REKLAMAeWinner Banner

Tomasz Orwat: Zupełnie inny klimat, niż u nas. Bydgoszcz? Prezes Kanclerz zabronił mi trenować (wywiad)

Tomasz Orwat podczas niedzielnych zawodów w Pradze

Tomasz Orwat podczas niedzielnych zawodów w Pradze (fot. Damian Kuczyński)

Sezon 2021 w wykonaniu Tomasz Orwata nie jest zbytnio obfity w starty w Polsce. Mimo, że wychowanek Polonii Bydgoszcz na ważny kontrakt w Kolejarzu Opole, nie miał okazji jeszcze ścigać się w lidze. Tomek jednak nie próżnuje i wykorzystuje każdą sposobność do jazdy. W ostatnią niedzielę startował w czeskiej Pradze, gdzie po zawodach nasz portal zamienił kilka słów z zawodnikiem. Zapraszamy do przeczytania rozmowy.

Gwoli ścisłości, Tomasz Orwat w niedzielę brał udział w Speedway Friendship Cup, gdzie reprezentował barwy SpeedwayClubu Žarnovica. Zajął wraz z teamem trzecią lokatę. Dzień wcześniej startował natomiast na Węgrzech – w Nagyhalász. W rozmowie z zawodnikiem nie zabrakło również tematu Kolejarza Opole i Bydgoszczy, w której ostatnio zabroniono mu trenować.

Damian Kuczyński (speedwaynews.pl): - Jesteśmy po zawodach w Pradze, jako drużyna zajęliście trzecie miejsce. Natomiast dzień wcześniej startowałeś na Węgrzech. Trochę tych zagranicznych „wojaży” w twoim wykonaniu było już w tym sezonie. Jak możesz opisać te turnieje?
Tomasz Orwat (zawodnik OK Bedmet Kolejarza Opole): - W Nagyhalász zająłem miejsce piąte. Po części zasadniczej byłem ex aequo drugi, ale w półfinale zdarzył mi się defekt, który wszystko zaprzepaścił. Na drugim okrążeniu sprzęt zabrał mi szansę walki o coś więcej. Trochę w tym roku tego już było. Jeździłem na zawodach w aż czterech krajach – na Ukrainie, Węgrzech, w Słowenii, no i teraz w Czechach – w Pradze. Co mnie najbardziej boli, to to, że w prawie każdym turnieju zdarzają mi się te niefortunne defekty. Budżet jest jaki jest, więc te defekty niestety będą się zdarzać. Z pustego nic się przecież nie naleje.

- Na pewno jest też coś pozytywnego, co można wyciągnąć z takich imprez…
Tak, z pewnością. Cieszy natomiast to, że zawsze na tych zawodach znajdzie się takich dwóch lub trzech „mocnych” zawodników, startujących na co dzień chociażby w pierwszej lidze. Z nimi za każdym razem mogę się pościgać i nawiązać walkę, czasami wygrać. Awarie sprzętu są bardzo irytujące w takich momentach. W Nagyhalász chociażby czułem się na tyle dobrze, że byłbym w stanie powalczyć co najmniej o drugie miejsce. Defekt zabrał mi więc szansę walki o podium. Teraz w Pradze taka sama sytuacja zabrała naszej drużynie też drugie miejsce. Wcześniej w Równem, na Ukrainie, jadąc w półfinale znów straciłem moc. W tych zawodach zwyciężył Marko Lewiszyn, a wcześniej w fazie zasadniczej tylko ja byłem w stanie z nim wygrać. Cztery zawody z rzędu i cztery pechowe sytuacje, które zabierają mi walkę o podium – ciężko przejść obok tego obojętnie.

Tomek Orwat (pierwszy od prawej) dorzucił dziewięć "oczek" do dorobku SC Žarnovicy


- Startowałeś właśnie w Nagyhalász, czyli w miejscu, które zasłynęło w opinii kibiców i zawodników, że jest to obiekt sprzyjający bardzo widowiskowym zawodom. Co ty możesz na ten temat powiedzieć?
- Jeśli chodzi o obiekt, to uważam, że nawet mogłoby tam spokojnie zagościć Grand Prix. Naprawdę bardzo dobrze to wyglądało. Nigdy wcześniej nie startowałem na Węgrzech. Raczej spodziewałem się bardziej folkloru, jakiś wałów ziemnych wokół toru. Tam okazało się że są normalne, profesjonalne trybuny. Ludzi też całkiem sporo przyszło. Ściganie jest mi ciężko ocenić, ale tylko dlatego że głównie skupiałem się na swoich biegach. Ładna walka była pomiędzy mną, a  Ivačičem i później jeszcze w wyścigu, kiedy przyjechałem drugi i było świeżo po polaniu. Mogę to podsumować, że na pewno fajnie to wszystko funkcjonuje, atmosfera też jest przednia. Organizacja nie odbiega tam poziomem niczym od Polski.

- No i jeszcze ta nawierzchnia…
- Tak, nawierzchnia jest czerwona, nietypowa. W Polsce takich nie ma. No może trochę podobna jest we Wrocławiu, ale tam dawno nie jeździłem. Tor z pewnością się wyróżnia i wygląda inaczej  niż u nas.

- Niektórzy uważają, że takie zawody nic nie wnoszą, ale sam chyba przyznasz, że jest inaczej i można tam zobaczyć speedway z nieco innej strony…
- Wszystkie te turnieje zagraniczne charakteryzują się tym, że jest na nich zupełnie inna otoczka i inne przygotowanie toru. Na Ukrainie na przykład, gdy wyszedłem po raz pierwszy na owal, zadałem sobie pytanie „co ja tutaj robię?”. Polskie standardy, do których byłem przyzwyczajony wcześniej – jako junior, zdecydowanie się różnią. Ale nie mówię tego w takim kontekście, że nie się w takich miejscach jechać. Właśnie się da, tylko trzeba odpowiednio „nastawić” głowę.

- A propos Równego. Zaskoczyło ciebie również tak duże zainteresowanie tamtejszych kibiców? Ostatnio na finale IME 125cc, czyli jakby nie patrzeć – mini żużlu – zjawiło się aż pięć tysięcy fanów
- Nie wiem dokładnie, ile było ludzi teraz, ale wydaje mi się, że na obydwa turnieje przyszło około siedmiu tysięcy osób. Robi to wrażenie. Atmosfera, jaka jest w Równem jest po prostu fantastyczna. Nie ma tego stresu, tej całej „napinki” niepotrzebnej, która jest w Polsce. Nie ma żadnych bluzgów z trybun. Przyjeżdżasz pierwszy, czy ostatni, to kibic cię szanuje za to, że jesteś i się ścigasz dla niego. Co jeszcze jest tam fajne, po finale jest podium, gdzie mogą swobodnie wejść ludzie z trybun. Jest z nimi bardzo bliski, bezpośredni kontakt. Jest to pozytywna odmiana, w porównaniu do Polski.

Tomkowi Orwatowi (na zdjęciu w kasku żółtym) dobrze wychodzi walka na dystansie, przeszkodą są jednak defekty sprzętu, zdarzające się dość często


 - Na koniec muszę ci zadać pytanie odnośnie występów właśnie w naszym kraju. Zjawiłeś na treningu w Opolu, czy jest szansa na twój występ w najbliższym meczu?
- Niestety, ale to pytanie proszę zadać panu Piotrowi Mikołajczakowi.

- Przed meczem półfinałowym w Daugavpils, Kolejarz Opole odbywał trening natomiast w Bydgoszczy. Z tego co wiem, dostałeś zakaz jazdy tam…
- Prezes Kanclerz nie wyraził zgody na mój udział w treningu drużyny. Po prostu.

- Po prostu? Nie możesz jechać i tyle?
- Dokładnie tak. Jak rozmawiałem z Piotrem Mikołajczakiem, zostałem poinformowany że trening Kolejarza Opole jest, ale… na prośbę Jerzego Kanclerza nie mogę na nim stawić.  

Przypomnijmy, że dwumecz finałowy pomiędzy Landshut Devils, a Kolejarzem Opole rozpoczyna się 26 września pojedynkiem w Niemczech. Rewanż zaplanowano na tydzień później – 3 października. Z obydwu spotkań nasz portal przeprowadzi relacje LIVE, na które już teraz serdecznie zapraszamy.

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.3953 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl