REKLAMAeWinner Banner

Ściga się na lodzie i poprowadzi Start Gniezno - wywiad z Błażejem Skrzeszewskim

Błażej Skrzeszewski (kask czerwony)

Błażej Skrzeszewski (kask czerwony) (fot. Piotr Kin)

W sobotę na Jeziorze Kłeckim mieszczącym się nieopodal Gniezna odbyły się zawody na lodzie. Jednym z uczestników, a jednocześnie organizatorów był Błażej Skrzeszewski. Po turnieju portal speedwaynews.pl odbył rozmowę z człowiekiem, który poprowadzi w sezonie 2021 Start Gniezno w czeskiej Extralidze. Zapraszamy do lektury!

Zawody w Kłecku zwyciężył Romuald Lisiecki,  natomiast nasz rozmówca zajął szóstą lokatę (pełna relacja TUTAJ). Jednak to nie wynik końcowy jest najważniejszy. Ważne, że udało się wreszcie wyjechać na lód, gdyż polscy żużlowcy-amatorzy dawno takiej sposobności nie mieli. Ponadto cała impreza była w bardzo szczytnym celu - dla chorej dziewczynki potrzebującej środków na leczenie. Błażej Skrzeszewski opowiedział nieco o jeździe po lodowej tafli, a także o tym, co już niebawem - udziale Startu Gniezno w czeskiej Extralidze. To właśnie on poprowadzi żużlowców z pierwszej stolicy Polski w rozgrywkach u naszych południowych sąsiadów!

Damian Kuczyński (speedwaynews.pl): - Sobotnia impreza w Kłecku wypadła naprawdę bardzo dobrze. Widać było profesjonalne podejście do organizacji. Jak Pan to podsumuje – jako właśnie jeden z uczestników, ale również organizatorów ścigania?
Błażej Skrzeszewski (żużlowiec-amator, menadżer drużyny Startu Gniezno w czeskiej Extralidze): - Impreza wyszła spontanicznie z racji warunków pogodowych i w kilka dni trzeba było to wszystko porządnie „ogarnąć”. Pomysł na rozegranie takich zawodów padł dokładnie tydzień temu w sobotę. Ja bym chciał przede wszystkim podziękować Przemysławowi Błachowiakowi oraz Arkadiuszowi Koronce, ponieważ to oni byli odpowiedzialni za stronę organizacyjną. Załatwili puchary dla zawodników, katering, odgrodzenie toru od przestrzeni wokół jeziora. Moja skromna osoba była odpowiedzialna za zabezpieczenie zawodników, którzy wystartują w turnieju. Na całe szczęście dwunastka zawodników z Gniezna, Rawicza i Bydgoszczy zgłosiła chęć do jazdy, no i cali i zdrowi odjechaliśmy te zawody. Oczywiście przy pełnym reżimie sanitarnym, z pełnymi wytycznymi, które obowiązują. A wszystko w szczytnym celu, dla chorego dziecka, które potrzebuje pomocy.

- Tegoroczna zima pozwala na odrobinę lodowej jazdy. Brakowało tego przez ostatnie lata?
- My ostatnio jeździliśmy tutaj w 2018 roku. My bardzo lubimy startować na lodzie, niestety przez ostatnie lata aura była, jaka była. Dobrze, że teraz po trzech latach udało się coś takiego zorganizować. Grubość lodu wynosiła między 15, a 18 centymetrów. Przygotowywaliśmy się wcześniej, robiąc różne treningi za Bydgoszczą, a w ostatnich dniach właśnie tutaj w Kłecku.

- Któryś z uczestników planuje może w przyszłości zaangażować się bardziej w profesjonalny lodowy speedway?
- Wszyscy zawodnicy, którzy wystartowali w turnieju bardzo lubią jazdę na lodzie, bo przyznam szczerze że jest to ogromna frajda. My jednak podchodzimy do tego, można powiedzieć jak do zabawy. Bazujemy cały czas na żużlu amatorskim, ale każdy gdy ubiera kask i staje pod taśmą, to chce wygrać.

- Nawiążmy chwilę do klasycznego żużla i tematu równie dziś aktualnego – startu gnieźnieńskiej drużyny w czeskiej Extralidze, który Pan poprowadzi. Może Pan powiedzieć coś więcej o genezie tego pomysłu?
- Ja w zeszłym roku miałem okazję poprowadzić czeską drużynę z Liberca w tamtejszej Extralidze. Niestety sytuacja epidemiologiczna, która jest na świecie bardzo mocno dotknęła czeski speedway, przez co zespół z Liberca rozważał wycofanie się z rozgrywek ze względów finansowych. Wtedy dostałem prośbę od ludzi zaangażowanych w żużel w tym mieście, aby może spróbować coś zaradzić, pomóc. Pierwszą opcją, która była rozpatrywana był start w 1. lidze czeskiej, a więc klasę niżej. Natomiast była wówczas mowa o drużynie złożonej z polskich żużlowców-amatorów. Ten plan jednak nie wypalił. Później zwróciłem się do Startu Gniezno z informacją, że jest możliwość wystawienia drużyny w Czechach. Wyjaśniłem Radosławowi Majewskiemu i Rafaelowi Wojciechowskiemu, że strona czeska pokryje część kosztów, przygotowanie stadionu, opłatę sędziego, a po stronie polskiej jest tylko wystawienie zawodników.  Później trzeba było poczekać na aprobatę PZM-u i GKSŻ-u, ale Bogu dzięki wszystko się udało. Grupa Aforti pomogła w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia i teraz mamy pierwszą polską drużynę w czeskich rozgrywkach.

- Pewne już jest, kto będzie startował w Czechach, czy mogą nas czekać jeszcze jakieś niespodzianki?
- Skład jest skrystalizowany od początku. Trzonem drużyny ma być Mirosław Jabłoński i Kevin Fajfer oraz juniorzy – Marcel Studziński, Szymon Szwacher i Mikołaj Czapla. Jest też Duńczyk Nick Agertoft. Możliwe, że dołączy jeszcze jakiś inny polski junior, bądź zagraniczny senior.

- Jazda Startu Gniezno na stadionie w Libercu z pewnością wpłynie dobrze na czeskich kibiców, dla których będzie to spore wydarzenie…
- Myślę, że nie zawiodą też kibice z Gniezna. Możliwe, że będzie współfinansowany jakiś autokar, który zawiózłby fanów od nas na takie zawody, aby mogli też zobaczyć żużel od takiej strony.

- Pozostaje życzyć… złotego medalu mistrzostw Czech dla Startu Gniezno!
- Ja jestem człowiekiem, który mocno stąpa po ziemi, ale nie ukrywam że jest jakiś cel w głowie zarysowany. Chcielibyśmy zdobyć jakiś medal, ale wszystko zweryfikuje tor i jazda naszych zawodników.

Błażej Skrzeszewski (fot. Piotr Kin)

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.1046 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl