Jest jedynym żużlowcem w swoim kraju. Przy speedwayu trzyma go... żona (wywiad)

Milen Manew

Milen Manew (fot. Piotr Kin)

Dziś zapraszamy na wywiad z bardzo wyjątkową osobą. Milen Manew to 41-letni bułgarski żużlowiec, który w rozmowie ze speedwaynews.pl przyznaje, że jest aktualnie jedynym zawodnikiem w swoim kraju. Pomimo tego, cały czas bardzo aktywnie uczestniczy w żużlowym życiu i notuje całkiem dobre wyniki.

Trudno sobie wyobrazić, że są żużlowcy którzy potrafią startować chociażby w eliminacjach mistrzostw Europy, wielu turniejach międzynarodowych, pucharze Macec, a w swoim kraju nie mają żadnego czynnego toru. Jednym z nich jest właśnie Milen Manew. 41-letni Bułgar ma w swojej historii starty w eliminacjach DMŚ, IMŚJ, MŚP, IME. Przed laty było mu w tym znacznie łatwiej, gdyż w jego kraju było kilka czynnych obiektów, na których odbywały się zawody i treningi. Dziś jest jedynym czynnym "rajderem", a mimo to dalej ambitnie startuje w wielu międzynarodowych imprezach. Zapraszamy do lektury wywiadu z Milenem Manewem!

Damian Kuczyński, speedwaynews.pl: - Bułgarski żużel w ostatnich latach to bardzo sporadyczne turnieje i w dużych odstępach czasowych. Kiedy nastąpił pierwszy akcent speedwaya w waszym kraju po dłuższej przerwie?
Milen Manew: - Tak naprawdę reaktywacja żużla w Bułgarii nastąpiła w 2010 roku. Wówczas odbył się turniej podobny do dzisiejszego Friendship Cup, czyli pucharu przyjaźni. Te zawody miały miejsce w Szumen. Wystartowało sporo weteranów z naszego kraju, a także kilku aktualnych żużlowców. W 2011 zaś, w Targowiszcze odbyły się dwie rundy mistrzostw Bułgarii i Rumunii.

- Jak doszło do tej reaktywacji? Na pewno musiało być to niemałe wyzwanie...
- Kilka osób, które organizowały w Bułgarii mistrzostwa kraju w enduro, skontaktowały się ze mną. Powiedzieli, że chcą zrobić w Szumen wielkie „show”. Oznajmili, że mają trochę funduszy, aby zorganizować turniej żużlowy. Miał na to wpływ też fakt, że tor do enduro w Szumen znajdował się na stadionie żużlowym właśnie.

- Po sezonie 2010 i 2011 znów zapadła "cisza" w bułgarskim speedwayu.
- Przez następne cztery lata nie było już żadnych imprez. Dopiero w 2015 roku, jeden z moich przyjaciół z Szumen założył tam nowy klub. Włożył w tą inwestycję naprawdę sporo pieniędzy. Dzięki temu jeszcze w tym samym roku odbyły się zawody reaktywacyjne. W następnym sezonie zorganizował kolejne dwa turnieje. To były wspaniałe wydarzenia.

- Zawody w Szumen cieszyły się sporą popularnością wśród kibiców, ale od 2016 jednak żużla znów nie ma.
- Teraz cały problem polega na tym, że obydwa stadiony żużlowe, na których mieliśmy namiastkę reaktywacji po latach, zostały sprzedane w prywatne ręce osób. Włodarze tych obiektów nie są zainteresowani organizacją speedwaya.

Milen Manew (kask żółty) podczas turnieju w Szumen z 2015 roku (fot. speedway-bg)

- Co teraz się dzieje z tymi obiektami? Jest szansa, że znów motocykle tam powrócą?
- Można powiedzieć, że te stadiony teraz niszczeją, bo nikt na nich nic nie robi. Porastają powoli trawą i drzewami. Według mnie, na chwilę obecną szansę ponownego powrotu żużla na obiekty w Szumen i Targowiszcze wynoszą zero procent.

- Jakiś czas temu świat okrążyła informacja, że legendarny bułgarski zawodnik Georgi Petranow zamierza reaktywować speedway w Veliko Tarnovo.
- Tak, to prawda. Georgi chciałby odnowić tamtejszy tor i obiekt i doprowadzić do tego, aby tam można było czynnie uprawiać żużel. Na ten moment nie wiem jednak, jak wygląda sytuacja. Z pewnością potrzeba jest znacznie więcej funduszy. Georgi rozmawiał z lokalnymi władzami o swoim projekcie i dostał pewne pozwolenie. Problemem też są kwestię porozumienia z juniorskim klubem piłkarskim, który trenuje na tym samym obiekcie w Veliko Tarnovo. Miejmy nadzieję, że się dogadają. Na razie jednak jest to, że nie bardzo są możliwości do działania przez sytuację z koronawirusem. Będziemy wiedzieć więcej na ten temat, jak życie wróci już do „normalności”.

- A jak wygląda temat zawodników? Kto oprócz ciebie ściga się na żużlu? Niedawno jeździł jeszcze Christo Hristow i Czewdar Czernew.
- Niestety na ten moment z aktywnych żużlowców pozostałem tylko ja. Christo Hristow startował ze mną i jeździł razem na wiele turniejów. Pomagałem mu bardzo wejść w ten sport. On jest młodym chłopakiem i ciężko mu było znaleźć sponsorów. Teraz znalazł dobrą pracę, z której czerpie całkiem fajne dochody i stwierdził, że więcej już nie będzie jeździł na żużlu. Zaś jeśli chodzi o Czewdara Czernewa, nie mam z nim aktualnie kontaktu, ale również postanowił zaprzestać uprawiania speedwaya. Ja dalej jeżdżę i głównie przez to, że żona uwielbia żużel i wręcz trzyma mnie przy tym sporcie.

Do niedawna wydawało się, że młody Christo Hristow (z lewej) będzie nadzieją bułgarskiego speedwaya. Na tę chwilę jedynym zawodnikiem jest Milen Manew (z prawej) (fot. Roman Biliński)

 - Ale za to na ilość kibiców "czarnego sportu" narzekać nie można. Pokazały to chociażby turnieje w 2015 i 2016 roku.
- Tak, mamy naprawdę sporo żużlowych fanów. Jak odbywały się imprezy w Szumen, czy Targowiszcze, na stadiony przychodziło minimum pięć tysięcy kibiców.

- Jakie momenty zapamiętałeś najlepiej z żużla w swojej ojczyźnie?
- Do takich z pewnością zaliczę taki „super tydzień”, który był już dość dawno temu. W przeciągu siedmiu dni odbyło się u nas pięć turniejów na pięciu różnych torach. Speedway zagościł wówczas do Sofii, Płowdiw, Veliko Tarnovo, Szumen i Targowiszcze. Opisywał to wówczas taki tygodnik, który ukazywał się w Bułgarii – po polsku brzmiałoby to „Auto Moto Świat”.

Żona Milena Manewa jest jego "siłą napędową" do dalszych postępów w speedwayu

 - Możemy być pewni, że w następnych latach dalej będziesz ścigał się na żużlu? W pewnym sensie trzymasz przy życiu ten sport w Bułgarii.
- Mam taką nadzieję! Czekam z niecierpliwością na otwarcie wszystkich granic, bo jestem gotowy na rozpoczęcie jazdy. Gdy tylko będzie to możliwe, wybiorę się do Polski na treningi. A później mam nadzieję wziąć udział w jak największej ilości turniejów. Na pewno zjawię się w słowackiej Žarnovicy i na torach węgierskich, gdyż podobnie jak przed rokiem, będę jeździł z licencją tego kraju.

- Dziękuję bardzo za rozmowę i poświęcony czas!
- Również dziękuję. Do zobaczenia na żużlowych stadionach!

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.3727 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl