REKLAMAeWinner Banner

Był sobie mecz (17): Hampel i spółka wyszarpują triumf na Jancarzu

Jarosław Hampel (Ż) broniący się na ostatnim łuku 15. wyścigu przed atakami Mateja Žagara

Jarosław Hampel (Ż) broniący się na ostatnim łuku 15. wyścigu przed atakami Mateja Žagara (slajd: TVP Sport)

Trwa długie wyczekiwanie upragnionego sezonu żużlowego. Ponownie umilamy naszym czytelnikom czas oczekiwania na początek rozgrywek, przypominając znakomite spotkania sprzed lat – zarówno z najnowszej historii Ekstraligi, jak i sprzed kilku, a nawet kilkunastu sezonów. W siedemnastym odcinku serii przypominamy bardzo wyrównane starcie Stali Gorzów oraz Unii Leszno z 2012 roku.

Po małym rozczarowaniu, jakim był brązowy medal w 2011 roku, kibice i zawodnicy z Gorzowa mieli apetyty na złoto. Żółto-niebieskich opuścił Nicki Pedersen, którego zastąpili, odchodzący z Tarnowa Krzysztof Kasprzak oraz Michael Jepsen Jensen. Gorzowianie liczyli na pierwszy od 1983 roku tytuł mistrzowski. Nic więc dziwnego, że po kilku kolejkach gorzowianie znaleźli pogromcę tylko w innym kandydacie do złota, Tauron Azotach Tarnów. Nieco gorzej sezon układał się dla Unii Leszno. Po zdobyciu srebrnych medali drużynę opuścił m.in. Janusz Kołodziej, a do domu wrócili bracia Pawliccy. „Byki” na początku sezonu nie ustrzegły się kilku wyjazdowych porażek, jednak na swoim terenie leszczynianie bywali raczej skuteczni. Wyjazd do Gorzowa miał być jedną z najtrudniejszych potyczek w sezonie.

Opady deszczu na krótko przed rozpoczęciem meczu w Gorzowie (slajd: TVP Sport)

Jeszcze przed rozpoczęciem meczu na Stadionie im. Edwarda Jancarza zaczął padać deszcz. Przez opady tor nie wyglądał najlepiej, lecz po krótkich oględzinach żadna ze stron nie zgłosiła zastrzeżeń i mecz mógł rozpocząć się zgodnie z planem. Już inauguracyjny wyścig przyniósł dość nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Bartosz Zmarzlik nie zdołał pokonać Tobiasza Musielaka, natomiast Kamil Adamczewski na starcie uporał się z Adrianem Cyferem, co pozwoliło przyjezdnym na uzyskanie dwupunktowego prowadzenia.

Leszczynianie na tym nie poprzestali i w drugim wyścigu powiększyli prowadzenie. Radość przyjezdnych nie trwała jednak długo, bo jeszcze przed równaniem toru dwa mocne uderzenia gorzowian sprawiły, że to właśnie gospodarze cieszyli się z minimalnego prowadzenia. Wydawało się, że Stal zacznie odjeżdżać Unii, lecz przyjezdni ani myśleli o poddaniu się. Dzięki zwycięstwom Jarosława Hampela, Przemysława Pawlickiego oraz Juricy Pavlica po siedmiu wyścigach nadal pozostawali w kontakcie, a przełamanie miało nastąpić bieg później.

Upadek Bartosza Zmarzlika w ósmym wyścigu (slajd: TVP Sport)

Przełamanie nastąpiło, jednak nie takiego oczekiwali gorzowscy kibice. Po upadku i wykluczeniu Bartosza Zmarzlika goście doprowadzili do remisu i pod coraz większym znakiem zapytania stawiali triumf żółto-niebieskich. W kolejnych biegach Unia dokładała kolejne „oczka”, cały czas pozostając w grze nie tylko o dobry wynik, a o meczowe zwycięstwo. Fani Stali nieco uspokoili się po 11. biegu, kiedy to miejscowi uciekli na dwa oczka, ale już bieh później radość przerodziła się w zdziwienie i rozgoryczenie. Jarosław Hampel oraz Tobiasz Musielak zdołali pokonać podwójnie Bartosza Zmarzlika i wyprowadzić leszczynian na prowadzenie!

Jeśli gorzowianie byli zdziwieni po dwunastym biegu, to 13. gonitwa mogła wprowadzić ich w istną konsternację. Po kolejnym biegowym triumfie goście byli już o krok od wywiezienia z Gorzowa meczowego zwycięstwa, które jeszcze dwie godziny wcześniej wydawało się scenariuszem science-fiction. W rzęsistym deszczu Stal starała się odrobić starty w wyścigach nominowanych, ale nie było to najprostsze zadanie.

Po starcie 14. wyścigu zapanowała głucha cisza, albowiem na wejściu w pierwszy łuk za plecami Juricy Pavlica podążał Piotr Pawlicki. Niespełna 18-letni wówczas leszczynianin nie zdołał jednak dowieźć do mety drugiej lokaty, albowiem na drugim okrążeniu posłuszeństwa odmówił mu jego motocykl. Dla gości biegowy remis i tak był jednak spełnieniem marzeń, albowiem do zwycięstwa wystarczyły zaledwie dwa punkty w ostatnim wyścigu wieczoru.

Przemysław Pawlicki dotyka taśmy w decydującym wyścigu (slajd: TVP Sport)

Presji związanej z decydującym biegiem nie udźwignął Przemysław Pawlicki. Leszczynianin dotknął taśmy, a trudno było spodziewać się po zastępującym go Kamilu Adamczewskim walki z Nielsem-Kristianem Iversenem oraz Krzysztofem Kasprzakiem. Zresztą zaraz po starcie zdefektowała jego maszyna, a cała uwaga leszczynian skupiła się na Hampelu. Kapitan gości jechał jednak jak z nut. Choć przegrał start z Nielsem-Kristianem Iversenem, to sprytnie przytrzymał krawężnik i nie dał szans na atak Krzysztofowi Kasprzakowi. Tym oto sposobem Hampel zapewnił Unii meczowe zwycięstwo 46:44. Wychowanek pilskiej Polonii był też najskuteczniejszym zawodnikiem leszczynian – zdobył 12 punktów.


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 0.9705 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl