REKLAMAspeedway hero
REKLAMAeWinner Banner

Wielki mistrz zmienił sektor na niebiański

Zenon Plech

Zenon Plech (fot. Patryk Kowalski)

To była kariera krótka, ale niezwykle intensywna. Odszedł wielki mistrz, który potrafił odpowiednio dobrać słowa. Skromny i niezwykle oddany dyscyplinie. Zenon Plech.

23 marca 2018. Gdańsk szykuje się na imprezę otwierającą sezon - "Zenon Plecha Zaprasza". Główny bohater uwija się na torze, który przy niskich temperaturach trzeba odpowiednio przygotować. Jeździ swoich samochodem ile tylko się da, by odpowiednio ubić nawierzchnię. - Jak już wsiadł to będzie do wieczora jeździł - słychać było od jednej z osób. Dopiero po wejściu na owal udało się go namówić na krótki wywiad, przeprowadzony zresztą na kozetce w pomieszczeniu przeznaczonym na badania antydopingowe. Taki był w ostatnich latach - chciał zrobić ile tylko się da.

Przypadek sprawił, że trafił na żużel, choć urodził się nieopodal Gorzowa. Na meczu, na który się wybrał ogłoszono nabór. Chcąc wraz z kolegami pokazać dziewczynom z klasy, że za słowami o tym, że się zapiszą, pójdą czyny, dostał się do szkółki Stali. Ze 150 chętnych, zostało pięciu. W tym Zenon Plech, który coraz prężniej rozwijał swoją karierę. Starty, treningi, a także wychowanie, które wówczas uczyli się młodzi adepci czarnego sportu przyniosły sukcesy. Zapisał się na kartach historii jako legenda Stali Gorzów i Wybrzeża Gdańsk. Oprócz pamiętnego brązu (1973r.) i srebra (1979r.) z Chorzowa, zdobywał medale Drużynowych Mistrzostw Świata (1976 - srebro, 1972 / 1974 / 1978 / 1980 - brąz) i Mistrzostw Świata Par (1980 - srebro, 1973 / 1979 / 1981 - brąz), a także pięciokrotnie sięgał po tytuł Indywidualnego Mistrza Polski (1972, 1974, 1979, 1984, 1985). Wiele z jego historii w dzisiejszych realiach wydaje się niemożliwa. Jak ta, kiedy leżał po wypadku w szpitalu i "został porwany" przez Józefa Jarmułę. Były zawodnik Śląska Świętochłowice zaprosił Zenona Plecha do siebie na kawę, z której mistrz skorzystał. Jego brak został jednak zauważony i do gry weszła milicja. Karierę skończył wcześnie - mając 34 lata. - Byłem po prostu zmęczony -  przyznał po latach.

Zawsze był skromny. Nie lubił rozmawiać o zarobkach w czasach jego startów, bo dla niego "pieniądz to rzecz nabyta". Do końca oddany Gdańskowi i żużlowi, zawsze na bieżąco z tym, co działo się na torach. Teraz już obserwować będzie te wydarzenia z niebiańskiego sektora. Spoczywaj w pokoju Mistrzu!

Źródło: inf. własna

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!

0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.8602 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl