REKLAMAYT
REKLAMAwosp

W weekend zaliczył podwójny debiut. „Nie jest aż tak ślisko, jak się wydaje. Czuć zdecydowanie większą moc”

Patrick Hyjek podczas występu na lodzie we Freital

Patrick Hyjek podczas występu na lodzie we Freital (fot. Piotr Kin)

W miniony weekend w Niemczech odbył się pierwszy turniej w ramach corocznego cyklu Drift on Ice. Dzięki absencji jednego z zawodników, szansę na występ otrzymał młodziutki Polak – Patrick Hyjek. Dla pochodzącego z Bydgoszczy zawodnika, było to pierwsze w życiu doświadczenie w jeździe po lodzie, o czym opowiedział w rozmowie z naszym portalem.

Do miejscowości Freital nieopodal Drezna na inauguracyjną galę lodową nie dojechał mistrz świata na długim torze – Romano Hummel. Na nieobecności Holendra skorzystał właśnie Patrick Hyjek, który miał pełnić rolę rezerwowego. Dla mieszkającego na co dzień w Niemczech chłopaka było to niemałe przeżycie. - To były moje pierwsze w życiu zawody na lodzie. Nie ukrywam, że było bardzo fajnie, to naprawdę ciekawa zabawa. Ponadto dobrze czułem się na motocyklu i oczekuję teraz na następny turniej, taki jak ten – mówił bydgoszczanin na gorąco po zakończeniu turnieju.

Skąd w ogóle wziął się pomysł, żeby młody zawodnik spróbował jazdy po lodowisku? Jak mówi nam Patryk, była to inicjatywa jego szkoleniowca. - Do udziału w Drift on Ice namówił mnie mój trener Ronny Weis. Generalnie skupiam się na jeździe na klasycznym torze, ale teraz wymyśleliśmy, żeby zimą poćwiczyć sobie właśnie na lodzie. To jest dobry trening w tej przerwie międzysezonowej. Myślę, że jest to dobry pomysł, bo na pewno pomoże to w tym, żeby w następnym sezonie lepiej się prezentować – stwierdza z optymizmem Hyjek.

Patrick Hyjek w walce z Julianem Bielmeierem


Warte odnotowania jest, że młodzian zaliczył jednocześnie nie jeden, a dwa debiuty. - Na klasycznym torze jeżdżę nadal w klasie 250cc, tutaj na lodzie we Freital wystartowałem na dużym silniku o pojemności 500cc. To były jednocześnie pierwsze zawody dla mnie na takiej maszynie. Da się odczuć, że jest zdecydowanie więcej mocy. Chociaż rama jest w sumie taka sama.

Patryk aktualnie rozwija swoją karierę w dwóch ośrodkach żużlowych. - Generalnie jeżdżę dla MSC Olching w rozgrywkach Team Cup, ale od niedawna również dla MC Meissen w innych zawodach. Tam właśnie moim trenerem jest Ronny Weis, który odgrywa kluczowe role dla tego klubu. Jak ocenia dotychczasową kooperację z niemieckim żużlowcem? - O współpracy z Ronny Weisem mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. Jest naprawdę bardzo dobrze, dużo mi pomaga. Jego podpowiedzi są niezwykle cenne dla mnie, mogę wyciągać z nich ważne lekcje. Ponadto daje dużo możliwości do trenowania – chwali Hyjek.

Wracając do debiutanckiego występu po lodzie, Patryk nawiązał jeszcze do techniki jazdy, jaką trzeba tam stosować. - Patrząc z boku, z perspektywy widza, wydaje się, że jest bardzo ślisko. W rzeczywistości aż tak nie jest. Nie jest to wcale trudne, by utrzymać się na lodzie na motocyklu. Co prawda muszę jeszcze trochę się tego nauczyć, szczególnie jeśli chodzi o starty. To element, który najbardziej kuleje, jak na ten moment. Generalnie, jak już powiedziałem, bardzo fajnie się jeździ – dodaje.


Przed rokiem, w wywiadzie udzielonym na naszym portalu, Błażej Skrzeszewski, który amatorsko ściga się na lodzie, powiedział, że jazda na takiej nawierzchni jest nawet łatwiejsza, aniżeli na zwykłym torze. Czy podobne spostrzeżenia ma Patryk? - To prawda. Nie mogę powiedzieć, że jazda na lodzie jest trudniejsza od tej na zwykłym torze.

Na koniec zapytaliśmy o przygotowanie motocykla pod takie zawody. Żużlowcy muszą bowiem mieć specjalnie dostosowane ogumienie, by gwarantowało odpowiednią przyczepność. - Tak, mamy takie śruby w oponach, nabijaliśmy je do kół razem z moim tatą. Trochę to czasochłonne. Szczerze mówiąc nie wiem nawet, ile jest ich w jednym kole, ale na pewno bardzo dużo – puentuje Hyjek.

W planie są jeszcze trzy rundy cyklu Drift on Ice, które mają odbyć się na saksońskich lodowiskach. Patryk zadeklarował chęć udziału w nich wszystkich, jednakże na przeszkodzie może stanąć pandemia. Jak na razie obowiązuje zakaz imprez masowych i jeżeli nie zmieni się to do stycznia, może okazać się, że runda we Freital była pierwszą i zarazem ostatnią.

Źródło: inf. własna


Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
Artykuł załadowany: 1.144 sekundy

Rozliczenia transakcji kartą płatniczą i e-przelewem przeprowadzane są za pośrednictwem Dotpay.pl