REKLAMAeWinner Banner

Marcin Niedzielski: Nie chciałem odprowadzać konduktu żałobnego na cmentarz (wywiad)

Marcin Niedzielski

Marcin Niedzielski (fot. Martyna Brzezińska)

Na końcu stycznia odbyły się wybory do zarządu Polskiej Federacji Klubów Speedrowerowych, reelekcję w roli prezesa uzyskał Marcin Niedzielski. Torunianin na naszych łamach podsumował swoją poprzednią kadencję, przedstawił swoje kategorie myślenia, określił kierunki na następne lata i zdradził kogo widzi w roli selekcjonerów Reprezentacji Polski.

Bartosz Fryckowski (speedwaynews.pl): Właśnie zostałeś wybrany na swoją drugą kadencję, tym samym Polska Federacja Klubów Speedrowerowych przez co najmniej dziewięć lat będzie w rękach Niedzielskich. W polskim speedrowerze panuje już monarchia dziedziczna czy jeszcze nie?
Marcin Niedzielski (prezes Polskiej Federacji Klubów Speedrowerowych): Widocznie nazwisko Niedzielski nie jest popularne tylko i wyłącznie w Ministerstwie Zdrowia. W polskim speedrowerze musi być w miarę pozytywnie odbierane, skoro jesteśmy regularnie wybierani do przewodzenia zarządowi PFKS. Nie wiem, z czego to wynika, być może z braku wizji rozwoju speedrowera lub braku chęci robienia czegoś dla innych, kosztem swojego prywatnego czasu.

- Nim objąłeś urząd prezesa PFKS, z bliska się przyglądałeś sytuacji w federacji. Mijające trzy lata mocno zmieniły twoją optykę na speedrower?
- W przeszłości angażowałem się w sprawy klubu TSŻ, a federacja mnie kompletnie nie interesowała. Biorąc udział w zebraniu walnym przed trzema laty, nie miałem najmniejszego zamiaru kandydować. Powiem nawet więcej, cieszyłem się, że mój tata nie będzie już prezesem. On nie miał już nerwów do tego stanowiska. Podczas walnego zebrania w 2018 roku dwukrotnie nie udało się wybrać prezesa. Później Agnieszka Kielaszewska namówiła mnie, żebym kandydował wraz z Damianem Woźnym. Pomyślałem, że co mi szkodzi, na pewno mnie nikt nie wybierze. Byłem wtedy 28-latkiem bez żadnego planu i pomysłu. Moimi kontrkandydatami byli tak doświadczeni ludzie, jak Damian Woźny i Tomasz Włodarczyk. No i stało się, że teraz jestem prezesem drugą kadencję. Wracając do pytania myślę, że gdyby nie to, że w tamtym okresie zostałem “wrobiony” w objęcie tego stanowiska nigdy bym się tak nie zaangażował w działanie dla tej dyscypliny, a samo postrzeganie speedrowera zmieniło się z mojej perspektywy o 180 stopni.

- Na pewno w ciągu trzech ostatnich lat zarząd pod twoją wodzą podejmował dużo decyzji. Często ryzykownych jak np. wprowadzenie rewolucji w składach. Które pomysły się sprawdziły, a które nie?
- Można powiedzieć, że przejmowałem tonący okręt. W rozgrywkach ligowych brało udział pięć drużyn, w walnych zebraniach udział brało góra dwadzieścia osób. Z czego większość to działacze z północy kraju. Po roku, a właściwie półtora marazmu przeczytałem wywiad na łamach speedwaynews.pl z Bartkiem Grabowskim, który powiedział - Wydaje mi się, że to są już w ogóle końcówki speedrowera w Polsce, dlatego, że żadne nowe drużyny się nie pojawiają, a jeździć i przegrywać mecze, robić sobie dodatkowe koszta to nikomu się nie chce. Teraz udało się, że wróciła ekipa z Gniezna, ale wciąż w walce o medale są te same drużyny. Nie widzę perspektyw, aby speedrower w Polsce odżył. Na to redaktor Cinkowski odpowiedział Bartkowi - Dość ostro się wypowiadasz, ale w sumie ciężko się z tobą nie zgodzić. To była dla mnie iskra do działania, nie chciałem być grabarzem polskiego speedrowera i tylko odprowadzić kondukt żałobny na cmentarz. Dlatego też pojawiły się odważne i niestandardowe decyzje, nazwane później rewolucją. Nasze pomysły nie były idealne, ale przynosiły sukces. Przede wszystkim zamiarem rewolucji było rozruszanie klubów będące w stagnacji startujących w zawodach okręgowych, porozbijać “zabetonowane” składy klubów. Efektem tej rewolucji było zgłoszenie się do CS Superligi dziewięciu drużyn. Chociaż nie jestem zadowolony z zaciętości pojedynczych spotkań. Co do pozostałych aspektów zmian uważam, że zostały odebrane in plus. Były to wprowadzenie systemu VAR, powołanie ligi dla żaków, utworzenie forum dyskusyjnego dla przedstawicieli klubów, również powrócenie do szkolenia sędziów, z wykorzystaniem technologii, jaką są szkolenia online. Wiadomo, że teraz wszyscy szkolą się przez internet, co wywołała pandemia, ale jeszcze rok temu to nie było takie oczywiste.

- Na twoją osobę i zarząd regularnie spływała fala krytyki. W waszym przekonaniu zasługiwaliście na nią?
- W dzisiejszych czasach każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. Bardziej cieszę się, gdy ktoś potrafi podejść osobiście lub zadzwonić i powiedzieć co myśli na dany temat. Nawet, kiedy ma skrytykować i przedstawić alternatywę, jak również wysłuchać drugiej strony. Dla mnie najbardziej prymitywną formą krytyki, jaka może być to mówienie: “to jest złe”, “prezes zły, zarząd zły”, “speedrower umiera”. Wtedy nikt nie przedstawia nic konstruktywnego. Dla mnie to jest pusta krytyka, na którą kompletnie nie reaguje.

- W sezonie 2019 wprowadzono komercyjny cykl Best Pairs, nijako w miejsce Indywidualnego Pucharu Polski, który u swego schyłku był bardzo kadłubowy. Rozgrywki te cieszą się sporym zainteresowaniem, ale tylko wśród klubów z południa. Przedstawicieli innych okręgów można policzyć na palcach jednej dłoni. Co twoim zdaniem decyduje o tym stanie rzeczy?
- Zamiarem wprowadzenia tej imprezy miała być dobra zabawa dla chętnych, którzy chcą się pościgać z kolegami niekoniecznie pod egidą swojego klubu. Promowanie takich imprez jest niezwykle trudne, gdyż królową wszystkich sportów jest rywalizacja o drużynowe mistrzostwo kraju. Pamiętam, gdy zaczynałem ścigać się w TSŻ, a był to rok 2006 wszyscy zawodnicy byli skoncentrowani na jednym celu, jakim było złoto w DMP. W tej kwestii w Polsce się nic nie zmieniło.

- Mocno byłeś zaskoczony tym, że zostałeś wybrany prezesem na kolejną kadencję z taką przewagą głosów?
- Nie miałem parcia na władzę, ale chciałem, żeby to środowisko oceniło mnie i moje poczynania. Miałem przecieki, że będę miał silnego kontrkandydata i bardzo mnie to cieszyło. Chciałem, żeby walne zebranie miało wybór. Paweł Woźny jest świetnym działaczem. Myślę, że gdyby nie fakt, że jest w speedrowerze dopiero od roku, rywalizacja o fotel prezesa wyglądałaby zupełnie inaczej. Niemniej bardzo się cieszę, że Paweł znalazł się w nowym zarządzie, niejedna osoba po przegranych wyborach nie zdecydowałaby się na kandydowanie. Prezes Orła pokazał, że jest ponadto, dlatego też razem współpracujemy. Muszę przyznać, że Paweł ma głowę pełną nowych pomysłów.

- Coraz większą popularnością cieszą się rozgrywki żaków. Konsekwencją tego jest to, iż zawody trwają wiele godzin. Czy zarząd federacji ma jakiś plan B na format tych imprez?
- Wiem, że zawody Żaków to duże obciążenie dla działaczy i organizatorów, ale chcąc dać pojeździć wszystkim w swoich kategoriach, zmuszeni jesteśmy rozwlekać te zawody. Na ten moment nadchodzący sezon, musimy objechać w obecnej formule. W międzyczasie zastanowimy się, co można zrobić w tej kwestii.

- W tym sezonie dojdzie do podziału CS Superligi na dywizje. Tajemnicą nie jest, iż byłeś zwolennikiem tego rozwiązania. Czy jest to pierwszy krok do podziału na dwie klasy rozgrywkowe? Czy tylko tymczasowe rozwiązanie?
- Wiem, że to zabrzmi źle, ale plan podziału, jaki nastąpił w tym roku, to było ratowanie, przed klęską urodzaju. Praktycznie mogliśmy powiedzieć, że regulamin mówi, że w sytuacji, gdy do ligi zgłasza się 10 drużyn i więcej to dzielimy na dwie dywizje wg schematu i jedziemy ligę później play-offy, ale postanowiliśmy zapytać kluby, co myślą o tym pomyśle. Nikt się nie opowiedział za takim podziałem, tym samym nie chcąc nikogo krzywdzić, wymyśliliśmy ten podział, jaki będzie obowiązywał. Wiem, że nie jest on bardzo klarowny na pierwszy rzut oka, ale tak jestem jego zwolennikiem. Moim zdaniem efektem tej zmiany będzie najciekawszy sezon od lat, a każdy pojedynczy mecz będzie budził pozytywne sportowe emocje. Co do dalszego planu działania na pewno usiądziemy w gronie zarządu, lecz najpierw musimy zająć się sprawami bieżącymi. Jedyne co mogę obiecać, to to, że nie odwleczemy informacji na temat schematu rozgrywek na kolejne lata na tak późny termin. Mamy materiały, które przygotował Artur Pisarek, za co mu dziękuję i będziemy nad nimi pracować.

- 11 zespołów w CS Superlidze. Uważasz, że to zasługa działań zarządu PFKS, czy naturalna kolej rzeczy?
- Powiem nieskromnie, że tak uważam. To zasługa zarządu, ale i twórców projektu CS Superliga, a przede wszystkim ojca chrzestnego tego projektu, czyli twoja Bartku. Wiem, że jesteś skromnym chłopakiem, ale to Ty dążyłeś do wprowadzenia tego pomysłu i doprowadziłeś do stanu, że każdy klub jest w to zaangażowany. Sam projekt medialnie świetnie się prezentuje. Cofając się w czasie o półtora roku i dyskutując nieśmiało o rewolucji, mówiliśmy o odrodzeniu się takich ośrodków jak Ostrów, Zielona Góra, czy zaangażowaniu się Poczesnej. Rzeczywistość przerosła nasze oczekiwania, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Bardzo cieszy fakt wręcz lawinowych powrotów zawodników, których nie było w polskim speedrowerze od kilku lat.

- Jaki plan na zachęcenie innych zespołów do udziału w rozgrywkach ligowych ma zarząd?
- Jest to trudny temat. Moją wizją jest to, aby speedrower był zabawą i żeby kluby rywalizowały na podobnym poziomie. Myślę, że rywalizacja w dwóch ligach czy dywizjach bardziej zachęci kluby do rywalizacji, niż walka każdy z każdym i mecze dla “rozwoju” kończące się różnicą 40 punktów.

- W najbliższej kadencji przyjdzie Ci tworzyć zarząd wraz z Maciejem Laskowskim, Pawłem Woźnym, Arkadiuszem Słyszem i Dawidem Basem. Jakie widzisz zalety każdego ze wspomnianych panów?
- Z Maciejem i Arkiem działaliśmy w poprzedniej kadencji i bardzo dobrze się znamy. Liczę bardzo na Dawida i Pawła, że będziemy wspólnie patrzyli w jednym kierunku. Zaletą tego zarządu jest na pewno to, że wszyscy chcą pracować dla federacji i się mocno w to angażują. O ile ja i Maciej jesteśmy niezależni od spraw klubów startujących w lidze, to wierzę, że sprawy w klubach Arka, Dawida i Pawła nie będą przedkładane nad dobro federacji.

- Jakie kierunki obierze w ciągu najbliższych trzech lat zarząd PFKS?
- Bardzo dużo filozoficznych pytań. Twardo stąpam po ziemi i wolę działać niż obiecywać, ale w najbliższej kadencji bardzo bym chciał uporządkować sprawy sędziowskie. Gdyż bardzo dużo kontrowersji pojawiało się wokół tego tematu. Chciałbym również rozwiązać sprawy dotyczące rozgrywek, ponieważ coroczne zmiany nie są dobrze odbierane.

- Jako prezes PFKS bardzo starasz się zachować obiektywność. Do tego stopnia, iż twój macierzysty klub miał uwagi, że sędziowałeś na korzyść przeciwka.
- Na pewno nie zrobiłem tego specjalnie. Mam swoją teorię, dotyczącą sędziowania, a mianowicie żeby sędziować dobrze, trzeba robić to regularnie. Od kiedy zostałem prezesem PFKS, staram się unikać sędziowania i zaznaczyłem to wielokrotnie działaczom z Torunia i okolic. Niestety powodu braku innych możliwości zgadzałem się posędziować niektóre zawody, ale nigdy nie starałem się sędziować na korzyść jednej z drużyn. Wiem, że błędy się wkradały, których nikt nie analizował i nie wyciągał wniosków. To było czynnikiem, do utworzenia grupy dla wszystkich sędziów speedrowera w Polsce. Tam analizujemy dane sytuacje i wyciągamy wnioski, a tym samym ujednolicamy interpretowanie tych samych zdarzeń.

- Wiadomo, że będziesz chciał zachować się poprawnie politycznie ale każdy ma swoje subiektywne spojrzenie. Kogo byś widział w roli selekcjonerów Reprezentacji Polski?
- Skoro chciałbyś wiedzieć jakie osoby bym widział, jako selekcjonera kadry to odpowiem. Są to Tomasz Pokorski i Arkadiusz Słysz. Dlaczego Tomasz? Gdyż Częstochowa słynie z dobrych trenerów narodowych, jeśli chodzi o jazdę na dwóch kółkach (śmiech). Poważnie mówiąc Tomasz, jest wiele lat przy speedrowerze i bardzo angażuje się jako trener Lwów Częstochowa. Regulamin zna jak własną kieszeń, a wiem, że ma ambicje pokierować kadrą seniorów. Bardzo podobała mi się jego postawa podczas rozgrywanych DMŚ w Polsce w 2019 roku, co prawda do pełni sukcesu trochę zabrakło. Wydaje mi się, że chciałby udowodnić swoją wartość jako trener, poprzez zdobycie złota z kadrą złota i to nie tylko w parach.  Dlaczego Arek? Jest w speedrowerze praktycznie całe swoje dorosłe życie, na pewno poradzi sobie z raczkującą, póki co kadrą kobiet. W końcu można powiedzieć, że wyszkolił obecnie najlepiej jeżdżącą zawodniczkę w Polsce. 

źródło: inf. własna
 


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 0.974 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl