Patrick Bæk o filozofii „Grin to Win”, wygranej z Pedersenem i marzeniu, by startować w Polsce (wywiad)

Patrick Bæk

Patrick Bæk (fot. archiwum zawodnika)

Patrick Bæk to młody zawodnik pochodzący z Danii, którego, jak sam przyznaje, największym marzeniem są starty w polskiej lidze. Z wszelkiej maści motocyklami styczność miał już od najmłodszych lat, więc, nie było rady - młody Patrick rozpoczął swoją przygodę z czarnym sportem. W życiu i na torze prowadzą go słynne słowa Grega Hancocka - „Grin to Win”, on sam uważa też, że właśnie tej filozofii i podejścia do sportu brakuje... jego rodakom. 

Magdalena Magdziarz (speedwaynews.pl): Na początek - opowiedz coś o sobie. Jak byś samego siebie opisał?
Patrick Bæk (zawodnik Munkebo Speedway Club): Nazywam się Patrick Bæk i mam dziewiętnaście lat. Postrzegam siebie jako osobę miłą i uprzejmą. Traktuję wszystkich moich bliźnich z takim samym szacunkiem, jakiego sam bym chciał dla siebie. W mojej karierze nic nigdy nie przyszło mi łatwo, ciężko pracowałem na to wszystko, co mam i nadal będę ciężko pracował. Dlatego też jestem bardzo pokorny i świadomy, że nic nie przychodzi tak łatwo i szybko, jakby się chciało. Ta mentalność pomogła mi przejść przez złe spotkania i sezony przez całą moją karierę i wyjść na drugą stronę z sukcesem.

- Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w żużlu? Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z tym sportem?
- Mój tata i dziadek od zawsze chodzili na spotkania żużlowe jako widzowie. Dorastałem na wsi i zawsze mieliśmy różne rodzaje motocykli, samochodów i innych pojazdów. Tak więc od małego jeździłem na czymś, co posiadało w swojej budowie silnik. Kiedy skończyłem siedem lat, mój tata zabrał mnie na lokalny tor żużlowy w Holstebro na spotkanie Superligi. Tydzień później próbowałem swoich sił na małej PW50 i od tego czasu już nigdy nie oglądałem się za siebie. Od tamtej pory jestem zakochany w tym sporcie! W każdy weekend lata mój tata i ja jeździliśmy po kraju na wyścigi. Byłem w finale Mistrzostw Danii w każdej klasie, 50cc 85cc i 500cc U1. Miałem fantastyczne dzieciństwo spędzone na ściganiu się i dobrych przyjaciół w tym sporcie.

Pierwsze kroki Patricka w żużlu



- Czy pamiętasz Twój pierwszy raz na stadionie w roli zawodnika, czy kibica? Jakie doświadczenia i emocje Ci wtedy towarzyszyły, jeśli pamiętasz?
- Mam wiele dobrych wspomnień ze wszystkich torów, na których byłem. Mój pierwszy raz był na stadionie w Holstebro. Pamiętam, że byłem zakochany w zapachu i hałasie silników. Zawodnicy, którzy się ścigali byli wówczas dla mnie bohaterami i ja też chciałem taki być. W tym czasie ścigali się Bjarne Pedersen i Leigh Adams, którzy od tamtej pory są moimi idolami. Moje dzisiejsze kolory motocykli są inspirowane są kolorami Leigha Adamsa.

- Jakiś czas temu rywalizowałeś w zawodach w Parchim, w Niemczech. Z tego, co wiem, jest to dość nietypowy tor, jakie są więc Twoje wrażenia po tych zawodach w Niemczech? Zająłeś w nich też drugie miejsce, co jest bardzo dobrym wynikiem, co Ty sam powiedziałbyś o swojej jeździe?
- Tak, to prawda, spędziłem tam wspaniały dzień. Powinienem był też wygrać finał, ale żużel ma swoje wzloty i upadki. Tor w Parchim jest bardzo trudny i bardzo nierówny. Chodzi więc o to, aby być cały czas skoncentrowanym i nie popełniać błędów. Na torze nie ma ogrodzenia, a widziałem wielu, którzy bardzo szybko zjeżdżali z toru.

Patrick Bæk (pierwszy od lewej) w barwach reprezentacji Danii w meczu towarzyskim Niemcy - Dania w Wittstock (fot. Damian Kuczyński)

 



- Będąc przy okazji Parchim, gdzie stadion pełnił rolę toru do long track - jeśli nie miałeś okazji spróbować kiedyś swoich sił w tej odmianie tego sportu, chciałbyś sprawdzić się na motocyklu do żużla na długim torze?
- Parchim to bardzo dobry klub. Odkąd ścigam się na PW50, jestem członkiem klubu MC Mecklenburgring. Więc ścigałem się już dużo na tym torze w mojej karierze. Mój dobry przyjaciel Christian Seliger jest tam szefem. Brałem również udział w zawodach w Wolfslake i Wittstock, które również poszły mi bardzo dobrze. W 2019 roku po raz pierwszy usiadłem na motocyklu do long tracku, również w Parchim. To najbardziej szalona rzecz, jakiej kiedykolwiek próbowałem. To naprawdę szalone uczucie, kiedy wrzucasz drugi bieg i jedziesz 150-170 km/h na prostych. Skupię się jednak na żużlu klasycznym, ponieważ long track nie jest zbyt popularny w Danii.

 

Podium zawodów w Parchim, w których Patrick stanął na drugim miejscu na podium

 


- Masz w swojej karierze wiele świetnych występów, który z meczów, w Twoim odczuciu, jest dla Ciebie najważniejszy i jesteś z niego najbardziej zadowolony w swojej karierze?
- Dziękuję Ci bardzo. Miałem wiele dobrych zawodów odkąd ścigam się na żużlu i wiele takich, w których stawałem na podium. Jest jeden wyścig, którego nie zapomnę na pewno prędko. W tym sezonie w rozgrywkach 1. Dywizji ścigałem się z moim bohaterem z dzieciństwa, Bjarne Pedersenem, a także Claussem Vissingiem i Kennethem Kruse Hansenem w tym samym biegu. Jakby nie patrzeć - byłem zdecydowanie słabszym przeciwnikiem w tym wyścigu, ale byłem szybki i… wygrałem! Zazwyczaj nie chwalę się moimi zwycięstwami, ale tego wyścigu nie zapomnę!

- W Danii startujesz w rozgrywkach 1. Dywizji w zespole Munkebo Speedway Club. Czy możesz powiedzieć coś o tegorocznym sezonie w wykonaniu Twojej drużyny?
- Tak, to prawda, mieliśmy bardzo ciężki sezon jako zespół. Ja i mój kolega Marius (Nielsen - dop. red.) ciągnęliśmy losy drużyny przez cały sezon. Było bardzo ciężko, a jako drużyna nie wygraliśmy jeszcze żadnego spotkania. Dla mnie osobiście to był wspaniały sezon. Niestety, tor w Munkebo był zamknięty przez ostatnie 5 lat, więc nie mieliśmy prawdziwego toru macierzystego. W ostatnim spotkaniu w tym roku Munkebo został wreszcie dopuszczony do wyścigu. Tak więc tamten mecz był również moim pierwszym razem na stadionie.

- Czy miałeś już może jakieś oferty ze strony polskich klubów? Czy chciałbyś startować w Polsce?
- Niestety, ale nie. Nie pragnę niczego bardziej na świecie, niż ścigać się w Polsce. Tak więc, jeśli ktoś potrzebuje szybkiego Duńczyka w swojej drużynie, będę więcej niż gotowy!

- Jesteśmy już prawie na zakończeniu tegorocznego sezonu. Czy wszystko w tym roku poszło tak, jak to sobie wcześniej planowałeś?
- Tak, ten rok był fantastyczny i szalony! W zeszłym roku byłem w 2. Division, a teraz jestem na szczycie w 1. Division. I kto wie, co przyniesie przyszły rok? Ostatniej zimy bardzo ciężko pracowałem, aby zrzucić kilka kilogramów. Miałem wiele godzin rozmów telefonicznych z moim tunerem, JKK Tuning, na temat tego, co powinniśmy zrobić, aby silniki były szybsze. Testowałem je w grudniu i znaleźliśmy coś bardzo dobrego na sezon 2021. Wygrałem biegi z większą ilością zawodników z “wyższej półki”, więc, co tu wiele mówić - jestem bardzo zadowolony z wyników osiągniętych w tym roku. Jestem po prostu bardzo szczęśliwy i wdzięczny mogę się ścigać na żużlu i że jestem w tym dobry. Cytat Grega Hancocka "Grin to Win" bardzo mi pomógł, aby przypomnieć sobie, że żużel to też przyjemność i radość z jazdy. W ciągu ostatniego miesiąca mój telefon dzwonił od innych duńskich klubów. Mogę zdradzić, że sezon 2022 będzie intensywny, z wyścigami w wyższej klasie…

Wheelie w wykonaniu Patricka Bæk (fot. archiwum zawodnika)



- Jak wygląda u Ciebie przerwa zimowa, kiedy tory żużlowe stoją pusto?
- Czasami chciałabym być niedźwiedziem i przespać całą zimę (śmiech). Zima jest dla mnie bardzo pracowita, mimo że mam przerwę od jazdy na żużlu. Mam dodatkowe godziny w pracy, aby zarobić pieniądze na zakup nowych motocykli żużlowych. Kiedy nie jestem w pracy, odwiedzam moich sponsorów i szukam innych osób, które mogą mi pomóc. Żużel traktuję również w kategoriach biznesu, muszę więc załatwić wiele formalności. Jest to druga strona medalu, ale bez moich wspaniałych sponsorów nie miałbym szans na spełnianie marzeń o ściganiu się w Europie. Poza tym ćwiczę, biegam, jeżdżę na rowerze i chodzę na siłownie. Również w okresie zimowym odbywa się wiele spotkań integracyjnych.

- Jesteś młodym zawodnikiem, powiedz mi więc proszę, czy trudno było czasami łączyć karierę żużlowca z na przykład obowiązkami szkolnymi?
- Kiedy nie ścigam się na żużlu, jestem praktykantem na stanowisku ślusarza w pełnym wymiarze godzin. Czasami bardzo trudno jest mieć na to wszystko wystarczająco dużo czasu, a 24 godziny na dobę to za mało. Kiedy kończę pracę, myję motocykle lub ścigam się na nich. Czasami jest to bardzo trudne, ale żużel sprawia, że wszystko się jakoś układa. Kocham ten sport i mam bardzo duże grono przyjaciół tylko z żużla. Moim życiem zawsze był żużel i nadal będzie. W sezonie 2023 zakończę edukację i będę zawodowym żużlowcem.

- Jak w Twoim kraju wygląda kwestia szkolenia młodzieży w sporcie żużlowym?
- W Danii mamy wiele problemów związanych z żużlem, jesteśmy zbyt skoncentrowani na tym, aby być najlepszymi w historii. Musimy trochę wyluzować i czerpać przyjemność z jazdy, jak wspomniano wcześniej "Grin to Win" Hancocka jest najlepszym cytatem w historii. Jeśli nie czerpiesz przyjemności z tego, co robisz, nie możesz wygrać. Żużlowcy w Danii muszą zejść ze swoich wysokich ambicji. W normalnym dniu treningowym wielu zawodników nie chce, by ścigać się z taśmami. Oni chcą się ścigać na torze tylko sami dla siebie. To bardzo wielka szkoda, że jest tak. Potrzebujemy siebie nawzajem, aby się porównywać i stawać się coraz lepszymi. Nasi krajowi trenerzy wykonują naprawdę dobrą robotę, ćwicząc młodych zawodników. Niestety nie czuję się mile widziany w drużynach narodowych, więc muszę się poprawić bez ich pomocy. Mam za sobą naprawdę świetny team, więc nie sądzę, żeby to było dla mnie problem. Wierzę jednak, że jest tam wiele talentów, które są pomijane tylko dlatego, że nie mają wsparcia...

Źródło: inf. własna

 

Oferta na eWinner 1. ligę dostępna tutaj -> sprawdź szczegóły!


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.1046 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl