REKLAMAYT
REKLAMAwosp

Jacek Frątczak: Dużo rozmawiamy z Przemysławem Termińskim

Jacek Frątczak

Jacek Frątczak (fot. Tomasz Sieracki)

Wiele wskazuje na to, że eWinner Apator Toruń będzie zmuszony do zatrudnienia nowego menadżera. Przyszłość Tomasza Bajerskiego w tej roli stoi pod dużym znakiem zapytania, ale torunianie na brak chętnych do zastąpienia wychowanka raczej nie będą narzekać. Jacek Frątczak jest jednym z kandydatów.

Zielonogórzanin miał już okazję do prowadzenia ekipy z Torunia. W sezonie 2017 Frątczak pomógł zespołowi w utrzymaniu w PGE Ekstralidze, a sezon później mimo dokonanych wzmocnień, nie zdołał awansować do fazy play-off. Słaby początek kampanii 2019 sprawił, że menadżer rozstał się z Apatorem.

Nie najlepsze rezultaty w barwach „Aniołów” sprawiły, że Frątczak chciałby się zrehabilitować i ponownie stanąć za sterami toruńskiego okrętu. Były menadżer Apatora i Falubazu Zielona Góra deklaruje gotowość w każdej chwili. - Dzisiaj, gdyby pojawiła się taka okazja i sytuacja, to muszę powiedzieć, że czuję się zobowiązany wobec toruńskiego środowiska. Gdyby ktoś do mnie zadzwonił, kolokwialnie mówiąc na dzień przed meczem i powiedział „Jacek, słuchaj, brakuje nam chłopaka i nie ma kto traktorem pojechać”, to wsiadam i jadę. Rzucam wszystko, bo dziś mogę sobie na takie rzeczy pozwolić - zaznacza Frątczak w rozmowie ze sportowy-torun.pl.

Choć były menadżer nie pracuje teraz w klubie, to przyznaje, że podczas obecności w Toruniu poczuł więź z miastem i klubem. Frątczak podkreśla, że nadal ma kontakt z władzami klubu. - Zostawiłem w Toruniu mnóstwo serca. Pokochałem to miasto i ludzi. Przykro mi jest, że tak to wszystko się potoczyło. Czasami trzeba zrobić dwa kroki w tył, by później zrobić jeden do przodu. Pomagam jak mogę. Z panem Przemysławem Termińskim dość dużo rozmawiamy i mamy dobry kontakt.

Jeśli Apator jakimś cudem nie zatrzyma u siebie Bajerskiego, to na stanowisko nie zabraknie chętnych. Czy Frątczak będzie faworytem do zastąpienia 46-latka? Nie wiadomo, jednak zielonogórzanin deklaruje chęć wsparcia klubu w jakimkolwiek zakresie. - Powtarzam jeszcze raz. Jeżeli będzie w Toruniu jakakolwiek sytuacja awaryjna z koniecznością choćby poprowadzenia ciągnika, a mam doświadczenie, jeśli chodzi o tor, to przyjadę i nie wezmę z tego tytułu ani złotówki, a zrobię to z wielką przyjemnością - kończy Frątczak.

źródło: sportowy-torun.pl


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.1885 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl