REKLAMAeWinner Banner

Zwycięzca bierze wszystko, czyli każde złoto się świeci

Tony Rickardsson

Tony Rickardsson (fot. Piotr Kin)

Na Igrzyskach w Rio życiowy sukces osiągnęły dwie polskie wioślarki, Natalia Madaj i Magdalena Fularczyk – Kozłowska. Gdy pierwsza z nich wróciła do malutkiego, rodzinnego Szydłowa, przywitano ją tortem, orkiestrą i burzą oklasków.

Zapytano wówczas urodziwą olimpijkę o wrażenia z pobytu w wiosce sportowców. Ta bez ogródek stwierdziła, że czuła się wyjątkowo, mogąc wędrować po ośrodku obok sław z pierwszych stron gazet: - Widziałam na przykład Serenę Williams – relacjonowała z wypiekami na twarzy. No tak, z tym że właśnie tam, w Rio de Janeiro, to Madaj zdobyła złoto. Amerykańska tenisistka odpadła w przedbiegach.

Jestem pewien, że w przeciwieństwie do nas, kibiców sportu w Polsce, młodsza z sióstr Williams nie zna Natalii Madaj. Ale bezspornym jest, że to nie ona, a polska wioślarka wróciła do domu ze złotem. Fakty są oczywiste. Jasne jak słońce jest również to, że o tenisie mówi się zwykle długo i namiętnie, a wioślarstwo jest tylko ubogim krewnym białego sportu. Jednak złoto jest złotem. W Rio Natalia zrobiła większą karierę niż utytułowana Amerykanka.

Na żużlowym podwórku lubimy z kolei porównywać osiągnięcia nie bacząc na daty. Czy Nielsen był lepszy od Maugera? Czy Zmarzlik jeździ szybciej niż Gollob? Co z Rickardssonem? Kto był najlepszy w dziejach – Fundin, Craven czy Briggs? A co z „przypadkowymi” tytułami Muellera lub Havelocka? Pytania można mnożyć.

Ale po co? Nawet stworzenie kosmicznego algorytmu nie odpowie nam na te pytania. Każda epoka ma swoją biedę i swoich mistrzów. Czasem zabawa w porządkowanie ich osiągnięć robi się zbyt poważna. Dopóki pozostaje zabawą, wszystko gra. Gorzej, gdy wywołuje niezdrowe emocje. Sam się im oddałem na rodzinnym weselu trzy lata temu, gdy jeden z biesiadników publicznie stwierdził, że Zmarzlik może być lepszy od Golloba. Zjeżyłem się wtedy jak dziki kot. Czy słusznie?

Medal jest medalem, złoto – złotem. Zdobyte tu i teraz świadczy, że właśnie tego dnia (albo w tym sezonie) byłeś najlepszy. Tylko i aż tyle. Akademickie dyskusje o tym, że „kiedyś to było” może i bawią kibiców, ale nie mają znaczenia dla współczesności. Poza tym nie odbierajmy radości współczesnym mistrzom. Dziś są numerem jeden. Jutro wygra ktoś inny. Brawa należą się każdemu.

źródło: inf. własna

Oceń nasz felieton!
Strona główna / Felietony / Zwycięzca bierze wszystko, czyli każde złoto się świeci

Zwycięzca bierze wszystko, czyli każde złoto się świeci

Zwycięzca bierze wszystko, czyli każde złoto się świeci

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.1333 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl