REKLAMAYT
REKLAMAwosp

Chce wykorzystać swój ostatni sezon. „Głównym celem jest oczywiście liga”

Kamil Marciniec

Kamil Marciniec (fot. Karol Cześnik)

Nadchodzący sezon będzie ostatnim dla Kamila Marcińca w gronie juniorów. 21-latek ma zamiar wykorzystać go do tego, aby udowodnić swoje umiejętności w barwach Zdunek Wybrzeża Gdańsk. Junior przyznaje, że wybór nowego klubu to zasługa znajomości z menadżerem zespołu - Erykiem Jóźwiakiem.

Nie da się ukryć, że Kamil Marciniec nie ma za sobą udanego sezonu. Wychowanek szkółki Janusza Kołodzieja miał trudności z przebiciem się do składu w Toruniu, a jego głównymi rozgrywkami były Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów. Cellfast Wilki Krosno zdecydowały się na wypożyczenie ex-Kiełbasy na mecze finałowe, ale nie pomogło to w wywalczeniu awansu do PGE Ekstraligi. Marciniec ma ostatni sezon juniorski przed sobą. Jak sam uważa, ma on wiele do udowodnienia. - To mój ostatni sezon w gronie juniorów, więc oczywistym jest, że chcę się pokazać w nim z jak najlepszej strony. Zrobię wszystko, żeby moje wyniki poszły w górę. Głównym celem jest oczywiście liga. Na tym się przede wszystkim skoncentruję. Oczywiście, to nie oznacza, że odpuszczam sobie imprezy młodzieżowe. Tam też będę chciał solidnie punktować - zapewnia były zawodnik m.in. Wandy Kraków w rozmowie z polskizuzel.pl.

Żużlowiec zdecydował się na poszukanie nowego pracodawcy. Trafił zatem na wypożyczenie do Zdunek Wybrzeża Gdańsk. Wydaje się, że dużym czynnikiem przejścia do Gdańska był... Eryk Jóźwiak. - Złożyli mi bardzo konkretną ofertę. Była ona tak rzeczowa, że nie było się nad czym zastanawiać. Poza tym nie ukrywam, że dobrze znam się z menedżerem Erykiem Jóźwiakiem. To też miało dla mnie znaczenie przy wyborze klubu. Jestem naprawdę przekonany, że podjąłem właściwą decyzję.

Wybrzeże miało być pewniakiem do awansu. Powietrze szybko się ulotniło ze sporego balonika, a gdańszczanie odpali w półfinale, co i tak było sporym osiągnięciem. Zdunek Wybrzeże miało problemy z awansem do fazy play-off od 2018 roku. Marciniec uważa, że sporym atutem żużlowców gdańskiego klubu ma być mniejsza presja. - Uważam, że mamy jeden atut. Nie ciąży na nas żadna wielka presja, a to często pomaga w sprawianiu niespodzianek i osiąganiu bardzo dobrych wyników. Liczę, że będziemy dobrym zespołem. Z atmosferą w tej ekipie problemów nie będzie, bo z chłopakami znamy się świetnie. Pozostaje tylko trenować i walczyć z całych sił. Najpierw musimy dostać się do fazy play-off. To podstawa i plan minimum. Później zobaczymy, co będzie dalej, ale tanio skóry nie sprzedamy - kończy.

 


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.3207 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl