REKLAMAeWinner Banner

Nowa elita. Krosno czy Ostrów?

Andrzej Lebiediew (C) podczas meczu z Arged Malesą Ostrów Wielkopolski

Andrzej Lebiediew (C) podczas meczu z Arged Malesą Ostrów Wielkopolski (Mateusz Biskup)

Ani Rybnik, ani Gdańsk. Bydgoszcz, Gniezno i Łódź też nie. Przed Tarnowem również drzwi nie zamykano, ale zanim sezon ruszył. W Mościcach kartkę z napisem „awans” podarto już wiosną. A więc kto? Ostrów czy Krosno?

No właśnie, kto otrzyma zielone światło dla startów w elicie? I Wilki, i Ostrovia już teraz osiągnęły więcej niż chciały. Dla krośnian to najlepszy sezon w dziejach. Zespół z Ostrowa zdobył dwa medale w lidze, ale rzecz działa się tak dawno, że mało kto o tym pamięta. W„nowożytnej” epoce zespół z miasta Brucheiserów miał dwa epizody wśród najlepszych. I na każdy z nich lepiej zrzucić zasłonę milczenia.

- Stawiam na Ostrów – powiedział mi Kamil Brzozowski, który zdaje się na amen zrezygnował z jazdy w lewo. Szkoda. Ale jeśli wyścigi nie są już dla niego przyjemnością, a głowa podpowiada „odpuść”, to pewnie lepiej zdjąć z siebie kombinezon. Tym bardziej, że akurat w przypadku Kamila można mówić o dobrym materiale na szkoleniowca. Papiery już są, czas zdobywać doświadczenie. Powodzenia!

Ja nie stawiam na nikogo. Zbyt często trafiam kulą w płot zamiast w strzelać w dziesiątkę, więc na żaden typ się nie skuszę. Wydaje się, że ostrowianie mają większy potencjał, ale ta nieokiełznana fala euforii, która od tygodni porywa Krosno i okolice, może po raz kolejny sprawić żużlowe cuda. I byłaby to opowieść jak z bajki. Tylko co dalej? Co zrobić, żeby ewentualna konfrontacja z elitą nie była jak kontakt dziecka z gorącym czajnikiem? Jak tu stanąć w szranki z bogaczami? I jak się mają do tego wieści sprzed dwóch – trzech miesięcy, że Krosno nie jest jeszcze gotowe na ekstraligę?

Dużo znaków zapytania również na froncie drugoligowym. - Teraz już mogę powiedzieć: walczymy o awans – śmiałą deklarację Sławomira Kryjoma, opiekuna zespołu z Landshut, usłyszałem zaraz po ostatnim meczu w Rawiczu. Niemcy rosną w siłę. Ale powinni też dziękować Bogu, że Martin Smolinski jest cały i zdrowy. Bo jego wypadek na sobotniej lidze śmierdział tragedią.

Nastroje Bawarczyków wciąż są dobre, ale ich droga do pierwszej ligi może być arcytrudna. Ostatnią przeszkodą jest, jak wiadomo, Kolejarz Opole, który – gdyby nie defekty – wygrałby rewanż z Lokomotivem – uwaga – 72:18! Demonstracja siły pełną gębą. A współpraca z Włókniarzem modelowa. No i kolejne pytanie, które rzucam w przestrzeń: co wolicie, armię zaciężną, która wszystko wygrywa, czy model łotewski – sami swoi, których stać na wiele. Również na blamaże. Odpowiedź nie jest oczywista.

Lubię podkreślać, że w niższych ligach też jest życie. I to jeszcze jakie! A teraz, w najbliższych dniach, krew będzie tam krążyć jeszcze szybciej niż dotąd. Kto wytrwa do końca, ten będzie szczęśliwy.


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.4358 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl