REKLAMAeWinner Banner

Ostatni raz w pierwszej lidze zdarzyło się to… trzy lata temu!

Tomasz Gapiński

Tomasz Gapiński (fot. Łukasz Wilk)

Arged Malesa Ostrów w niedzielę ponownie okazała się lepsza od ROW-u Rybnik. To już była czwarta wygrana biało-czerwonych z Rekinami w tym sezonie. W pierwszej lidze ostatni raz taką sytuację mieliśmy w 2018 roku!

W niedzielę podopieczni Mariusza Staszewskiego w pięknym stylu rozprawili się z ROW-em Rybnik i powalczą o awans szczebel wyżej. Dla biało-czerwonych będzie to już drugi finał na zapleczu PGE Ekstraligi w ciągu ostatnich trzech lat. Dodatkowo przypomnijmy, że w ubiegłym roku nie było rozgrywanych play-offów. Arged Malesa Ostrów w tym sezonie z przytupem odegrała się Rekinom za finałowy dwumecz z 2019 roku, kiedy lepszy okazał się ROW.

Pierwsze spotkanie w sezonie 2021 pomiędzy tymi zespołami miało miejsce pod koniec czerwca w Rybniku. Ostrowianie niespodziewanie  pewnie wygrali z ROW-em 51:39. Sam Rune Holta, który zdobył szesnaście oczek nic nie wskórał i do rewanżu spokojniej podeszli podopieczni Mariusza Staszewskiego. W nim drużyna z Ostrowa na własnym terenie po raz drugi okazała się lepsza od ROW-u. Wygrana wyniosła 48:42 i zawodnicy Arged Malesy w pojedynkach z Rekinami zdobyli łącznie pięć punktów. W obydwóch spotkaniach najwięcej oczek w zespole z Wielkopolski zdobył Patrick Hansen.

Pod koniec rundy zasadniczej okazało się, że obie drużyny ponownie spotkają się w play-offach. ROW Rybnik z całą pewnością chciał się odegrać na zespole z Ostrowa, ponieważ z Arged Malesą miał bilans 0:2. Pierwszy mecz półfinałowy w Rybniku padł łupem… biało-czerwonych! Tym razem ROW poległ zaledwie jednym punktem. Wielu kibiców Rekinów wciąż wierzyło i mówiło „do czterech razy sztuka”. Nic z tych rzeczy. Arged Malesa Ostrów znokautowała ROW Rybnik w rewanżowym spotkaniu półfinałowych. Na własnym terenie drużyna Mariusza Staszewskiego wygrała aż 59:31! Z wszystkich czterech ciosów ten był najmocniejszy. Zespół Marka Cieślaka w tym sezonie pomimo czterech szans nie dał rady wygrać, ani zremisować z Ostrovią.

Ostatni raz w pierwszej lidze taka sytuacja miała miejsce w 2018 roku. Motor Lublin cztery razy w jednym sezonie okazał się lepszy od Lokomotivu Daugavpils. Wszystko się zaczęło od meczu na Łotwie i wygranej Koziołków 48:42. W rewanżowym spotkaniu rundy zasadniczej swoją formę potwierdził Motor. Lublinianie wygrali aż 61:29. Płatny komplet 11+4 zdobył wtedy Robert Lambert, który aktualnie jeździ w barwach eWinner Apatora Toruń. Koziołki na Łotyszach wywalczyli łącznie pięć punktów. Jak się później okazało, zespoły spotkały się jeszcze dwukrotnie!

Motor Lublin trafił na Lokomotiv Daugavpils w półfinale pierwszej ligi. Koziołki podchodziły do tego dwumeczu z chłodną głową. Ekipa z Lublina dysponowała wtedy mocną paką zawodników. Pierwszy mecz półfinałowy na Łotwie do biegów nominowanych był nierozstrzygnięty. W czternastym wyścigu Motor zapewnił sobie wygraną w Daugavpils. Lokomotiv postraszył zespół z Lublina na własnym terenie, lecz Łotysze w Polsce już byli bezradni. Motor udowodnił swoją klasę i po raz czwarty w sezonie 2018 wygrał z drużyną z Daugavpils. Motor dzięki pewnej wygranej przyklepał awans do wielkiego finału, w którym odbył się pamiętny dwumecz z ROW-em Rybnik.

W tegorocznym sezonie Arged Malesa Ostrów oraz Motor Lublin wciąż jadą o wysokie cele. Koziołki awansowały do finału PGE Ekstraligi i o złoty medal powalczą z Betard Spartą Wrocław. Ostrowianie z kolei dzięki wygranej w dwumeczu z ROW-em Rybnik pojadą o awans do najlepszej ligi świata z Cellfast Wilkami Krosno. Motor Lublin w tym samym roku, kiedy pokonał cztery razy jedną drużynę wszedł do PGE Ekstraligi. Czy Arged Malesa Ostrów pójdzie drogą Koziołków? Odpowiedź poznamy trzeciego października!

 


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.0321 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl