REKLAMAeWinner Banner

Chomskiego zrugano za pomysł z Gollobem i Holtą. Trener wraz z prezesem postawili jednak na swoim

Stanisław Chomski

Stanisław Chomski (fot. Marcin Szarejko)

Pięć sezonów spędził w województwie lubuskim Tomasz Gollob, zdobywając z gorzowską Stalą dwa medale. Jak wspomina ten transfer z Unii Tarnów i skąd narodził się pomysł na ten transfer?

Tomasz Gollob do Stali Gorzów trafił w 2008 roku. Pierwsze trzy sezony nie były łatwe dla naszego czempiona, ponieważ choć indywidualnie sprawował się świetnie (średnie biegowe: 2,390, 2,254, 2,657), o tyle Stal za każdym razem rywalizację kończyła na szóstym miejscu. Przełamanie przyszło w 2011 roku, gdy gorzowianie stanęli na najniższym stopniu podium, a dla Golloba był to pierwszy krążek drużynowych mistrzostw Polski od złota w 2005 roku z Unią Tarnów.

O kulisach ściągnięcia Golloba do Gorzowa opowiadał w „Sportowej Niedzieli” Stanisław Chomski. – Pomysł narodził się, gdy nie byłem już trenerem kadry narodowej, ale znałem już dobrze Tomasza Golloba i Rune Holtę, bo w 2005 roku zdobywaliśmy Drużynowy Puchar Świata. Przedstawiłem na spotkaniu zarządu sprawę wzmocnienia składu po awansie. Padło nazwisko Gollob czy Holta i członkowie zarządu zamarli. Mówili, że to nierealne. Zrugano mnie za to, że to jest niemożliwe i znając temperamenty obu zawodników, to będzie destrukcja, a nie wzmocnienie składu. Umówiliśmy się z prezesem Komarnickim na drugi dzień na rozmowę, przedstawiłem mu, na czym ma polegać budowa składu.

– Argumenty przekonały prezesa, zwołał on zarząd, a za kilka dni miałem wolną rękę, aby nawiązać kontakt z Tomaszem. W Tarnowie zmarł wtedy współautor złotej drużyny, Szczepan Bukowski i wiadomo było, że pojawiły się problemy organizacyjne. Umówiliśmy się z Tomkiem, że gdy rozpocznie się okres rozmów, to chcemy z nim usiąść do negocjacji. Ustaliliśmy z prezesem, że pojedziemy w pół drogi między Gorzowem a Bydgoszczą i tam się spotkamy, przedstawimy wizję rozwoju, składu, rozbudowy stadionu. Został „trafiony i zatopiony pierwszym strzałem”. Nie podpisaliśmy dokumentów, ale Tomasz dał słowo – kontynuował Chomski.

Również Gollob potwierdza, że ważną rolę w jego przenosinach do zachodniej części kraju odegrał aktualny Senator RP. – Myślę, że wiele rzeczy się na to złożyło. Pierwszym czynnikiem, który dała mi wiarę w to, że mogę się odbudować i dalej kontynuować rzeczy sportowe w kraju i w Grand Prix, to tą osobą był p. Władysław Komarnicki. Przy rozmowie, którą przeprowadziliśmy za pierwszym razem, była ona krótka, ale intensywna, na temat. Dało mi to wiarę, że mogę się jeszcze rozwinąć.

Pierwsze starty Golloba i spółki po awansie do Speedway Ekstraligi nie należały do łatwych. Stal co prawda rozpoczęła od zwycięstwa nad Atlasem Wrocław (53:40), ale później przyszła porażka w Zielonej Górze oraz na własnym torze z Włókniarzem Częstochowa. Do tego dochodzą męczarnie w Tarnowie (zwycięstwo Stali 47:46).

– Pierwszy rok nie był łatwy, ponieważ przegraliśmy niektóre mecze. Wtedy prezes Komarnicki był strasznie wymagający i zapytał się nas, dlaczego przegrywamy. Skoro wszystko jest prawidłowo zrobione, to dlaczego nie chcemy wygrywać. I był taki mecz z Częstochową, który przegraliśmy. Pan Władysław wszedł spokojnie do parku maszyn i każdego z nas z osobna pytał, dlaczego przegrywamy, bo on by chciał, abyśmy wygrywali. I takim spokojnym krokiem odszedł, ale wywołało to sporą burzę w zespole, że rzeczywiście zawodzimy: kibiców, prezesa, sponsorów, którzy pomagali w klubie. Była narada, przemyśleliśmy co robimy źle, co trzeba zmienić i tak się stało. I to był chyba jeden z ostatnich meczów, który przegraliśmy, a później równo jak z maszyny poleciały zwycięstwa.

Tak naprawdę przełamanie przyszło w meczu 5. kolejki, gdy rywalem Stali była Unia Leszno. Mistrz kraju przegrał, a to dodało wiatru w żagle podopiecznym Stanisława Chomskiego. – Pamiętam, że ostatni bieg decydował o zwycięstwie. Zdawałem sobie z tego sprawę i gdy podjeżdżałem pod taśmę, to nie myślałem o niczym innym, aby przywieźć trzy punkty dla Stali i wygrać mecz. To był mój pierwszy komplet, a zawody bardzo trudne, bo i przeciwnik wymagający. Wszyscy byli w gazie i kiedy przyjechali do Gorzowa, to nie był lada wyczyn, żeby ich pokonać. A tak się właśnie stało – dodaje Gollob.

Caelum Stal awansowała do ćwierćfinałów, lecz w nich uległa Unibaksowi Toruń (oba mecze wygrał Unibax – 47:43, 66:25).


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 0.9609 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl