REKLAMAspeedway hero
REKLAMAeWinner Banner

To był bieg (37): Mister Maximus, dominator polskich torów

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ13 stycznia 2021, 20:00
Marvyn Cox przeprowadzający atak na Skarżyńskiego i Kempińskiego

Marvyn Cox przeprowadzający atak na Skarżyńskiego i Kempińskiego

Średnia biegowa 3,0 i bez przegranej z zawodnikiem z drużyny przeciwnej. To jest pierwsza myśl, jaka mi się nasuwa wspominając tego zawodnika. Diabelsko skutecznego, w roku 1993 niepokonanego Brytyjczyka na polskich torach. Tak, to się zdarzyło naprawdę i nie jest to historia tylko jednego spotkania.

Marvyn Cox, bo o nim mowa, w Polsce był dominatorem. Bez znaczenia było to, czy Gdańsk był w najwyższej klasie rozgrywkowej  czy w drugiej lidze. Anglik we wszystkich swoich sześciu sezonach spędzonych w nadmorskim klubie, nigdy nie osiągnął średniej niższej niż 2,5 punkta na bieg. Wygrywał wszystkie lub prawie wszystkie biegi w których brał udział. A nie było ich mało, bo w sumie objechał ich 269. W roku 1993 osiągnął średnią 3,0 występując w dziewięciu meczach i czterdziestu sześciu biegach, cztery razy zapisując dwa plus bonus. Stąd też wzięła się jego ksywka „Mister Maximus”. Jego drużyna co prawda nie występowała wtedy w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale to w żaden sposób nie umniejsza jego osiągnięciu. Cox zadebiutował w Polsce w 1991 i walnie przyczynił się do awansu Gdańska do ówczesnej pierwszej ligi. Warto nadmienić, że to był jedyny jego klub w kraju nad Wisłą – bronił czerwono-biało-niebieskich barw przez sześć sezonów. Od roku 1996 zawodnika zaczęły trapić kontuzje, aż w 1999 postanowił zakończyć karierę, zajmując się szkoleniem i tuningiem silników.

Marvyn Cox (fot. Piotr Kin)

Bieg który Wam dziś przypominam miał miejsce podczas zakończonego remisem spotkania 20. kolejki Drużynowych Mistrzostw 2 Ligi roku 1993, pomiędzy GKM Grudziądz a Rafinerią Wybrzeże Gdańsk. Pod taśmą dziewiątej odsłony spotkania ustawili się Marek Dera, Jarosław  Skarżyński, Marvyn Cox oraz niedawny jeszcze menager grudziądzkiej drużyny, Robert Kempiński. Po zwolnieniu taśmy, sensacja wisiała w powietrzu, ale tylko przez pół okrążenia. Po bardzo udanym starcie na prowadzeniu byli gospodarze, ale jak w większości przypadkach, „Cox-Cocker” pięknym atakiem minął obu zawodników. Nie pozostawił żadnych złudzeń i wygrał z ogromną przewagą. Taką jazdą w tym i innych meczach, doprowadził do pewnego awansu Gdańska do pierwszej ligi. Po raz drugi został nazwany „ojcem sukcesu”. I choć jego przygoda z Polską nie należała do tych najdłuższych, to warto przypominać takich rajderów i takie ataki.

Enjoy!

ZAŁĄCZNIK DO ARTYKUŁU

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!

0Komentarze

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych. Kliknij tutaj aby się zalogować lub zarejestruj się.

Portal www.speedwaynews.pl/ nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
    Nie ma jeszcze komentarzy...
Artykuł załadowany: 0.7813 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl