REKLAMAeWinner Banner

Janowski wygrywa - machina się rozkręca (komentarz)

Maciej Janowski

Maciej Janowski (fot. Vojtěch Zavřel)

Byliśmy świadkami jednych z bardziej ciekawszych zawodów, jakie dotychczas odbywały się na owalu w Pradze w ramach Speedway Grand Prix. I choć może nadal to nie było wymarzone przez wszystkich widowisko, to jego rezultat zapewni jeszcze bardziej zaciętą walką w kolejnych rundach. Zwycięstwo Macieja Janowskiego powinno być nie tylko wodą na młyn radości dla jego fanów, ale też dla bardziej postronnych kibiców. Dlaczego? Największe gwiazdy cyklu będą jeszcze bardziej nakręcone do walki o czołowe lokaty.

Dużą antypatię do „Magicznego” z Wrocławia wywołało szybkie opuszczenie podium IMP i nieobecność podczas rytualnego oblewania się szampanem. Pozostało tylko symboliczne zdjęcie, na którym widać samotna puszkę po pewnym napoju energetycznym, stojącą w miejscu, gdzie powinien znajdować się jej niedawny właściciel. Zejście z podium nie wzięło się jednak znikąd. I nie będę tutaj szukał jakichś zakulisowych podtekstów czy antypatii, bo moim zdaniem przyczyna tego zamieszania jest dużo prostsza. Wielki głód trofeów międzynarodowych, jak i na krajowym podwórku, po prostu u „Magica” tak się nasilił, że kolejny brak obecności na szczycie pudła przelał pewną czarę goryczy i oczekiwań, która napełniała się od pewnego czasu.

 

Już w zeszłym roku po udanym początku sezonu wstępnie koronowano Macieja Janowskiego, jako nowego mistrza świata. Jak się stało, wszyscy wiemy doskonale. Bartosz Zmarzlik obronił zdobyty w 2019 roku tytuł, po drodze pojawiła się również afera oponiarska. Wyniki zaczęły uciekać, Sparta zdobyła „zaledwie” brązowy medal, a sam główny bohater choć zdobył w ubiegłym roku Indywidualne Mistrzostwo Polski, to finalnie w cyklu Grand Prix skończył tuż za podium. Może być to lekko frustrujące, prawda?

Zwycięstwo w pierwszej rundzie tegorocznego Speedway GP można potraktować jako pewne odkucie się za stracony tegoroczny IMP, lecz to dopiero początek. „Magic” jest w świetnej formie, co było widać nie tylko podczas wspomnianego IMP w Lesznie, ale także od początku sezonu. Pokazuje się on w lidze z najlepszej możliwej strony, a najwyższa na ten moment średnia (2,672) o czymś świadczy. Pierwsza praska runda Grand Prix także bezapelacyjnie należała do wychowanka Betard Sparty.  

 

Patrząc na zeszłoroczne wydarzenia, pojawia się pytanie, czy „Magic” tym razem utrzyma dyspozycję przez cały cykl? Czy będzie w kolejnych rundach konsekwentny i dowiezie medal (być może ten najcenniejszy) do końca sezonu? Dotychczas najwyżej kończył rozgrywki na czwartym miejscu i to aż trzykrotnie! Zawsze czegoś brakowało, zawsze się z podium rozmijał. Ale czy będzie to przełomowy rok? Nie ma tu odpowiedzi „tak” lub „nie”, jak to w sporcie. Jest tylko „możliwe”.

Jednakże, rzecz jasna, jest jeszcze kilku chętnych na ten najważniejszy w żużlu tytuł. Tego nawet nie trzeba powtarzać. I spodziewam się, tak jak pewnie wielu z Was, że żywa reklama polskiego żużla, Bartek Zmarzlik nie odpuści możliwości ustrzelenia hat-tricka z tytułów indywidualnego mistrza świata.  W przypadku tego człowieka nie ma mowy o jakimś przesycie sukcesami, czy odpuszczeniu walki po zdobyciu dwóch złotych medali rok po roku. A na pewno jeszcze nie na tym etapie życia.

Wygrana Janowskiego, Zmarzlik nakręcony po odpadnięciu w półfinale pierwszej rundy, skuteczny w przerwanej drugiej rundzie Madsen, do tego również szybcy i nieprzewidywalni Sajfutdinow z Lindgrenem oraz Woffindenem. Z tych postaci się składa mieszanka wybuchowa, której reakcję chemiczną będziemy obserwować w kolejnych etapach Speedway Grand Prix.

 

Być może w tym roku dominacja Bartka Zmarzlika zostanie przerwana. I to dla widowiska mogłoby być dobre. Jak przewidywalna i monotonna była Formuła 1 przez bardzo częste triumfy Hamiltona, wiedzą doskonale fani królowej motosportu. Natomiast w żużlu powinna nas czekać masa emocji i nieustępliwa walka o tytuł do samego końca. Żeby tylko nie zawiodło przygotowanie torów i pogoda. Pierwsza runda w Pradze była najciekawszą na tym owalu od dobrych kilku lat. Choć może do ideału daleko i wszystkich oczekiwań widowisko nie spełniło, to i tak poprawa była zauważalna. Być może, przy ogólnie mało ambitnej postawie BSI w ostatnim roku organizacji najważniejszego z turniejów, widowisko na torze nie zawiedzie żużlowych widzów.


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.8994 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl