REKLAMAeWinner Banner

Michał Knapp: Czekam na kolejne zawody. Mam zaproszenie do Szwecji (wywiad)

Michał Knapp

Michał Knapp (fot. Łukasz Wilk)

Emocje po pierwszych zawodach ice speedwaya w Tomaszowie Mazowieckim opadły. Trzynaste miejsce zajął nasz jedyny Polak w stawce - Michał Knapp. Serwis speedwaynews.pl przeprowadził z zawodnikiem rozmowę podsumowującą występ i wypytał o plany na przyszłość w tym jakże widowiskowym sporcie.

Powrót lodowego speedwaya do Polski stał się faktem. Swój come-back do ścigania w tym sporcie zaliczył również Michał Knapp, który na zawody czekał od 2014 roku. Jak reprezentant Polski podsumowuje swój występ i jak widzi swoją przyszłość? Na te i inne pytania odpowiada w rozmowie z portalem speedwaynews.pl. Zapraszamy do lektury.

Damian Kuczyński (speedwaynews.pl): - Od zawodów minęło już trochę czasu. Teraz już emocje opadły. Ale na wstępie chciałbym zapytać, jakie odczucia towarzyszyły pana najbliższej rodzinie? Po takim czasie start w zawodach, to z pewnością duży stres również dla nich.
Michał Knapp, reprezentant Polski w ice speedwayu: - Stres towarzyszył szczególnie. Zwłaszcza u mojej mamy oraz narzeczonej. Ale jak już było po wszystkim, to z pewnością pojawiła się też radość. Przede wszystkim z powodu zakończenia zawodów cało i zdrowo oraz z tego, ze po takim czasie przygotowywań, wreszcie się to udało odjechać.

- Nawiązując do tego odstępu czasowego od ostatnich jazd. Dało się coś we znaki?
- Niby tego wszystkiego się nie zapomina, ale np. gdy się nie jeździ siedem lat na rowerze, to też trzeba sobie przypomnieć pewne rzeczy, żeby chociażby utrzymać równowagę. Tutaj trzeba było się tak jakby tego sprzętu na nowo nauczyć.

- W mojej opinii jazda na dystansie wyglądała naprawdę dobrze, biorąc pod uwagę, że potrafił pan nawiązać walkę z zawodnikami, którzy jazdy w ostatnich latach mieli znacznie więcej. A jak pan ocenia swój występ?
- Jestem zadowolony z pracy swojego sprzętu. Podczas jazdy wiedziałem, że cała praca i pieniądze, jakie włożyłem w ten silnik przyniosły jakieś efekty. Czuć było tą moc. Powiem tak, gdyby nie to, że starty były słabe, mógłbym powalczyć. Nawet z Frankym Zornem. Na trasie motocykl się dobrze sprawował, ale brakowało tych startów, bo przez nie już na początku wyścigu miałem dużą stratę do nadrobienia. Ale tak to już jest, jak się siedem lat czegoś nie robi, to nie da się od razu wszystkiego idealnie powtórzyć.

- W ostatnim biegu, wydaje się, że jazdę utrudnił hak, którego… nie było?
- To prawda, gdyby nie hak, to wynik w dwudziestym biegu mógłby być lepszy. Hak urwał się jednak w momencie, gdy próbowałem wyprzedzić jednego z Czechów, po czym oni we dwójkę uderzyli w bandę. Ja w tym momencie trochę zbyt mocno przymknąłem gaz, a moje przednie koło złapało delikatny uślizg. Wówczas nieco za bardzo zaparłem się o motocykl, być może odruchowo i hak musiał dostać jakieś mikropęknięcia. Wtedy już wisiał na tzw. „włosku”. Jak mieliśmy wyjeżdżać do powtórki biegu, to wówczas zorientowałem się, że jest z tym elementem coś nie tak. Kazałem bratu, który pełnił rolę mechanika urwać ten hak i wystartować bez niego w tym biegu. I tak stawka była trzyosobowa, więc nawet pchając ten motocykl chciałem zdobyć jeden punkt.

- A kto ogółem zrobił na panu wrażenie? Ja osobiście podziwiam Ove Ledströma, który wystartował można powiedzieć „z marszu” i osiągnął świetny wynik.
- Gdy zobaczyłem na tych pierwszych kółkach treningowych Ove Ledströma na parę chwil przed zawodami, od razu widziałem, że to jest zawodnik wysokiej klasy. Pojechał z zaskoczenia, bo przecież do Polski przybył charakterze mechanika, a na nie swoim sprzęcie, w cudzym kevlarze itp., a jechał tak, że włosy stawały dęba. Słowa uznania dla niego.

- W marcu kolejne mistrzostwa Europy w Tomaszowie. Na taką informację chyba czekaliśmy?
- Świetna wiadomość, że w marcu już kolejne zawody. Oby tylko pandemia nie przeszkodziła i żebyśmy mogli odjechać ten turniej już w pierwotnym terminie, bez przekładania. Troszeczkę tego doświadczenia złapałem po tych pierwszych zawodach. Możliwe, że teraz z tą wiedzą udałoby się wykręcić lepszy wynik. Nie ukrywam, że przydałby się jeszcze jakiś dobry sponsor, który pomógłby w realizacji jakiegoś treningu, przed kolejnym turniejem.

- Wówczas gdzie te treningi by się odbyły?
- Dostałem propozycję wyjazdu do Szwecji, konkretnie od Martina Haarahiltunena. Zaprosił mnie, abym przyjechał na treningi, gdy tylko po nowym roku pojawi się lód odpowiedni do jazdy. Jednak wiadomo, że taka eskapada wiąże się z dużymi kosztami. Trzeba przygotować nie jeden, a dwa motocykle, na których czynić się będzie tzw. jazdy próbne i treningi. Do tego koszty przejazdu, noclegów, wyżywienia. To są sumy dość wysokie. Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która zechce nas trochę wesprzeć w tych działaniach.

- Jasper Iwema zadeklarował, że chciałby startować jako Polak. Co pan sądzi, żeby w przyszłości razem z nim tworzyć kadrę do Drużynowych Mistrzostw Świata?
- Myślę, że byłoby świetnie, jakbyby udało się tak zrobić. Jasper ma mamę Polkę, więc może dostać polskie obywatelstwo. Na razie oprócz mnie nie ma raczej żadnych pretendentów w naszym kraju do jazdy w ice speedwayu, więc taka możliwość ze strony Iwemy dałaby szansę na starty polskiej kadry w Drużynowych Mistrzostwach Świata.

- Jeżeli pandemia nie przeszkodzi, to na niedługo przed kolejną edycją zawodów w Tomaszowie, mogą odbyć się otwarte mistrzostwa Niemiec, które odbywają się przy okazji tamtejszych rund GP. Może warto by było postarać się o start w takim turnieju?
- Liczę, że te mistrzostwa Niemiec w Berlinie odbędą się. Każdy start w zawodach da te cenne doświadczenie, którego brakuje później w najważniejszych momentach. Tutaj byłoby to bardzo dobre dla mnie, żeby wystartować w takiej imprezie, przed kolejnymi mistrzostwami Europy. Myślę tak dlatego, że jednak to są zawody niższej rangi i nie byłoby takiej presji i można to potraktować jako świetny, solidny trening. Jeżeli tylko pojawi się na horyzoncie szansa, żeby wystartować w Niemczech, to będę czynił starania, aby tak się stało. To samo tyczy się jakichkolwiek innych imprez w pobliżu, jeżeli odbyłyby się jakieś na przykład w Czechach.

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.0999 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl