REKLAMAeWinner Banner

Jacek Ziółkowski: Nie chcę być menadżerem Motoru Lublin w sezonie 2021 (wywiad)

Jacek Ziółkowski

Jacek Ziółkowski (fot. Sebastian Siedlik)

We wtorek, 8 września odbył się mecz pomiędzy drużyną MRGARDEN GKM-u Grudziądz a Motorem Lublin. Dla zespołu znad Bystrzycy był to niezwykle ważny mecz w kontekście walki o fazę play-off. „Koziołki” nie zdołały jednak pokonać gospodarzy i bardzo utrudniły sobie szanse na wejście do najlepszej czwórki.

O meczu w Grudziądzu, przygotowaniach do niedzielnego spotkania przeciwko RM SOLAR Falubazowi Zielona Góra i planach na przyszłość porozmawialiśmy z menedżerem lubelskiej ekipy Jackiem Ziółkowskim.

Przemysław Pielecha, speedwaynews.pl: Co poszło nie tak w Grudziądzu? Dlaczego Motor Lublin przegrał ten mecz?
Jacek Ziółkowski, menedżer Motoru Lublin: Nasi zawodnicy pojechali po prostu słabo. Liderzy (Žagar, Łaguta i Michelsen) przywieźli w piętnastu startach łącznie tylko dwie trójki. Wielka szkoda, bo dzień później Betard Sparta Wrocław pokazała, że Grudziądz jest po prostu słabą drużyną. GKM nie wygrał z nami meczu. My ten mecz przegraliśmy sami ze sobą.

- Jaka była atmosfera w drużynie po tak niekorzystnej porażce?
- Atmosfera była dobra. Chłopaki nie mieli do siebie pretensji, bo wiadomo, że każdy jechał na sto procent swoich możliwości. Niestety była to druga przegrana z rzędu, ale jak to mówią, do trzech razy sztuka.

- O ten pierwszy mecz też chciałem spytać. Problemem był źle przygotowany tor? 
- Tor był przygotowany tak jak zawsze. Kontaktowaliśmy się z lotniskiem w Dęblinie, aby dowiedzieć się, jakie są prognozy pogody. Miało nie padać ani przed, ani po meczu. Ostatecznie deszcz spadł, ale taki jest świat i nic na to nie poradzimy.

- Czy Grzegorz Zengota wystąpi w niedzielnym meczu przeciwko RM SOLAR Falubaz Zielona Góra?
- Nie. Grzesiek nie jeździł dwa lata  i uważam, że jest to za wcześnie. Cieszę się bardzo z jego powrotu do ścigania, ale moim zdaniem potrzebuje jeszcze dwa, może trzy tygodnie, aby być gotowym do odjechania zawodów. Na ten moment cieszmy się, że w ogóle wrócił on do ścigania. Moim zdaniem będą jeszcze z niego ludzie i życzę mu z całego serca, aby w następnym sezonie zdobywał same trójki. 

- Można na tę chwilę wywnioskować jakiś największy atut Grześka? Może jest to refleks?
- Ciężko powiedzieć. Refleks można sprawdzić, gdy kilku zawodników jedzie spod taśmy. W tych czasach zawodnicy nie ścigają się tak jak kiedyś. Aktualnie ścigają się oni pojedynczo ze stoperem. Czasy się zmieniły i niestety nie wygląda to tak jak 20 lat temu. Dlaczego? Bo jest to niebezpieczne. Chciałbym dodać, że oglądało mi się jazdę Zengiego z przyjemnością, ale na pewno nie zdecydowałbym się nominować go do składu. Na ten moment cieszmy się, że w ogóle powrócił na motocykl żużlowy.

- Skoro nie pojedzie Zengota, to będzie to Miesiąc czy Jamróg?
- Na razie jeszcze nie wiem. Zadecyduję o tym po piątkowym treningu. Na tę chwilę obaj zawodnicy prezentują podobną formę, a o pochopną decyzję nie ciężko.

- A może Oskar Bober?
- Nie ma tematu Oskara w kontekście walki o skład.

- Jeżeli ktoś ze wspomnianej wcześniej pary Jamróg/Miesiąc pierwszy bieg pojedzie słabo, to będą go zastępować juniorzy?
- Nie, ponieważ widzieliśmy, jak skończyło się to w Grudziądzu. Zarówno Trofimow, jak i Lampart przywieźli okrągłe zero.

- Wiadome jest, że niedzielny mecz będzie arcyważny w kontekście walki o fazę Play-off. Jeśli Eltrox Włókniarz Częstochowa przegra mecz z Unią Leszno, to pańska drużyna ma nadal szansę na wejście do najlepszej trójki. Ile odbędzie się treningów przed tym meczem?
- Przed meczem z Falubazem odjedziemy dwa treningi.

- Jak oceni pan tegoroczny sezon? Został jeszcze jeden mecz, ale chodzi mi o ogólne przemyślenia, jakie przychodzą Panu na myśl.
- Na ogólną ocenę jest jeszcze za wcześnie, ale spojrzałbym na to z tej strony. W zeszłym roku wygraliśmy tylko cztery mecze, a w tym roku wygraliśmy już siedem. Jest szansa, aby ta liczba wzrosła do ośmiu, a to jest już dwa razy lepszy wynik. Zwycięstwa te były między innymi z takimi drużynami, jakich nie udało nam się pokonać w zeszłym sezonie: Leszno, Wrocław, Częstochowa. Mam nadzieję, że uda się wygrać z Falubazem za trzy punkty, bo wiem, że stać na to nasz zespół.

- A jeśli miałby pan określić sezon 2020 jednym słowem, to co to byłby za wyraz?
- Totolotek.

- Myśleliście o sprowadzeniu „gościa” z pierwszej ligi?
- Nie. Nie po to buduje się drużynę i podpisuje kontrakty z zawodnikami, aby przy pierwszej lepszej okazji wymienić go na dobrze jadącego żużlowca z pierwszej ligi. Zamysł „gościa” był inny, ale niestety inne kluby z PGE Ekstraligi zaczęły wykorzystywać ten zapis w regulaminie do łatania dziur w zespołach.

- Czy wie pan, jakie są cele transferowe klubu znad Bystrzycy?
- Nie wiem. O to trzeba pytać Prezesa Jakuba Kępę.

- Ostatnie pytanie, ale myślę, że bardzo oczekiwane wśród kibiców. Czy będzie pan kontynuował rolę menadżera zespołu Motoru Lublin w sezonie 2021?
- Nie. Jestem po prostu tym zmęczony. Problem jest w tym, że ja normalnie pracuję. Weźmy przykład wtorkowego spotkania. Wróciliśmy z Grudziądza o trzeciej rano, a ja miałem na siódmą do pracy. Nie mogę pozwolić sobie na zrezygnowanie z niej, dlatego moja decyzja odnośnie do następnego sezonu jest taka, a nie inna.

źródło: inf. własna


0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 1.1793 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl