REKLAMAeWinner Banner

Lebiediew o finale, tworzeniu historii i chęci zapisania swojego nazwiska w cyklu GP

Andrzej Lebiediew

Andrzej Lebiediew (fot. Magdalena Magdziarz)

W sobotnie popołudnie przy wsparciu kibiców, Wilki Krosno dokonały historycznego triumfu, wygrywając z ekipą Wybrzeża Gdańsk, dzięki czemu meldują się w tegorocznym finale 1. Ligi. Awans do PGE Ekstraligi jest już teraz niemalże na wyciągnięcie ręki, zawodnikiem, który dołożył istotną cegiełkę do wyniku zespołu, był jego kapitan, Andrzej Lebiediew. Po zakończeniu spotkania podzielił się z naszym portalem kilkoma przemyśleniami na temat ostatnich wydarzeń.

Przed rozpoczęciem sezonu panowało przekonanie, że tegoroczny beniaminek na zapleczu PGE Ekstraligi będzie walczyć o utrzymanie. Mało kto spodziewałby się, że słowa rozpoczynającego się na literę „B” być może będzie można użyć w kontekście najwyższej ligi w Polsce. Fenomenalny sezon w wykonaniu Cellfast Wilków Krosno sprawił, że za chwilę takie przewidywania mogą stać się możliwe. W sobotnim meczu rewanżowym Wilki pokonały przyjezdną ekipę z Gdańska z wysoką zaliczką, 55:35. W spotkaniu przy ul. Legionów swoją szybkość na torze pokazał kapitan, Andrzej Lebiediew, zdobywając trzynaście punktów. - Było spokojnie-nerwowo. Byłem skoncentrowany na dobrej jeździe, mecz wyjazdowy w Gdańsku zakończył się dla nas dobrym wynikiem, remisując z Wybrzeżem. Mieliśmy więc trochę większy spokój dzięki temu, że będzie nieco łatwiej w remisowym spotkaniu. Nadal jednak była pełna koncentracja, nie lekceważyliśmy przeciwnika i cały czas byliśmy skupieni na meczu. Musimy jechać do przodu, musimy jechać po swoje, wiadomo, wszystko jest w naszych rękach - powiedział po zakończonym spotkaniu.

Łotysz był bliski wywalczenia płatnego kompletu punktów, tej szansy pozbawił go jednak ostatni wyścig. W powtórce biegu Kułakow świetnym atakiem wywalczył drugą lokatę, jadący za nim Lebiediew starał się, jak mógł, by wyprzedzić rywala, ostatecznie dowożąc do mety tylko punkt. - Trochę żałuję ostatniego biegu. Czułem się bardzo szybki tego dnia, dobrze jechało się mi na torze, miałem dobre wyjścia spod taśmy. Zabrakło mi tej linii na pierwszym łuku w wyścigu nominowanym i Wiktor (Kułakow - dop. redakcji) mnie wyprzedził. Walczyłem, jak mogłem, by dowieść komplet punktów płatnych ze stwojej strony, ale się nie udało. Mimo wszystko wynik jest i tak bardzo dobry, drużyna wygrała mecz. Nie było nerwowości u nas w sztabie, a moje indywidualne ambicje niech zostaną już tylko dla mnie. Będę się sam siebie karał za to - skomentował.

Przed tegorocznym beniaminkiem najważniejsza walka w tym sezonie - finał 1. Ligi. - Będziemy robić wszystko, aby ten wynik był na korzyść Wilków Krosno. Ten mecz będzie podziękowaniem dla wszystkich kibiców za cały sezon. Jedziemy po ten finał, żeby go wygrać. Z mojej perspektywy, z moich ambicji - chciałbym startować w PGE Ekstralidze. Fajnie by było to zrobić - zaznaczył Lebiediew, odpowiadając również na wzmiankę o możliwej chęci klubu na podjęcie awansu. - To będzie klub już decydować. My, jako drużyna, nie będziemy wybiegać teraz aż tak daleko w przyszłość. Przed nami dwa bardzo ważne mecze. Mam nadzieję, że będziemy cieszyć się po finale tak samo, jako po półfinale.

Najważniejsza informacja sobotniego popołudnia, prócz finału, dla kibiców z Krosna jest taka, że Lebiediew będzie Wilkiem także w 2022 roku. Kapitan zespołu ogłosił to po zakończeniu spotkania i wyjściu do krośnieńskiej publiczności. - Nie rozglądałem się w ogóle na poziomie pierwszoligowym za innym klubem. W PGE Ekstralidze chyba nikt mnie za bardzo nie chce. Będę ciężko pracować, jak mówiłem przed tym meczem, ludzie by gryźli paznokcie, gdyby nie zaryzykowali, także cały czas marzę, by jeździć w tej lidze z najlepszymi i być czołową postacią speedwaya, zagościć w cyklu Grand Prix. Cały czas pracuję i będę mówić o tym głośno i nieustannie będę robić wszystko, by zapisać się jako najlepszy zawodnik żużlowy na Łotwie. Na razie udaje się mi tworzyć jakąś tam historię, a dopóki jestem młody i silny, nie będę żałować siebie, by cały czas kolejne karty w tej historii dodawać. Jak skończę karierę, chcę pokazać swoim dzieciom i wnukom, że taki dobry jestem sportowiec. Jedziemy dalej! - zakończył.

 

Andrzej Lebiediew podczas ogłaszania swojej przyszłości w Wilkach Krosno 
 

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.1245 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl