Lekarze odradzali mu powrót do żużla. Wrócił, wygrywając mistrzowski tytuł (wywiad)

Tim Sørensen

Tim Sørensen (fot. Łukasz Wilk)

Tegoroczny sezon dla Duńczyka, Tima Sørensena, mógł zakończyć się już po turnieju DMŚJ w Bydgoszczy, gdzie wprost ze stadionu został przewieziony ambulansem do szpitala. Rokowania lekarzy skłaniały go do odwieszenia kevlaru na kołku, zawodnik wrócił jednak do jazdy na żużlu pod koniec sezonu, wygrywając... tytuł mistrza juniorów Danii. O powrocie do ścigania, wewnętrznej walce, sile i woli sportowca Tim opowiedział ma łamach naszego portalu. 

Magdalena Magdziarz (speedwaynews.pl): Miesiąc po dramatycznie wyglądającym wypadku w Bydgoszczy podczas finału DMŚJ znowu wsiadłeś na motocykl. Na sam koniec sezonu, powróciwszy do zdrowia, wygrałeś tytuł Mistrza Danii Juniorów, będąc praktycznie prawie niepokonanym na torze w Outrup. Jak się czujesz jako nowy mistrz swojego kraju?
Tim Sørensen (zawodnik Outrup Speedway Klub): Miałem kilka wypadków w ostatnim czasie. Była to naprawdę zła passa, po wypadku w Bydgoszczy miałem trochę krwi w mózgu i lekarze powiedzieli mi, że nie jest dobrze, że muszę patrzeć tylko na swoją przyszłość. Wskazali mi też, że nie będę mógł ścigać się już w tym sezonie, może w kolejnym, ale nie w tym roku. Nie jest to coś, co chcesz usłyszeć. Wtedy pomyślałem, że nie ma mowy - zadzwoniłem do Danii i powiedziałem, że muszę wracać do domu, może oni coś z tym zrobią. Przyjechałem więc do szpitala w swoim kraju, a lekarze powiedzieli, że nic nie mogą dla mnie zrobić, że muszę odpoczywać i zrelaksować się, ale jeżeli chcę wsiąść na motocykl, mogę spróbować. Wyszedłem ze szpitala w piątek, w sobotę miałem już pierwszy trening. Było w porządku, jednak nie najlepiej. Następnie w niedzielę miałem zawody, w których zdobyłem czwarte miejsce, ale czułem się bardzo źle. Nie pamiętałem w ogóle trzech wyścigów. Potem jednak był tylko relax, relax i jeszcze raz relax. Skupiałem się już na Mistrzostwach Danii U21. Więc tak, to był wielki wieczór dla mnie i bardzo dużo myślałem o tym, co muszę zrobić. Chciałem być spokojny i zrelaksowany, nie podchodzić do tego w emocjach. Była to jedna z moich największych rzeczy, które chciałem wygrać w tym roku. Były to naprawdę dobre zawody dla mnie i jestem teraz bardzo zadowolony i szczęśliwy, a cały zespół pracuje bardzo ciężko. Moi sponsorzy są też naprawdę pomocni. Tak, było tak wielu sponsorów, którzy do mnie dzwonili, mieliśmy również tydzień przed środowymi zawodami spotkanie z nimi wszystkimi i mówiliśmy im: „O, jesteście szaleni". Oni odpowiedzieli, że dlatego my również sponsorujemy cię i jesteś naprawdę dobry, człowieku. Że jesteśmy tu dla ciebie, mówili. Tak, to było naprawdę budujące. Jestem naprawdę szczęśliwy. Również dzisiaj rozmawiam z tyloma przyjaciółmi i tyloma ludźmi, a oni wszyscy są tacy szczęśliwi za mnie. Więc również i mnie przepełnia szczęścia...

- Z tego, co mówisz, powrót do ścigania nie był najłatwiejszy. Czy bałeś się tego w jakikolwiek sposób, miałeś obawy przed ponowną jazdą na motocyklu?
- Tak. Kiedy byłem w szpitalu w Polsce, leżałem w łóżku i rozmyślałem, rozmyślałem i rozmyślałem. Wydawało się mi niemal, że jestem wieczny, a potem to wszystko się stało... Sprawiło to jednak, że chciałem jak najszybciej wrócić do żużla, do ścigania. Po wypadku w Bydgoszczy był to naprawdę straszny czas dla wszystkich moich bliskich. Nie wiedziałem, jak się czuć po tym. Kiedy po raz pierwszy wsiadłem na motocykl, było to też nieco przerażające dla mnie. Nie mogłem utrzymać pełnej przepustnicy. Pracowaliśmy więc naprawdę, naprawdę ciężko, ja z moim mechanikiem. Wszyscy wokół wspierali mnie. W warsztacie mogłem liczyć na mojego mechanika i cały team, miałem trochę praktyki, trening, zawody i znowu trening.

- Co było dla Ciebie najważniejszą rzeczą w tym całym procesie przygotowań przed ostatnimi zawodami w sezonie, na czym skupiłeś się najmocniej?
- Podczas treningu skupiliśmy się tylko na mnie, nie na motocyklu, bo nie różnił się on wcale, był to ten sam sprzęt, na którym ścigałem się wcześniej. Tylko ja musiałem pracować nad sobą, przez pierwsze dwa treningi nie było to jakoś straszne, ale nie dawałem z siebie 100%. Byłem trochę zagubiony i zdezorientowany z tym, co robię na motocyklu. Później jednak mój mechanik podszedł do mnie i powiedział, że idzie mi naprawdę dobrze i cieszy się, że wróciłem. Najważniejsze było poczuć motocykl i to, że wszystko jest z powrotem w porządku, że mogę robić to ponownie i mogę się ścigać. Mogłem wrócić, nim skończył się sezon...

Podium Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Danii (fot. media społecznościowe Slangerup Speedway Klub)

 

- Dwanaście punktów w rundzie zasadniczej mistrzostw Danii Juniorów - byłeś praktycznie niepokonany w tej części zawodów. Jedynie w finale Emil Pørtner zdołał znaleźć sposób na Ciebie na torze i wygrał wtedy wyścig. To jednak do Ciebie powędrował tytuł mistrza - jak podsumowałbyś środowy turniej?
- Poprzednie zawody, o których też wspominałem, były naprawdę trudne. Byłem pierwszy w swoich czterech startach, ale nie pamiętałem trzech ostatnich biegów… W środę dałem z siebie wszystko. Podszedłem do mistrzostw ze spokojem, zrelaksowany, a ta wygrana była zwieńczeniem ciężkiej pracy naszego teamu, pokazało to, że robimy tylko to, co najlepsze. Nie było jednak łatwo. Początek zawodów był trudny, jechałem przeciwko naprawdę szybkich zawodnikom, czułem się jednak równie dobrze na motocyklu, jak i na torze, który jest moim domowym. Znam go dobrze. Był trochę nierówny, znalazło się też trochę kolein w nawierzchni, nie było więc zbyt łatwo. Mimo wszystko - zrobiłem to i wygrałem. Jeżeli to jest mój „dzień”, mogę wszystko.

- Sezon, zwieńczony wygraną w mistrzostwach Danii, już za Tobą. Jak będą wyglądać zbliżające się miesiące przerwy zimowej w Twoim przypadku? Czy będziesz coś zmieniać w swoim warsztacie przed rozpoczęciem przyszłorocznej jazdy na żużlu?
- Moim planem będzie zrzucić kilka kilogramów przed rozpoczęciem kolejnego sezonu. Potrzebuję również popracować nad swoim sprzętem w warsztacie, może wraz z mechanikiem coś zmienimy. Potrzebuję również odpocząć po pracowitym sezonie i spędzić trochę czasu z moją dziewczyną i rodziną. Wziąć to wszystko na spokojnie i zacząć pracować ciężko w zimie, żeby być w pełni przygotowanym do ścigania za rok. To mój plan.

- Jak od „kuchni” wygląda w Danii sprawa szkolenia młodych zawodników, jakie masz z tym doświadczenia? Na jaką pomoc możesz liczyć ze strony swojego klubu, jako młody żużlowiec?
- W moim klubie mamy kilku trenerów, którzy skupiają się na szkoleniu mnie, jak i innych zawodników. Musimy jednak myśleć o tym, jako o luksusie. Czasami spoglądamy również na materiały wideo, na których widzimy naszą jazdę na torze i widzimy, co jest do poprawy, jakie błędy robimy. Trenerzy są też czasami z nami w czasie treningów, ale przez większość czasu jestem tylko ja i mój mechanik, który wie naprawdę bardzo dużo o żużlu. Bardzo mi pomaga. Prócz tego mam też trening fizyczny i swojego osobistego trenera. Zwraca uwagę, które mięśnie i jak pracują podczas jazdy na motocyklu, na tym też się więc skupiam. Różnie to jednak wygląda w przypadku każdego zawodnika w Danii. Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale w moim jest tak, że wiele żużlowców nie martwi się i są jak gwiazdy i mogą wygrywać i wygrywać. Też taki byłem w wieku piętnastu lat, ale teraz, żeby wygrać, muszę trenować fizycznie, jak i na motocyklu bardzo ciężko. Więc ciężka praca, praca też nad umysłem...

- Tak na marginesie - w tym sezonie związany byłeś kontraktem z klubem z Podkarpacia, Rzeszowskim Towarzystwem Żużlowym. Jaka dalsza przyszłość w polskiej lidze czeka Cię w kolejnym roku?
- Rozmawiałem z zarządami kilku klubów z Polski i nie wiem na razie, co i jak będzie. Nie mogę powiedzieć nic więcej na razie, nie jesteśmy pewni w zupełności co do podpisania kontraktu. Jestem jednak pewien, że pokażę swoje umiejętności. Mam nadzieję, że będę najlepszy i zostanę kiedyś w przyszłości mistrzem świata, to mój zamiar.

- Na koniec - komu chciałbyś złożyć podziękowania bądź dodać coś od siebie dla Czytelników?
- Jestem bardzo szczęśliwy, mając moich sponsorów w moim teamie i mojego mechanika, moją rodzinę, fanów i wszystkich wokół. Pomaga mi to niesamowicie. Bez nich nie zwyciężyłbym w finale Mistrzostw Danii Juniorów.

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.1588 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl