GKM czeka na play-off i medal. Ekspert uważa, że pozyskanie Pedersena wcale nie sprawia, że zespół jest mocniejszy

Nicki Pedersen

Nicki Pedersen (fot. Arkadiusz Buczyński)

W Grudziądzu co roku apetyty sięgają fazy play-off, ale kończy się na miejscu pod kreską zapewniającą walkę o medal drużynowych mistrzostw Polski. W tym roku pozyskano Nickiego Pedersena, ale zdaniem Marcina Kuźbickiego z Eleven Sports, niewiele to da.

GKM Grudziądz do Ekstraligi „awansował” po sezonie 2014. Podopieczni Roberta Kempińskiego zajęli co prawda dopiero trzecie miejsce na zapleczu, ponieważ w półfinale ulegli rewelacji sezonu – Orłowi Łódź. Problemy finansowe Włókniarza Częstochowa sprawiły jednak, że klub nie otrzymał licencji na starty, a co za tym idzie, swoją szansę dostali pierwszoligowcy. Orzeł Łódź jako wicemistrz pierwszej ligi postanowił podziękować i odrzucić propozycję, ale w Grudziądzu po kilku dniach intensywnej pracy zdecydowano z szansy skorzystać.

Powrót okazał się bolesny. GKM zajął ósme miejsce z dorobkiem ledwie dziesięciu punktów. W kolejnych latach jednak ambicje były coraz większe, a skład coraz mocniejszy. Czekano na awans do play-off, który pozwoliłby walczyć o pierwszy w historii klubu medal drużynowych mistrzostw Polski. Kończyło się jednak na miejscach: piątym, szóstym, szóstym i piątym.

Teraz GKM Grudziądz pozyskał w listopadowym okienku transferowym Nickiego Pedersena, który ma wraz z Artiomem Łagutą czy Kennethem Bjerre i krajowym zapleczem wprowadzić grudziądzki zespół do czołowej czwórki. Marcin Kuźbicki, dziennikarz i ekspert Eleven Sports nie uważa, aby pozyskanie trzykrotnego indywidualnego mistrza świata było dla GKM-u, aż tak poważnym wzmocnieniem, by ten mógł w końcu zameldować się w czwórce. - Największa zmiana, jaka zaszła w drużynie to oczywiście pojawienie się Nickiego Pedersena zamiast Antonio Lindbäcka. Na papierze jest to wzmocnienie bezdyskusyjne, jeśli porównamy dyspozycję obu panów w sezonie 2019. Różnica jest spora, ale średnie biegowe kłamią. Chociażby z tego powodu, że Nicki często prowadził parę, a Antonio był doparowym, więc Nickiemu było łatwiej. Dodatkowo skończył sezon z kontuzją, a pamiętajmy, że mówimy o zawodniku, który w tym roku skończy 43 lata. Wiem, że Nicki jest niezniszczalny i niezatapialny jak Andrzej Huszcza, ale mimo wszystko najbardziej prawdopodobny kierunek, w którym będzie podążał Duńczyk to stopniowy regres. Nie sądzę, aby Pedersen był lepszy od Lindbäcka – mówił Kuźbicki w „Eleven Call Live”.

Dziennikarz odniósł się także do zmian na pozycji młodzieżowej, gdzie GKM Grudziądz stracił kończącego wiek juniora Patryka Rolnickiego. Tarnowianin nie był bardzo mocnym punktem zespołu, ale jak słusznie zauważa Kuźbicki, dorzucał cenne punkty. Dla nowego juniora będzie to debiutancki sezon w PGE Ekstralidze. - Druga sprawa to pojawienie się nowego juniora w miejsce Patryka Rolnickiego. Patryk miał bardzo trudny sezon, także przez kontuzję, ale po kilka punktów na swoim torze był w stanie dowozić, bo na wyjazdach faktycznie miał problemy. Teraz, oprócz Marcina Turowskiego prawdopodobnie tym drugim juniorem będzie Damian Lotarski. Na pewno bardzo dużo mu pomogły starty na trudnym technicznie torze w Opolu, ale też nie jestem przekonany, aby wskoczył na poziom Patryka.

Wymiana tylko jednego ogniwa może sprawić, że GKM znów otrze się tylko o awans do play-off, gdzie na papierze powinny się znaleźć zespoły: Fogo Unii Leszno, Eltrox Włókniarza Częstochowa, Betard Sparty Wrocław i Moje Bermudy Stali Gorzów. - „Buczek” i Przemysław Pawlicki mają swoje rezerwy. Nie wiem, czy takowe posiada Kenneth Bjerre, bo on raczej ustabilizował swoją dyspozycję przez ostatnich kilka sezonów na jednakowym poziomie. Artiom Łaguta to zawodnik o wielkiej klasie, choć słyszałem opinię od jednego z najwybitniejszych fachowców na świecie, że Artiom może być jednym z tych, którym limitery sprawią najwięcej problemów. Moim zdaniem, na papierze ta ekipa niekoniecznie jest mocniejsza, niż drużyna z 2019 roku.

Do opinii eksperta odniósł się także gość „Eleven Call Live”, czyli zawodnik grudziądzkiego klubu, Krzysztof Buczkowski. - Nie mam zamiaru udowadniać, że skład jest silniejszy. Na pierwszy rzut oka, doszedł Nicki Pedersen, który wydaje się być punktem dodatnim dla naszej drużyny. Wszystko wyjdzie w praniu i zobaczymy, jak się odnajdziemy w nowej sytuacji. Nie siedzimy na motocyklu przez pół roku. […] Mam nadzieję, że się mylisz i będziemy naprawdę dobrze jechać.


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.8505 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl