REKLAMAeWinner Banner

To był bieg (38): „Tatar Uka” czyli Rif w akcji

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ20 stycznia 2021, 20:00
Rif Saitgariejew (Ż) przyczajony za plecami Antonína Kaspera

Rif Saitgariejew (Ż) przyczajony za plecami Antonína Kaspera

Był uznawany za największą gwiazdę tamtego okresu pochodzenia rosyjskiego, a dokładnie tatarskiego. Urodzony w Ufie, wielokrotny mistrz ZSRR, a w późniejszym czasie – Rosji. Mimo, że występował na polskich torach tylko przez trzy lata, znała go większość kibiców czarnego sportu. Żużel pokazał jednak swoje tragiczne oblicze i podczas pojedynku z Lesznem, w wyniku zderzenia z bandą/słupem, zawodnik stracił życie.

Rif Saitgariejew, bo o nim mowa, na swój przydomek „Tatarskiej strzały” (org.Tatar Uka) zapracował całym swoim uwielbieniem do ścigania. Nigdy nie odpuszczał, „gryzł haś” o najlepszą pozycję na torze, o każdy cenny punkt dla siebie i drużyny. W swojej krótkiej, lecz niewątpliwie bardzo emocjonującej karierze na polskich torach, reprezentował barwy Ostrowa Wielkopolskiego (1994), później rok zabawił w Zielonej Górze, by wrócić na ostatni swój sezon w życiu do Iskry. Swoją postawą na torze tak przypodobał się działaczom żużlowym w tamtym mieście, że organizowany jest memoriał jego imienia.

Rif Saitgariejew (fot. Piotr Kin)

Bieg  który chce Wam dzisiaj przypomnieć, miał miejsce podczas ligowego pojedynku na „drugim froncie” w roku 1995, w ramach trzeciej rundy, pomiędzy Startem Gniezno a ZKŻ Polmos-Beram Zielona Góra. „Lany Poniedziałek” nie tylko był świętem kościelnym. Równie dobrze można by nazwać ten dzień tak z powodu formy, jaką zaprezentował Tatar podczas tego pojedynku. Zdobycz czternastu punktów w pięciu startach na obcym torze musiał budzić szacunek, a pokonywał wtedy takie gwiazdy jak Adama i Tomasza Fajferów, matadorów lokalnego toru czy stranieri „Orłów” – Antonina Kaspera jr. Niestety, rewelacyjna postawa „Tatarskiej strzały”, wsparta dobrą jazdą Sławomira Dudka czy Andrzeja Huszczy nie wystarczyła do pokonania gospodarzy. Nieznacznie przegrali to spotkanie w stosunku 43:47. Wyścig, który utkwił mi w pamięci i który Wam przypominam, to pokaz nieustępliwości Saitgariejewa, walki do samego końca. Podczas tej odsłony meczu były mijanki, niebezpieczne momenty na torze i błędy zawodników, czyli wszystko to, co jest esencją żużla.

Enjoy!

ZAŁĄCZNIK DO ARTYKUŁU


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 0.9831 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl