Z(a)marłe tory (8): Śmiercionośne schody

Moment wypadku Zbigniewa Raniszewskiego

Moment wypadku Zbigniewa Raniszewskiego (fot. You Tube)

W dzisiejszym odcinku zdecydowaliśmy się przedstawić Państwu tor, który zapisał się w historii polskiego żużla od strony strasznej tragedii. Na nim zginął dawno temu reprezentant Polski podczas międzypaństwowego meczu. Mowa o owalu na wiedeńskim Praterze.

Są takie miejsca, które zapisały się w pamięci z pozytywnych chwil i pięknych sportowych wspomnień. Istnieją jednak też takie, które kojarzą się głównie ze złymi incydentami. Taki jeden, potężny cios miał miejsce w Wiedniu w roku… 1956. Dokładnie na Praterstadion, podczas meczu reprezentacji Austrii i Polski. O tej historii zapewne słyszało wielu fanów speedwaya ze względu na tragiczną śmierć Zbigniewa Raniszewskiego. W dzisiejszym naszym tekście można przeczytać wspomnienia z tych feralnych zawodów jednego z uczestników meczu. Udostępniamy również nagranie wideo z biegu zakończonego tragedią.

Obiekt, na którym rozegrano pamiętne zmagania nosił nazwę Praterstadion do roku 1992. Dziś znany jest jako Ernst-Happel-Stadion – od nazwiska słynnego austriackiego piłkarza i trenera. Jest stadionem narodowym tego kraju. Służy bowiem meczom piłkarskiej reprezentacji Austrii w eliminacjach do mistrzostw Europy bądź świata. Tak więc dziś z żużlem ma niewiele wspólnego, a właściwie nic, bo został całkowicie przebudowany – niejednokrotnie z resztą. Powstawał w latach 1929-1931. Początkowo gościł olimpiady robotnicze i narodowosocjalistyczne wiece. W okresie drugiej wojny światowej służył… niemieckiemu Gestapo do… przetrzymywania Żydów.

Międzypaństwowa potyczka Austrii, Szwecji i Niemiec w Wiedniu (fot. technischesmuseum)

Wróćmy do żużlowej strony i do spotkania, które kojarzone jest z wiedeńskim obiektem. Te miało miejsce w 1956 roku. Właśnie wtedy, gdy Polacy po raz pierwszy mieli wystąpić w indywidualnych mistrzostwach świata. Wystartowali więc w ramach przygotowań w meczu przeciwko reprezentacji Austrii, która wzmocniona była zawodnikami z RFN oraz Anglii. Tor i jego otoczenia pozostawiały wiele do życzenia. Podczas wyścigu piętnastego, Zbigniew Raniszewski walcząc z brytyjskim żużlowcem – Bishopem, stracił panowanie nad maszyną. Zderzył się następnie z kolejnym rywalem i poleciał prosto w trybuny, feralnie uderzając w… betonowe schody.

- Tor żużlowy na wiedeńskim Praterze nie był w ogóle dostosowany do organizowania zawodów żużlowych - zarówno pod względem geometrii toru, jak i bezpieczeństwa startujących zawodników. Wiraże otoczone były betonowymi schodami z poręczami, prowadzącymi na trybuny. Wszyscy zawodnicy oraz kierownictwo ekipy - byliśmy tym stanem przerażeni. Dziwiliśmy się, jak taki obiekt mógł posiadać licencję FIM – mówił w 2012 roku dla Gazety Wyborczej Włodzimierz Szwendrowski – kapitan reprezentacji Polski z tego spotkania. Dziś lublinianina nie ma już wśród nas, zmarł rok po udzieleniu tegoż wywiadu.

Nachodzi pytanie, czemu w ogóle taki obiekt dopuszczany był do zawodów, skoro na pierwszy rzut oka widać bezpośrednie zagrożenia, stwarzane przez elementy stadionu.- Były dyskusje dzień przed zawodami. Po treningu kadrowicze przekazali kierownictwu polskiej ekipy swoje uwagi. Niestety, nie mieliśmy żadnego wpływu na odwołanie meczu. O odmowie startu nie mogło być mowy. Mecz musiał dojść do skutku. Cały Wiedeń był oblepiony plakatami reklamującymi spotkanie, a wszelkie rozmowy naszego kierownictwa z Austriakami oraz Warszawą nie przyniosły skutku – wspominał ś.p. Włodzimierz Szwenrowski. Czy po feralnym wypadku mecz nie powinien być przerwany? - Był taki pomysł, ale upadł. Decyzja była odgórna, podjęta po konsultacji z Warszawą. Wtedy zawodnicy mieli bardzo mało do powiedzenia. Czuć było presję i oczekiwania związane z naszymi dalszymi startami – dodał.

--> SPRAWDŹ: POCZĄTEK RADYKALNYCH DECYZJI W ŻUŻLU - PIERWSZA Z LIG ODWOŁANA W CAŁOŚCI

Włodzimierz Szwendrowski podczas wywiadu z Gazetą Wyborczą opisał całe feralne zdarzenie z piętnastego wyścigu meczu Austria – Polska. Chwile grozy obserwował z parku maszyn. - Całą sytuację widziałem z parkingu, gdzie już było nerwowo po wcześniejszym upadku Andrzeja Krzesińskiego. Doszło do kontaktu między Raniszewskim i przeciwnikiem jadącym przed nim. Zbyszek po zetknięciu się z rywalem nie był w stanie zamknąć gazu. Odprostowało go, przymusowo stracił rytm jazdy, a potem doszło do kolizji z Sidlo. Następnie skulony Polak z całym impetem uderzył w betonowe schody. Obraz był wstrząsający. O wszystkim decydowały ułamki sekund i skończyło się, tak jak się skończyło. Nie było szans, aby się uchronić przed uderzeniem w beton, gdyż w tym miejscu nie było żadnej bandy. Moja interpretacja zdarzenia jest odwrotna niż to, co zeznawał w prokuraturze Austriak, Sidlo. Nie było czasu i możliwości na zamknięcie "gazu" przez Zbyszka. Musiałby zdjęć prawą rękę z manetki gazu, która sama będąc na odpowiedniej sprężynie, zamknęłaby przepustnicę gazu. Tak samo niejasne jest oświadczenie Sidlo, że jechał na czwartej pozycji i został uderzony w tylne koło przez jadącego za nim Raniszewskiego. Gdyby nawet tak było - to zawodnik austriacki musiałby znajdować się na trzecim miejscu, a Raniszewski na czwartym. W tej sytuacji Raniszewski wywróciłby się natychmiast, zaś Sidlo mógł sam zderzyć się ze schodami.

Poniżej dostępne jest nagranie wideo z opisanego przez ś.p. Włodzimierza Szwendrowskiego. Kolejna część z serii „Z(a)marłe tory” dostępna będzie na naszym portalu w następną sobotę po godzinie 20:00.

Źródło: inf. własna

--> SPEEDWAYNEWS PODCAST - ROZMAWIAMY O ŻUŻLU! POSŁUCHAJ PROJEKTU SPEEDWAYNEWS.PL!

ZAŁĄCZNIK DO ARTYKUŁU


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...

Powiązane artykuły

Artykuł załadowany: 0.8341 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl