman Jankowski – opowiada dla nas Adam Kajoch, były żużlowiec, wychowanek leszczyńskiej Unii.

"Parking" (fot. mapio.net)

- Tor w Dąbczu do najłatwiejszych nie należał, ale też nie sprawiał jakoś bardzo wielu problemów. Drugi łuk od strony „parkingu” był zrobiony trochę na wzór toru z Gorzowa czy Częstochowy. To znaczy, za szczytem tegoż łuku było specyficzne odsunięcie krawężnika. Ze względu na to, że tor był mało używany, były na nim problemy z dobrym związaniem nawierzchni, przez co tworzyły się na nim bardzo szybko dziury i koleiny. Były one takich wielkości, jakie dzisiaj z pewnością są nie do pomyślenia – kontynuuje wspomnienia o obiekcie w Dąbczu złoty medalista DMP z 2007 roku.

Co najbardziej zapamiętał z wizyt na tym torze Adam Kajoch – zawodnik, który również stawiał tam swoje jedne z pierwszych żużlowych kroków? – Zdarzyło mi się przewieźć na motocyklu jednego z kibiców na dystansie jednego okrążenia. Jechałem pod samą bandą, będąc w uślizgu. Adam Skórnicki, widząc to, skomentował krótko – „waryjot” – wspomina z uśmiechem zdobywca Brązowego Kasku z 2007 roku.

Obiekt niszczeje (fot. mapio.net)

Jeśli chodzi o ściganie w formule zawodów, pierwsze w historii miały tam miejsce w 2003 roku. Zawodnicy podzieleni byli wówczas na dwie grupy. W jednej znajdowali się adepci, a w drugiej żużlowcy z licencją. Zmagania odbyły się w formie turnieju indywidualnego. Wśród adeptów najlepszy okazał się Maciej Piaszczyński, który później reprezentował barwy takich klubów, jak KM Ostrów, PSŻ Poznań, czy Orzeł Łódź. W gronie rajderów już licencjonowanych najlepszy był Maciej Jąder, który pokonał Norberta Kościucha i Oskara Wolsztyńskiego. Na torze w Dąbczu jeździli też żużlowcy-amatorzy.

Z uwagi na szkoleniowy charakter obiektu i dość trudne warunki, zawody odbywały się tam w troszkę innej formule niż zwykle. – Na tym torze startowało jednocześnie maksymalnie trzech zawodników – mówił Adam Kajoch. Bywały też turnieje, w których tylko dwójka żużlowców stawała pod taśmą. Dlaczego dziś obiekt ten niszczeje i nie jest w ogóle brany pod uwagę? Tego nikt nie jest w stanie precyzyjnie określić. Tak naprawdę funkcjonował tylko kilka lat. Po zmianie prezesa Unii Leszno zapomniano o tym torze. Takim sposobem społeczne dzieło mieszkańców Dąbcza i ówczesnego starosty leszczyńskiego – Krzysztofa Piwońskiego przeszło do historii.

Program z jednego z turniejów (skan: Damian Kuczyński)

Następna część naszego cyklu "Z(a)marłe tory" dostępna będzie w następną sobotę po godzinie 20:00. Zapraszamy.

Źródło: inf. własna

ZOBACZ NOWY MAGAZYN SPEEDWAYNEWS EXTRA - KLIKNIJ TUTAJ.


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 1.0727 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl